"Nadejszła wiekopomna chwila"! :D
Odsprzedam Żuka za 1200 pl z możliwością negocjacji :)
Marzy mi się duuuża maszyna, ale mój własny mąż mi obiecał, że jeżeli ściągnę do domu jeszcze jedną maszynę bez wcześniejszego pozbycia chociaż części z tych co mam, to osobiście rozbije mi namiocik przed blokiem i tam przeprowadzi wraz z całym maszynowym dobytkiem ;)
W sumie ma rację, ktoś musi zachować zdrowy rozsądek.
I tak Juki HZL K 85 szuka nowego domu. Maszyna jest jeszcze przez prawie miesiąc na gwarancji. Szyłam na niej niewiele, większość wspólnie spędzonego czasu spędziła w szafie. Nic nie poradzę, że wolę szyć na wiekowym Łuczniku 466 i na mojej cudnej Necchi Supernovej ( w sumie to już superstarej).
I teraz dane techniczne Juki HZL K 85
Maszyna posiada 12 użytkowych wzorów ściegów i 30 ściegów dekoracyjny.
Maszyna wykonuje 8 rodzajów wzorów obszycia dziurki i 100 wzorów ściegów
czcionki ( litery i cyfry).
Parametry techniczne maszyny JUKI HZL-K85:
- 150 wzorów ściegów
- 8 rodzaje automatycznego obszywanie dziurki
- 1 krój pisma ( 100 liter oraz cyfr)
- pozycjonowanie igły
- płynna regulacja długości ściegu ( 4 mm)
- płynna regulacja szerokości ściegów (7 mm)
- system 7 punktowego układu ząbków transportowych
- maksymalna wysokość podnoszenia stopki: 13 mm
- regulacja prędkości szycia
- maksymalna prędkość szycia 900 ściegów/min.
- wbudowany nawlekacz igły
- obcinacz nici w korpusie maszyny
- regulacja naprężacza nici
- dwa rodzaje automatycznego ryglowania
- przycisk START/STOP
- wyłączany transport
- wolne ramię
- oświetlenie LED
- chwytacz rotacyjny
Wyposażanie maszyny:
- stopka uniwersalna
- stopka do obszywania dziurki
- stopka do wszywania zamka
- stopka do cerowania/haftowania ( zamknięta)
- stopka owerlokowa
- stopka do ściegu krytego
- prowadnik
- 3 szpulki
- zestaw igieł
- oliwiarka
- wkrętak
- pędzelek
- rozpruwacz
- trzpień na szpulkę nici
- talerzyk do docisku szpulki nici
- rozrusznik nożny
- kabel zasilający
- walizka z tworzywa
Wszystko jest, co widać na pierwszym ( jak zwykle niezwykłej jakości ;) ) zdjęciu.
Na tejże maszynie można machnąć np. jakieś zwierzątko ;)
Preferowałabym odbiór osobisty, bo można organoleptycznie sprawdzić sobie sprzęt, posiedzieć przy kawie i ciachu, pogadać :)
Jeżeli w grę wchodziłaby wysyłka to na mój koszt wyślę paczkę Pocztą Polska, bo mam na pocztę bardzo blisko i wysyłki kurierem nie ogarniam :D
Cena maszyny to 1200 pln ( w tym koszt ewentualnej przesyłki) Maszyna pierwotnie kosztowała 1500 pln
Zapraszam do zakupu!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juki HZL K85. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juki HZL K85. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 lipca 2016
sobota, 2 lipca 2016
Banda gałganiarzy :D
Jest gorąco, a mnie oczywiście wtedy zbiera się na szycie!
No i szyję :) oczywiście zwierzaki, które później wciskam tym, których lubię. Na pocieszenie dodam, że lepsze to, niż gdybym z sympatii obdarowywała ciastami własnej produkcji :D
Zaczęłam nawet kombinować z szyciem lalek, ale to są na razie efekty prób i błędów:
Przy okazji napadu kompulsywnego szycia przekonałam się do mojej Juki, ale o tym następnym razem :)
Ostatnio bardzo mnie rozbawiła moja koleżanka. Nie mogła uwierzyć, że to ja uszyłam myszy. A nie mogła, bo jak stwierdziła " jakim cudem to zrobiłaś, przecież ty nie masz kompletnie cierpliwości!" :D
Dodam tylko, że znamy się z pracy, a tam faktycznie cierpliwość u mnie nie występuje ;)
No i szyję :) oczywiście zwierzaki, które później wciskam tym, których lubię. Na pocieszenie dodam, że lepsze to, niż gdybym z sympatii obdarowywała ciastami własnej produkcji :D
Zaczęłam nawet kombinować z szyciem lalek, ale to są na razie efekty prób i błędów:
Przy okazji napadu kompulsywnego szycia przekonałam się do mojej Juki, ale o tym następnym razem :)
Ostatnio bardzo mnie rozbawiła moja koleżanka. Nie mogła uwierzyć, że to ja uszyłam myszy. A nie mogła, bo jak stwierdziła " jakim cudem to zrobiłaś, przecież ty nie masz kompletnie cierpliwości!" :D
Dodam tylko, że znamy się z pracy, a tam faktycznie cierpliwość u mnie nie występuje ;)
niedziela, 15 maja 2016
3/4 piórnika ;)
Ni to piórnik, ni kosmetyczka. Ot takie coś na wszystko, co się poniewiera w torbie. A że ja torbę mam dużą i to poniewierającego się dobra też jest sporo. A jak jest takie coś, to część maneli myk do środka i jest spokój.
Szyje się prosto,szybko i bardzo łatwo. Wystarczy do kawałka tkaniny wszyć ekspres, zszyć po bokach i po sprawie. Jakby ściąć i zszyć boki wyszedłby klasyczny piórnik.
Całość szyłam na Juki HZL K-85, bo tylko tą maszynę mam w tej chwili w domu. Zbierałam się i zbierałam, żeby napisać jej recenzję. W końcu się zbiorę i napiszę bo bardzo mało o tym modelu można znaleźć informacji w internecie.
Całość szyta oczywiście ze starych portek.
Szyje się prosto,szybko i bardzo łatwo. Wystarczy do kawałka tkaniny wszyć ekspres, zszyć po bokach i po sprawie. Jakby ściąć i zszyć boki wyszedłby klasyczny piórnik.
Całość szyłam na Juki HZL K-85, bo tylko tą maszynę mam w tej chwili w domu. Zbierałam się i zbierałam, żeby napisać jej recenzję. W końcu się zbiorę i napiszę bo bardzo mało o tym modelu można znaleźć informacji w internecie.
Całość szyta oczywiście ze starych portek.
niedziela, 29 marca 2015
W kolorze bajora ;)
Bluzka jaka jest, każdy widzi ;)
Miała to być radosna, wiosenna zieleń, ale tak wybierałam i oglądałam, że w końcu ...zamówiłam nie to, co chciałam. Jak łatwo się domyślić były to oczywiście zakupy internetowe. I tak ta dzianina koloru wody w bajorze w parku obok mojego bloku leżałaby pewnie ku uciesze moli nie wiadomo jak długo, gdyby nie moja koleżanka. Żeby jej udowodnić, że kolor jest naprawdę nieciekawy w trochę ponad pół godziny uszyłam bluzinę. Dodałam łaty z recyklingowego jeansu (którego mam dzięki mojemu dziecku mam duuużo), żeby trochę ożywić trupi kolorek materiału. Bluzka szyta na na Juki HZL-K85.
Miała to być radosna, wiosenna zieleń, ale tak wybierałam i oglądałam, że w końcu ...zamówiłam nie to, co chciałam. Jak łatwo się domyślić były to oczywiście zakupy internetowe. I tak ta dzianina koloru wody w bajorze w parku obok mojego bloku leżałaby pewnie ku uciesze moli nie wiadomo jak długo, gdyby nie moja koleżanka. Żeby jej udowodnić, że kolor jest naprawdę nieciekawy w trochę ponad pół godziny uszyłam bluzinę. Dodałam łaty z recyklingowego jeansu (którego mam dzięki mojemu dziecku mam duuużo), żeby trochę ożywić trupi kolorek materiału. Bluzka szyta na na Juki HZL-K85.
czwartek, 19 marca 2015
Nie o szyciu, lecz o życiu ;)
W dużym skrócie: kilka miesięcy temu wpadłam na genialny pomysł, aby dokonać rewolucji zawodowej. Wzięłam udział w rekrutacji, która przebiegała tak, jakby biorący w niej udział walczyli o fotel prezesa, a nie o stanowisko na samym dole łańcucha pokarmowego wielkiej korporacji. W każdym razie (oceniam to póki co w kategorii pecha ;) ) udało się i zostałam przyjęta.
Jedynym jak do tej pory niesamowicie pozytywnym aspektem mojego kopniętego pomysłu jest to, że poznałam grupę fantastycznych młodych ludzi. I tak sobie ich obserwuję i poznaję i jest mi wstyd za to jakie warunki pracy, życia i rozwoju nasz kraj stworzył tym młodym ludziom. Ale o tym innym razem.
Zabawek na razie nie szyję, ponieważ...nie chce mi się najzwyczajniej w świecie i nie mam siły, dzięki mojej nowej pracy właśnie. Na szczęście mam zamówienie na kocisko i pewnie tez zwierzak przywróci mi szyciowe siły ;) Poza tym zgłosiłam bloga do konkursu "Szyciowy blog roku", także w ramach lekkiej stymulacji do stworzenia czegoś nowego. Szyję za to sporo ciuchów dla siebie, co pozwala mi nie dostawać stanów przedzawałowych w sklepowych przymierzalniach ;) I co ciekawe, dzianinowe bluzki śmigam na łucznikowej staruszce, ponieważ nowoczesna Juki tego nie ogarnia, jak zresztą wielu innych rzeczy.
A tutaj mój blog w konkursie, gdyby ktoś miał ochotę zapraszam do głosowania :)
Kolejnym powód dla którego tak mi nie po drodze do szycia, to prezent od męża :)
Ja fanatyczna miłośniczka książek papierowych zakochałam się bez pamięci w moim "kundelku"! Czytam dzięki niemu dużo więcej.Funkcja podświetlania tekstu jest po prostu zbawienna dla oczu sponiewieranych jaskrą. Niewielki rozmiar i waga pozwala zabierać go ze sobą wszędzie. Poza tym nie mam przy sobie jednej czy dwóch książek, a całą bibliotekę ;) I jak szyć w takich okolicznościach? ;)
piątek, 28 listopada 2014
To by było na tyle ;)
Po pierwsze w kwestii tego, na co mnie stać jeżeli chodzi o szycie patchworków. Podziwiam i zachwycam się pracami innych, uczę się i próbuję, ale efekty są mizerne. Zszycie dziewięciu kwadratów w miarę równo to już szczyt moich możliwości. Przy większej ilości elementów wszystko mi się kićka i knoci. Do pikowania też nie mam zdolności. Powoli godzę się z faktem, że mogę zostać jedynie "miszczem potforkuf" a nie patchworków.
Poniżej torba z maksimum moich patchworkowych możliwości :D
Po drugie, w kwestii szycia toreb na kiermasz szkolny mojego osobistego dziecięcia. Życie matki nastolatki obfituje w niespodzianki ;) Przez ponad tydzień było: szyj mamo, szyj. A wczoraj: "e... tego... no... już nie szyj, nie potrzeba, plany się zmieniły". I tak zostałam z kilkoma uszytymi torbami i górą wyfiletowanych jeansów. I co ja, naiwna bida, mam teraz zrobić?
To też jedna z uszytych toreb, na szczęście znalazła już właścicielkę.
Torby uszyły: w większości Łusia - Łucznik 466, odrobinę żuk - Juki HZLK 85, ja tylko się obijałam i robiłam dobre wrażenie przy maszynach ;)
Poniżej torba z maksimum moich patchworkowych możliwości :D
Po drugie, w kwestii szycia toreb na kiermasz szkolny mojego osobistego dziecięcia. Życie matki nastolatki obfituje w niespodzianki ;) Przez ponad tydzień było: szyj mamo, szyj. A wczoraj: "e... tego... no... już nie szyj, nie potrzeba, plany się zmieniły". I tak zostałam z kilkoma uszytymi torbami i górą wyfiletowanych jeansów. I co ja, naiwna bida, mam teraz zrobić?
To też jedna z uszytych toreb, na szczęście znalazła już właścicielkę.
Torby uszyły: w większości Łusia - Łucznik 466, odrobinę żuk - Juki HZLK 85, ja tylko się obijałam i robiłam dobre wrażenie przy maszynach ;)
poniedziałek, 24 listopada 2014
Jak się nie śpi, to się ma ;)
Czasami, naprawdę czasami, bezsenność daje wymierne korzyści.
Na przykład w postaci kolejnych toreb:
Te też miały być na kiermasz szkolny Miśki, ale tak się jakoś nie złożyło.
Ta z kwiatkami wzięła udział w wymianie barterowej z przesympatyczną panią ze sklepu z ciuchami, w którym w zeszłym tygodniu kupiłam jeansy po złociszu i z nich te torby poszyłam. Po uszyciu miałam pokazać co z tego wyszło. W związku z tym, że torbiszony bardzo się spodobały, dzisiaj zrobiłyśmy wymianę: torba z kwiatkami za wielką torbę jeansów do przerobienia :)
A ta druga tak mi się dobrze nosiła jak latałam po osiedlowych krzakach, żeby zrobić zdjęcia, że już została ze mną! Zresztą dzisiaj się poddałam. Zamiast się czaić, część zdjęć zrobiłam na żywopłocie pod własną klatką schodową. A że wcześniej zaliczyłam parę biegów po schodach na różne piętra wznosząc starszym sąsiadkom zakupy, dziwne kombinacje z torbą na krzakach i aparatem położono na karb prawdopodobnego szoku po sporym wysiłku fizycznym ;)
No nic, poszyje się następne. Całe noce przede mną.
Torby uszyły: Łusia (Łucznik 466) i żuk (Juki HZL85)- wzorki.
Na przykład w postaci kolejnych toreb:
Te też miały być na kiermasz szkolny Miśki, ale tak się jakoś nie złożyło.
Ta z kwiatkami wzięła udział w wymianie barterowej z przesympatyczną panią ze sklepu z ciuchami, w którym w zeszłym tygodniu kupiłam jeansy po złociszu i z nich te torby poszyłam. Po uszyciu miałam pokazać co z tego wyszło. W związku z tym, że torbiszony bardzo się spodobały, dzisiaj zrobiłyśmy wymianę: torba z kwiatkami za wielką torbę jeansów do przerobienia :)
A ta druga tak mi się dobrze nosiła jak latałam po osiedlowych krzakach, żeby zrobić zdjęcia, że już została ze mną! Zresztą dzisiaj się poddałam. Zamiast się czaić, część zdjęć zrobiłam na żywopłocie pod własną klatką schodową. A że wcześniej zaliczyłam parę biegów po schodach na różne piętra wznosząc starszym sąsiadkom zakupy, dziwne kombinacje z torbą na krzakach i aparatem położono na karb prawdopodobnego szoku po sporym wysiłku fizycznym ;)
No nic, poszyje się następne. Całe noce przede mną.
Torby uszyły: Łusia (Łucznik 466) i żuk (Juki HZL85)- wzorki.
poniedziałek, 15 września 2014
Stopka do haftowania kwiatów
to takie coś jak na zdjęciu poniżej na zdjęciu. Wzór na kosmetyczce wyszyty tymże ustrojstwem.
Szału nie ma i jak zwykle reklamy pokazują tę lepszą wersję rzeczywistości ;)
Dla tych, co przypadkiem chcieliby się skusić na nią, kilka uwag praktycznych: haftować można tylko na porządnie usztywnionej tkaninie, więc do ozdabiania np. ubrań już się nie nadaje. Na moim żuku muszę używać porządnych nici do haftu, bo inaczej przepuszcza ścieg. Nie wiem, czy jest to wina samej stopki czy raczej maszyny. Stawiam na żuka (Juki HZL K85), który jest niezwykle kapryśny i humorzasty. I to tempo...trzeba wyszywać woooolno. Szyjąc, sama siebie miałam ochotę pytać jak ten osioł ze Shreka "daleko jeszcze?". Jeżeli mamy zwykłą maszynę bez przedłużonego ramienia, to można ozdabiać tylko nieduże kawałki tkaniny. Materiał kręci się tyłu i przy większej jego płaszczyźnie guzik z tego wychodzi a nie kwiatki ozdobne. Materiał trzeba wyjmować spod tej stopki bardzo ostrożnie, co już samo w sobie nie jest proste, ponieważ przestrzeni między nią a maszyną jest niewiele. Dodatkowo jeżeli ciut za mocno się pociągnie nitkę to marszczy się od razu materiał. Według mnie jest to gadżet dla bardzo, bardzo cierpliwych.
Za to na mojej coraz bardziej ukochanej Necchi wyszyłam i uszyłam sobie kosmetyczkę dla siebie:
Za każdym razem jak coś na niej szyję to sobie myślę: jaka ja byłam durna, że ją chciałam sprzedać!
Co do wzoru haftu mogłabym powiedzieć, że jest mój autorski ;) ale prawda jest taka, że mi się popierdzieliły krzywiki przy składaniu i wyszedł taki przypadkiem.
A dla mojej Miśki machnęłam piórniczek z tym, że na żuku.
Na żywo wygląda dużo ładniej, uwierzcie mi na słowo :)
wtorek, 2 września 2014
"Nikt nie spodziewa się
Póki co, koniec tortur miękkich poduszeczek. Teraz będę się znęcać nad Wami mięciutkimi kosmetyczkami!
Wraz z końcem wakacji nastąpił ostry zwrot w moich fiksacjach. Teraz dla odmiany szyję kosmetyczki. A nikt się tego nie spodziewał! A skoro już ich dużo mam, to część chętnie rozdam! (ależ subtelny rym mi wyszedł ;) ) Jest ich pięć, więc szanse wygrania są spore.
I tak do rozdania będą następujące kosmetyczki:
Zainteresowane proszone są o:
- zgłoszenie chęci udziału w komentarzach, (napiszcie, którą kosmetyczkę chciałybyście dostać),
- dołączenie do obserwatorów
- polubienie Eduszki na FB (jak się funkcjonuje na FB),
- umieszczenie podlinkowanego zdjęcie w miarę widocznym miejscu u siebie na blogu,
- jak ktoś nie ma bloga, to tylko się zgłasza w komentarzach.
Losowanie odbędzie się 1 października.
Mój ukochany Monty Python i Hiszpańska Inkwizycja :D
A wiecie, że istnieje The Michael Palin Centre for Stammering Children? Fantastyczna metoda pracy z jąkającymi się. Na szczęście coraz bardziej popularna w Polsce. To tak na marginesie :)
środa, 27 sierpnia 2014
Zestaw do wyszywania okręgów...
czyli polska myśl techniczna w natarciu ;D
Do Heweliusza jeszcze mi w moich pomysłach ciut brakuje, ale wierzę, że mogę więcej!
Do tego, że kółka mnie kręcą już się kiedyś przyznałam. Kręgi w zbożu i takie klimaty w stylu Ericha Dänikena ;) Ponieważ nie mam zboża, ale dwie maszyny tak, to sobie wyszywam, a nie wydeptuję.
Fajnie byłoby mieć taki zestaw profesjonalny, ale ceny ceny są chyba dla kosmitów właśnie: Janome prawie stówka, Brother ponad 350 zł. Tyle nie zapłacę za kawałek blachy i już. Jednak kwestia kręgów mnie męczyła. Więc postanowiłam sama coś skonstruować. Doskonale sprawdziło się stare dobre koło, a dokładniej cyrkiel i grubszy brystol.
Rysujemy dużo kółek o różnej średnicy, wycinamy i już :)
A później odrysowujemy jak nam w głowie i w duszy zagra.
Ja rysuję sobie swoje kółka zwykłymi drewnianymi kredkami bambino. Bez problemu się spierają. Do ściegów ozdobnych, albo zwykłych przerobionych na ozdobne, używałam do tej pory najtańszych nici. Ostatnio zaszalałam i nakupowałam nici do haftu Medeira. Jednak, gdyby tych nici nie pokazał mi Pan Wójcik to sama dalej bym szyła takimi najzwyklejszymi. (Sklep Wójcik i Spółka naprzeciwko mojego gabinetu. Od dwóch lat, kiedy wróciłam do szycia, chodziłam tam kupować igły i oglądać maszyny. Dwa tygodnie temu poszłam kupić igły i maszynę :D A 20 lat!!! temu kupiłam u Wójcików moją pierwszą maszynę do szycia. Cóż, jako poważny klient nie rokuję dobrze. Chociaż mam nadzieję załapać się u nich na jeszcze jedną maszynę, a daj Boże dwie ;))) ).
Wracając do tematu, do ozdabiania tkanin ściegami ozdobnymi można użyć owaty, mamy wtedy taki efekt niby pikowania, albo podkleić tkaninę flizeliną. Sam materiał nie wyszywa się najlepiej. Moje wyszyte późną nocą kółka oczywiście będę ozdabiać "podusecki". Co się dziwić skoro wyszywane po pierwszej w nocy ;) Według mojego męża bezprawnie, bo obsługa ciężkiego sprzętu w blokach możliwa jest tylko do godziny 23-ej.
Mogłyby jednak ozdabiać serwetki, albo bieżniki, albo torby, albo kosmetyczki albo... co tam komu potrzeba do szczęścia.
Kółka były wyszywane symultanicznie, różowe na Necchi, fioletowe na Żuczku. Swoją drogą to dzięki odwiedzinom Anetki (fantastyczna kobieta z ogromem wiedzy o szyciu i maszynach do szycia i nie tylko ) mogłam zrealizować moje marzenie:
Do Heweliusza jeszcze mi w moich pomysłach ciut brakuje, ale wierzę, że mogę więcej!
Fajnie byłoby mieć taki zestaw profesjonalny, ale ceny ceny są chyba dla kosmitów właśnie: Janome prawie stówka, Brother ponad 350 zł. Tyle nie zapłacę za kawałek blachy i już. Jednak kwestia kręgów mnie męczyła. Więc postanowiłam sama coś skonstruować. Doskonale sprawdziło się stare dobre koło, a dokładniej cyrkiel i grubszy brystol.
Rysujemy dużo kółek o różnej średnicy, wycinamy i już :)
A później odrysowujemy jak nam w głowie i w duszy zagra.
Ja rysuję sobie swoje kółka zwykłymi drewnianymi kredkami bambino. Bez problemu się spierają. Do ściegów ozdobnych, albo zwykłych przerobionych na ozdobne, używałam do tej pory najtańszych nici. Ostatnio zaszalałam i nakupowałam nici do haftu Medeira. Jednak, gdyby tych nici nie pokazał mi Pan Wójcik to sama dalej bym szyła takimi najzwyklejszymi. (Sklep Wójcik i Spółka naprzeciwko mojego gabinetu. Od dwóch lat, kiedy wróciłam do szycia, chodziłam tam kupować igły i oglądać maszyny. Dwa tygodnie temu poszłam kupić igły i maszynę :D A 20 lat!!! temu kupiłam u Wójcików moją pierwszą maszynę do szycia. Cóż, jako poważny klient nie rokuję dobrze. Chociaż mam nadzieję załapać się u nich na jeszcze jedną maszynę, a daj Boże dwie ;))) ).
Wracając do tematu, do ozdabiania tkanin ściegami ozdobnymi można użyć owaty, mamy wtedy taki efekt niby pikowania, albo podkleić tkaninę flizeliną. Sam materiał nie wyszywa się najlepiej. Moje wyszyte późną nocą kółka oczywiście będę ozdabiać "podusecki". Co się dziwić skoro wyszywane po pierwszej w nocy ;) Według mojego męża bezprawnie, bo obsługa ciężkiego sprzętu w blokach możliwa jest tylko do godziny 23-ej.
Mogłyby jednak ozdabiać serwetki, albo bieżniki, albo torby, albo kosmetyczki albo... co tam komu potrzeba do szczęścia.
Kółka były wyszywane symultanicznie, różowe na Necchi, fioletowe na Żuczku. Swoją drogą to dzięki odwiedzinom Anetki (fantastyczna kobieta z ogromem wiedzy o szyciu i maszynach do szycia i nie tylko ) mogłam zrealizować moje marzenie:
I tak to można szyć!
Niestety, kiedyś trzeba będzie wystawkę sprzątnąć. A szkoda. Żal będzie też tej wystawki mojej sąsiadce (niesamowicie spokojny i dobry człowiek) która wierzy, że pozbyła się zbytecznego stolika pod komputer i że na pewno go nie oddam :)))
Etykiety:
hand made,
handmade,
humor,
juki HZL K85,
maszyna do szycia,
necchi supernova,
poduszka,
recykling,
rękodzieło,
szablony,
sztuka użytkowa,
szycie
wtorek, 19 sierpnia 2014
Spotkanie szyciowe i ...oczywiście poduszki! ;)
Jeszcze raz z Aire zapraszamy wszystkie/wszystkich chętnych na spotkanie szyciowe w Łodzi.
Termin spotkania: 13 września godz. 11-ta.
Miejsce spotkania: centrum Łodzi, dokładne informacje co do miejsca będą podane w terminie późniejszym.
Jest ono uzależnione od ilości chętnych. W tej chwili jest nas już osiem szyjących dusz chętnych się spotkać :) Zapraszamy wszystkich niezależnie od poziomu zaawansowania w szyciu. Najważniejsze są chęci :)
Zgłoszenia w komentarzach lub e-mailowo: eduszka2012@gmail.com
Teraz oczywiście poduszki! uszyte na żuczku (Juki HZL K85)
Naprawdę muszę przystopować z 'poduseckami', bo już nawet moje psisko nie wyrabia nerwowo widząc, że znowu je szyję ;))
Termin spotkania: 13 września godz. 11-ta.
Miejsce spotkania: centrum Łodzi, dokładne informacje co do miejsca będą podane w terminie późniejszym.
Jest ono uzależnione od ilości chętnych. W tej chwili jest nas już osiem szyjących dusz chętnych się spotkać :) Zapraszamy wszystkich niezależnie od poziomu zaawansowania w szyciu. Najważniejsze są chęci :)
Zgłoszenia w komentarzach lub e-mailowo: eduszka2012@gmail.com
Teraz oczywiście poduszki! uszyte na żuczku (Juki HZL K85)
ooostatnie ;)
Naprawdę muszę przystopować z 'poduseckami', bo już nawet moje psisko nie wyrabia nerwowo widząc, że znowu je szyję ;))
piątek, 15 sierpnia 2014
Poduszki na bogato, chociaż ciut koślawo ;)
Teraz rodzina i koleżanki mają przechlapane. Wszyscy bez wyjątków dostaną poduszeczki. Muszę mieć przecież powód do wykorzystania ściegów ozdobnych żuczka :)
Te poduszeczki są dla koleżanki:
Swoją drogą to nasza rozmowa na temat kolorów była błyskotliwa ;)
- jakie kolory lubisz?
- ładne
- no dobrze, to chociaż powiedz jakie masz kolory w sypialni?
- o w sypialni to ja mam trawę morką!
- co masz???
- mówię przecież, trawę morską, bardzo ładny kolor
- a możesz bliżej określić ten kolor w wersji dla mniej bystrych kolorostycznie?
- oj przyjedziesz, to sama zobaczysz!
To sobie pogadałyśmy o kolorach!
A te podusie są dla siostrzyczki. Chociaż grafik, wie że do mnie o kolorach trzeba mówić w prostych, żołnierskich słowach:
- jakie masz w większości kolory pościeli?
- fiolety i brązy.
I wszystko jasne :)))
Moja rodzina orzekła: "pojechałaś mama folklorystycznie", "oj, ale za to w Cepelii byliby bardzo wdzięczni".
Ale oni się nie znają ;D
Siostrze się podobają, więc niechcący wydała na siebie wyrok i już niedługo będzie mogła udawać księżniczkę na ziarnku grochu! ;)
Te poduszeczki są dla koleżanki:
Swoją drogą to nasza rozmowa na temat kolorów była błyskotliwa ;)
- jakie kolory lubisz?
- ładne
- no dobrze, to chociaż powiedz jakie masz kolory w sypialni?
- o w sypialni to ja mam trawę morką!
- co masz???
- mówię przecież, trawę morską, bardzo ładny kolor
- a możesz bliżej określić ten kolor w wersji dla mniej bystrych kolorostycznie?
- oj przyjedziesz, to sama zobaczysz!
To sobie pogadałyśmy o kolorach!
A te podusie są dla siostrzyczki. Chociaż grafik, wie że do mnie o kolorach trzeba mówić w prostych, żołnierskich słowach:
- jakie masz w większości kolory pościeli?
- fiolety i brązy.
I wszystko jasne :)))
Moja rodzina orzekła: "pojechałaś mama folklorystycznie", "oj, ale za to w Cepelii byliby bardzo wdzięczni".
Ale oni się nie znają ;D
Siostrze się podobają, więc niechcący wydała na siebie wyrok i już niedługo będzie mogła udawać księżniczkę na ziarnku grochu! ;)
Do wzorów na poduszkach wykorzystałam: ściegi dekoracyjne żuczka ( Juki HZL K85), stopkę do ściegów dekoracyjnych, wstążki szer. 6 mm i najtańsze nici jakie wygrzebałam w hurtowni ;) zabrakło tylko dobrej koordynacji, bo momentami jest lekuchno krzywo wyszyłam, ale jak się poćwiczy będzie lepiej :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































