Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą singer 834. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą singer 834. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2014

Jak się nie ma w głowie...

to się szyje dwa razy ;)
Miało być etui na nawigację. I było, a i owszem. Tyle, że za małe. Nie wyczułam,  ile trzeba było obłożenia dodać ;) Jak to zrobiłam, zostanie już na zawsze tajemnicą. Nawigację przykładałam, zapasy dodawałam, a i tak spie....źle uszyłam. A ponieważ fajnie się pikowało podwójną igłą, to znowu nawigację przyłożyłam zapasy jeszcze większe dodałam i tym razem się udało. Nawigacja się mieści i to z luzem. Zostało jednak to małe coś. A ja bardzo nie lubię nieprzydatnych uszytków. Drażnią mnie bardzo. Pierwsza myśl: w sumie można w to upchnąć fajki i zapalniczkę. Każdy palacz wie, jak wkurzają zaginione zapalniczki czy zapałki. A tu proszę wszystko razem! Genialne! Druga myśl: cholera przecież już nie palę. Trzeci tydzień. Nie, nie z rozsądku. Nie palę, bo mi nie wolno, ale komu wolno ;)
Trzecia myśl: a czego ja mam w torbie dużo, a co jest nieduże? Niestety, nie o kasę tu chodzi, tylko o tabletki przeróżne. Nie, nie odurzające ;) leczące, przynajmniej w teorii. Więc jak już mi się przypomni, że je powinnam je brać, to jest problem jak je znaleźć. Więc zapakowałam wszystkie do tego małego czegoś i problemu nie ma, przynajmniej w kwestii ich odnalezienia ;)

Ścieg zrobiony podwójną igłą, na starym Singerze. Coś co było już dawno, a często reklamowane jako niesamowite odkrycie zakresie dodatkowych funkcji współczesnych maszyn do szycia ;)


niedziela, 25 sierpnia 2013

Egzorcysta... ;)

byłby bardzo przydatny w momentach, kiedy przychodzi mi coś licytować na Allegro.
Coś we mnie wstępuję, tudzież wyłazi z zakamarków podświadomości i licytuję, aż wygram!
Właśnie w takim napadzie "muszę wygrać" stałam się posiadaczką dwóch archiwalnych roczników Burdy: 95 i 96 rok.
Nówki sztuki, nieśmigane, ale pełnoletnie.
Moje własne zbiory zaczynają się od 1997 roku, więc dlaczego nie zagracić sobie jeszcze bardziej chałupy i kupić kolejnych 24 egzemplarzy? ;D
Te Burdy z 90-tych lat chyba lubię najbardziej. Nie ma problemów z tym, czy będzie pasować, czy nie. Trzeba było tylko pamiętać, żeby z reguły brać wykrój o rozmiar mniejszy niż faktycznie posiadany i już.
Żeby zamortyzować koszty chwilowej niepoczytalności, coś z tych gazet chciałam uszyć.
A że ostatnio jestem w fazie wyszywania góry nazbieranych szmat, wpadłam na genialny sposób, jak się pozbyć różnych cienkich bawełenek.
Uszyję sobie piżamkę! Ja wymyśliłam, tak zrobiłam.
"MójCiOn" jak zobaczył, zbladł i stwierdził, że jeżeli ja w tym będę spać, to dzisiaj jego głowa boli ;)))
Cóż, o gustach się nie dyskutuje! ;)

piątek, 16 sierpnia 2013

I jeszcze torba...

z sami wiecie, których portek ;D
swoją drogą, to te gacie są jak torba Hermiony, końca nie widać.
Torba z przodu 


z tyłu

w środku

 i wyjaśniło się, co się dzieje z moją forsą! To ten mały skubaniec wszystko do swojego gara zgarnia i chowa na końcu tęczy ;)

gustowne dodatki  do wymiany, w zależności od potrzeb:

 broszka kokarda - już zajumana przez młodą w celu przerobienia na fascynator,

drobiazg w stylu Wielka Pardubicka ;)
 
  
lub odrobina romantyzmu na co dzień ;))


A tak w ogóle, to ten uroczy drobiazg wytopiłam z koralików Pyssla dla męża mego z wyrazami miłości, żeby przy kluczach sobie nosił. Mąż podziękował, ale stanowczo odmówił noszenia tego cuda  ;)))


I na koniec, znalazłam w końcu ilustrowaną definicję mojego światopoglądu ;))


wtorek, 13 sierpnia 2013

Pierwsze urodziny i wyniki Candy.


Jak candy, to candy. Losowanie musi się odbyć w odpowiedniej oprawie, czyli w puszcze po cukierkach (bardzo dobrych zresztą):
Losy włożono, zamieszano i wylosowano:


Wylosowano, co następuje:
torba nr 1:

torba nr 2:
 torba nr 3:






torba nr 4:
Ogromne podziękowanie dla wszystkich uczestników zabawy :)
Osoby wylosowane proszę o kontakt.

Ps. Dzisiaj mija rok od założenie bloga. Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy tu zaglądają :)
Lojalnie ostrzegam, mam zamiar jeszcze trochę go poprowadzić ;)

niedziela, 11 sierpnia 2013

Jak się nie da, jak się da ;)

Jedna moja znajoma miała poważne wątpliwości, jak można uszyć spódnicę ze spodni. Powtarzała: "przecież tak się nie da" :D 
Uszycie spódnicy dla Miśki to był w ogóle pikuś, bo to chude jest i materiału potrzeba malutko. Natomiast na mnie wykombinować spódnicę , to już jest ciut większa sztuka. Ale też się dało!
To dowód, że jednak się da uszyć kieckę ze spodni.

Jedyna niedogodność, to to, że każdy element trzeba było wycinać oddzielnie.

Szyło się szybko i przyjemnie. Po bokach środkowego klinu, żeby nie było łyso, strzeliłam wzorki wyszywane na Necchi. Można zauważyć zastosowany został trik mający optycznie zwęzić sylwetkę ;) Ciemne w środku, po bokach jasne. Zadziałało tak sobie. Nawet złudzenia optyczne mają swoje granice.*

A to dowód, że nie wszystko przełazi w genach na dzieci. 
Ja nie potrafię upiec niczego innego, co nie przypominałoby płyty chodnikowej. Moje dziecko za to potrafi zamieszać parę składników i wyczarować pycha słodkości! Tym razem wyczarowała maślane ciastka z powidłami :) Pychota!

*Ps. właśnie mi Liliana wyłuszczyła, że mi się popiep...o z tą spódnicą i ciemne powinno być po bokach :)))
co mnie w sumie cieszy, bo okazuję się, że jednak mam jeszcze coś w małym rozmiarze - rozum! :)

czwartek, 8 sierpnia 2013

"Konstrukcja młotka" ;)

Konstrukcja młotka jest prosta* , tak jak tych spódnic. Już prościej się nie da ;D
Ta uszyta została z wielkie chustki.


Właściwie to spódnica trzy w jednym. W zależności, co się przesunie na przód ;)
Kiedy za pierwszym razem pokazałam chustę mojej Chudzinie z propozycją przeróbki na spódnicę lub sukienkę usłyszałam: "eeeee matka no coś Ty?! jak to będzie wyglądać?"
Nie, to nie. Dzisiaj rano usiadłam i sobie samej uszyłam z niej spódnicę. Miałam ją na sobie niecałą minutę, tyle, co do przymierzenia. Potem poszłam ją pokazać Edyśce. I to był błąd ;) Misi oczy się zaświeciły i stwierdziła: "ale fajna,to dla mnie?" I zanim zdążyłam coś powiedzieć już siedziała w środku mojej spódnicy.
No co miałam zrobić? Zwęziłam gumkę w kiecce i uszyłam jeszcze przepaskę na włosy dla kudłatej, z tego co zostało. I tak "wystylizowane"moje dziecię poszło dyndać na huśtawkach ze swoimi psiapsiółkami.

Poza tym uszyłam jeszcze taką, ale już tylko dla mnie!

Okazało się jednak, że jak się ma hektar tyłka do obszycia, to nie ma co liczyć na to, że w takiej spódnicy nie będzie człowiek wyglądał jak namiot cyrkowy ;)) Tak więc uszyłam, przymierzyłam i natychmiast sprułam ją z jednej strony. Zwęziłam porządnie, zszyłam znowu i teraz jest dobrze, ale zdjęć już nie miałam siły robić w tym upale.
I uszyłam jeszcze taką:
Komu przypadnie w udziale, to jeszcze kwestia dyskusji ;) ale jak znam życie, to  Miśka ją podwędzi. Tutaj nastąpiło mega uwolnienie tkaniny, bo nasza mama trzymała ten materiał w szafie ponad 30 lat!
A wszystkie trzy uszyłam dzisiaj od rana. Dla zajęcia czymś głowy, żeby się nie denerwować.
Wczoraj pozbyliśmy się samochodu. Nie z własnej woli. Ktoś wjechał w tył naszej pomarańczowej torpedy i po aucie.
Dodatkowo w ramach gratisów okazało się, że mam tydzień "urlopu" bo moja praca akurat nie jest potrzebna. Z tym tylko, że za to wolne oczywiście płacone nie mam!

* Konstrukcja młotka-  u mnie w domu, jak ktoś nie mógł czegoś pojąć, to się mówiło:
 " no coś Ty, przecież to jak konstrukcja młotka, już prościej się nie da, młotku jeden" :)))

Pewnie nie ja jedna czuję się jak tak kukurydza ;)
Może to jest pomysł, jak doczekać końca upałów? :)

Kadr z filmu Upał z 1964, reż. Kazimierz Kutz

środa, 31 lipca 2013

Miłe Panie, 13-tego sierpnia będzie rozdanie :)

13-tego sierpnia minie rok jak uskuteczniam szwalniczy ekshibicjonizm :D
Zakładając bloga nawet nie marzyłam, że poznam tyle fantastycznych dziewczyn i tak wiele się od Was nauczę! 
Bardzo Wam za to dziękuję :) i za cierpliwość i za mnóstwo dobrych, miłych słów!
A że za dziękuję to się nic nie kupuje ;D (jak mawiała moja okrutnie oszczędna koleżanka) to na rocznicę wymyśliłam loterię/candy.
Do wylosowania cztery torby. Porządnie uszyte i  trwałe. Jak twierdzi moja przyjaciółka, niezwykle uniwersalne, bo i ziemniaczki i winko się zmieści, w całości do domu doniesie ;)
Wszystkie zostaną przydzielone zostaną losowo.
I tutaj prośba: dziewczyny jak Wy robicie te komputerowe losowania?
Zasady klasyczne:
- zgłosić chęć udziału w komentarzach,
- można "polubieć" ;) na FB (jak się funkcjonuje na FB),
- można śledzić na Bloglovin, (jeżeli ma się konto na Bloglovin)
- dołączyć do obserwatorów,
- umieścić podlinkowane zdjęcie u siebie,
- do kręgów wcale nie trzeba, to jest Google+ na którym ja się średnio znam :)))
- Hana nic nie musi, bo i tak dostanie niespodziankę ;))) ale jeżeli ma ochotę, to zapraszam do zapisania się !
- jak ktoś nie ma bloga, to tylko się zgłasza w komentarzach.
Losowanie odbędzie się 13 sierpnia  w następującej kolejności:
Torba nr 1:
 Torba nr 2:

Torba nr 3:
Torba nr 4:
Zgłoszenia do 12 sierpnia 2013r :)
Zapraszam serdecznie!

Ps. Mnemo - już zrobiłam sprostowanie :) do kręgów nie trzeba!

wtorek, 30 lipca 2013

To była koszula :)

To była koszula. Duża i tania, za całą złotówkę. Zastanawiam się, czy czasem nie przepłaciłam ;)
Początkowo miałam ją sobie przerobić na kolejną bluzkę, ponieważ mój własny dzieciak niespecjalnie jest zainteresowany tym, żeby mamusia jej szyła. 
A to dlatego, że pod tym względem jest wybitnie podobna do mojej siostry. Jak im się pokazuje kawałek materiału albo ciuch do przerobienia, to patrzą na człowieka tak... w każdym razie śladu zrozumienia się nie znajdzie ;) a później obie są zdziwione, że nie bredziłam tylko miałam rację :))
Tak koszula wyglądała przed przeróbką:
 a tak już po mojej ingerencji:
Nie jest to "dzieło" wybitnie skomplikowane, ani odkrywcze. Koszulę pocięłam na części, odrysowałam Edyśki koszulkę, dopasowałam już na chudym ludziu i zszyłam. I już.
Oj nie, jeszcze coś. Dobrze się bawiłam przy tym eksperymentowaniu :)
Plamy na włosach chudego ludzia to efekt wakacyjnego eksperymentowania z farbowaniem bibułą. Kto jeszcze pamięta te stare metody? Mam tylko nadzieję, że to się zmyje.

A teraz drobny prezent dla moich szyjących koleżanek. Część z Was czasami szyje zabawki. Tym, co będą dopiero szyły, przyda się mam nadzieję tym bardziej. Zbiór ponad 500 wykrojów na przeróżne zabawki, wyszukanych w najróżniejszych miejscach wirtualnej przestrzeni.
Miłego szycia :)

niedziela, 28 lipca 2013

Gacie po tacie ;)

 
Prawie po tacie, bo po taty siostrze. Szwagierka dawno temu  spodnie wyrzuciła, mama/babcia  przechwyciła i zostawiła z nadzieją, że jeszcze może kiedyś, komuś się przydadzą, aż w końcu trafiły do mnie - "przecież szyjesz" ;D U mnie też swoje odleżały, aż w końcu dzisiaj, prawdopodobnie w wyniku przegrzania styków w mózgownicy ( kto normalny szyje w jedyny wolny dzień w tygodniu, w ponad 30-stopniowym upale?) uszyłam z tych starych długich ciocinych spodni krótkie gacie dla mojej Żyrafki :) 
Portki uszyte są teoretycznie z wykroju Burdy. Teoretycznie, ponieważ przeróbek wykroju było chyba więcej niż samego szycia. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w Burdzie dobry wykrój na chudzieńką nastolatkę ;D
Ciemnie plamy na chudych nóżynach (na rękach też)  to ślady po poparzeniu prawie miesiąc temu! Barszczem Sosnowskiego. Edyśka była wtedy w długich spodniach i miała sporo szczęścia, bo tylko niewielkie poparzenia.  Goi się długo i paskudnie.
Przeszycia na kieszeniach i dołach nogawek zrobione są jasno fioletową nitką, czego oczywiście na zdjęciach nie wydać. A ekspres jest dobrany do nici i też fioletowy, ale musicie mi uwierzyć na słowo - nie zrobiłam zdjęcia ;)  
Szyłam na moim staruszku Singerze 834, ale w dalszym ciągu marzy mi się Singer 9960:)
A to taki optymistyczny akcent ( ze szczególną dedykacją miłośników "Gry o Tron") ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...