Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykrój zabawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykrój zabawka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2016

Urlop :D

Mam urlop, mam maszynę ( i to niejedną ;D ) więc powyciągałam poupychane tkaniny i postanowiłam wyszyć co się da. I tak powstała autorska kolekcja toreb szmacianych, w sam raz na lato i do lasu ;) oraz niewielka ilość kosmetyczek oraz zwierząt. Uszyłam też różne fajne poduszki i takie słodkie pojemniczki na kosmetyki mojej Misi. W każdym razie zaczynam się zastanawiać czy to już szycie kompulsywne czy mam jeszcze szanse na załapanie się na granice normy ;D
Co do toreb, to zagadką jest dla mnie skład i pochodzenie tej jasnej tkaniny. Wyglądem przypomina surówkę bawełnianą, ale jest od niej dużo sztywniejsza. A co ciekawe za nic nie mogę sobie przypomnieć skąd ją mam. W związku z tym, że moje szmaciane zapasy przechowuję we wspólnej pralni, to zaczęłam nawet podejrzewać sąsiadkę czy aby mi nie podrzuciła niepotrzebnego balastu szmacianego ;)
Przy okazji szycia całkiem przypadkiem zahaczyłam o Castoramę i nabyłam szablony, produkt pierwszej urlopowej potrzeby :D


 I tutaj szablony się kończą, a zaczynają wzorki, wzoreczki maszynowe:




 A to to już była dawno temu uszyta, tylko się w gałganach zaplątała.


A teraz będą kosmetyczki:
 



I na koniec zajączka w bardzo eleganckich gaciach :D


I to póki co było na tyle, ale mam jeszcze parę dni urlopu ;)

ps. uwolniłam naprawdę sporo tkanin!

wtorek, 29 lipca 2014

Niuniek ;)

Niuniek powstał spontanicznie. Najpierw go wymyśliłam, a zaraz potem uszyłam. Tak samo było z poduszkami. Jest tylko jeden problem, nie mam gdzie tych uszytych rzeczy upłynniać. A w związku z tym, że zebrało mi się na szycie, to może być problem ;)

Nie wiem jak to działa, ale z reguły im większy upał tym bardziej chce mi się szyć. Tak więc dziewczyny, im szybciej się ochłodzi, tym lepiej dla Was - będzie mniej moich "dzieł" na blogu ;) tym bardziej iż wraz z szyciem przybiera na sile chęć prezentowania światu moje szemranej twórczości! W tym miejscu muszę pochwalić moją rodzinę: zachwycania się mają obcykane do perfekcji ;)))
W trakcie pisania odebrałam telefon od mamy  nastolatka. Na początku padło pytanie jakich ostatnio słyszę coraz więcej: jaki jest procent pewności, że wyleczy pani z jąkania/ z wady wymowy moje dziecko/mnie. Zdziwienie jest ogromne kiedy zgodnie z prawdę odpowiadam: to nie jest choroba, jąkania czy wady wymowy się nie leczy i nie mam pojęcia jakie prawdopodobieństwo zachowania płynności mowy na resztę życia.
I tak sobie ostatnio często myślę, że absolutnie nie na czasie są dwie rzeczy: szczerość (w tym przypadku moja) i  pracowitość (klienta). Wydaję mi się, że są w wielu dziedzinach życia cechy te coraz mniej popularne, a szkoda.


ps. wyciągnięta przez dzieciaka na miasto jestem bogatsza o dwie ( w tym tygodniu ;) ) wakacyjne książki kupione za całe 15 zł w "Tak czytam"
I jedno dziwne doświadczenie:
Jemy sobie z młodą obiad, a przy stoliku obok nas siedzą dwaj młodzi przystojni faceci. Cały czas gadają. O czym?A o tym, co ile ma kalorii, co który je w ciągu dnia (z opowieści wynikało, że niewiele) i ile to później trzeba biegać albo ćwiczyć na siłowni, żeby czasem nie przytyć! Z każdym kolejnym zdaniem moje wyrzuty sumienia, że w ogóle jem i nie liczę kalorii rosły i rosły. Na moje szczęście skończyli wcześniej i sobie poszli. Pewnie pobiegać ;)

wtorek, 30 lipca 2013

To była koszula :)

To była koszula. Duża i tania, za całą złotówkę. Zastanawiam się, czy czasem nie przepłaciłam ;)
Początkowo miałam ją sobie przerobić na kolejną bluzkę, ponieważ mój własny dzieciak niespecjalnie jest zainteresowany tym, żeby mamusia jej szyła. 
A to dlatego, że pod tym względem jest wybitnie podobna do mojej siostry. Jak im się pokazuje kawałek materiału albo ciuch do przerobienia, to patrzą na człowieka tak... w każdym razie śladu zrozumienia się nie znajdzie ;) a później obie są zdziwione, że nie bredziłam tylko miałam rację :))
Tak koszula wyglądała przed przeróbką:
 a tak już po mojej ingerencji:
Nie jest to "dzieło" wybitnie skomplikowane, ani odkrywcze. Koszulę pocięłam na części, odrysowałam Edyśki koszulkę, dopasowałam już na chudym ludziu i zszyłam. I już.
Oj nie, jeszcze coś. Dobrze się bawiłam przy tym eksperymentowaniu :)
Plamy na włosach chudego ludzia to efekt wakacyjnego eksperymentowania z farbowaniem bibułą. Kto jeszcze pamięta te stare metody? Mam tylko nadzieję, że to się zmyje.

A teraz drobny prezent dla moich szyjących koleżanek. Część z Was czasami szyje zabawki. Tym, co będą dopiero szyły, przyda się mam nadzieję tym bardziej. Zbiór ponad 500 wykrojów na przeróżne zabawki, wyszukanych w najróżniejszych miejscach wirtualnej przestrzeni.
Miłego szycia :)

niedziela, 5 maja 2013

Recykling stosowany ;)

Jeszcze przed długim, ogólnopaństwowym nicnierobieniem wybrałam się z koleżanką na lotny patrol po naszych ulubionych SH. W jednym z nich znalazłam spódnicę, która wyglądała jak element kostiumu zespołu folklorystycznego ;))

Spódnica była mocno zniszczona i ewidentnie jej żywot dobiegł końca jakiś czas temu. Moja koleżanka zaczełę się zastanawiać, kto i po co mógłby kupiś "takiego szmacianego rupiecia", jak to określiła.
"A ja ją kupię" stwierdziłam. "I jeszcze coś z niej będzie!".  Zapłaciłam całe 1,46 zł!
Trzeba ją było porządnie wyprać i odplamić. Prawa strona materiału wyblakła jednak i trzeba było szyć na odwrót. A wyszło to:
Spódnica dla Edysi. Żaden szał, zwykła spódnica na gumkę. W sam raz do biegania po parku :)



Mysz na drobiazgi, albo pomoc logopedyczna :

Mysz uszta z tego wzoru:


Oczywiście powstały także dwie kosmetyczki. Szyte dzięki Patchworkowym Kursom Weekendowym Ewy  W ewkowie. Kursy są świetne, tylko ja taka średnio kumata, więc efekty jakie są, widzą wszyscy ;) Na moje usprawiedliwienie dodam, że dopiero się uczę.

 I z rozpędu jeszcze dwie zakładki uszyłam:

I tak to szmaciany rupieć jeszcze trochę pożyje :)

A ten obrazkek wisi na ścianie u mojej siostry i bardzo mi się podoba :))

Na koniec dowód na to, że czasami udaje mi się zrobić w miarę porządne zdjęcie :)))

Czy ktoś może wie, jak w poście umieścić dwa lub trzy zdjęcia obok siebie w szeregu?
Będę ogromnie wdzięczna za pomoc :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Lisałke

Lisałke to nowy gatunek szmaciaka, odkryty i nazwany przez profesor Edzię ;)

Tkanina na sukienkę pokryta wzorkiem z farby akrylowej zrobionej stempelkami dla dzieci :)
Ta ma sukienkę z materiału w prześlicznie różowym kolorze z takim fajnym wytłaczanym wzorkiem. Oczywiście moje zdolności fotograficzne zrobiły swoje :))
Tej wzorek na sukience machnęłam pędzlem  :)

Historia powstania lisałek jest następują: w zeszłym tygodniu byłam w mojej ulubionej księgarni, którą prowadzą dwie przesympatyczne panie, obie pasjonatki i  mistrzynie rękodzielnictwa. To dzięki Pani Bożenie wróciłam do szycia, oczarowana jej pracami.
Tak mnie zachwycił tildowy lis spotkany w księgarni, że zachciało mi się też takiego uszyć. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała wprowadzić zmian w wykroju. W efekcie końcowym tildowe zostały tylko lisałkowe głowy :)
Jednak, gdyby ktoś miał ochotę, to tutaj są prawdziwe lisy Tildy :) Dla mnie mają trochę zbyt kwadratowe miejsca, gdzie plecy swą szlachetną nazwę kończą ;)

 

Uwolniłam tkaniny, dlatego trzy lisałke zamiast jednej ;)
Jeszcze jedno wyjaśnienie: tło (kurzołap muzyczny) nie wynika z chęci pochwalenia się stanem majątkowym ;) Tam mam w miarę dobre światło do robienia zdjęć.
Dwie lisałki powstały z niepotrzebnych ubrań. Ta w paski uszyta z zasłonki i kawałka zniszczonej serwetki kupionej za grosze na ciuchach.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Misiaki bliźniaki

Ostatnio kupiłam zasłonę w słodką różową kratkę. Kratka okazała się słodka i różowa dopiero po porządnym praniu. Wcześniej zasłona była szaro-różowa  plus miejscami wypłowiała od słońca. Jednak tak mnie jakoś zauroczyła, szczególnie haftowanymi kwiatami, że zaryzykowałam. Okazało się, że do odzyskania jest parę ładnych metrów materiału za... niecałe 12 zł :)
Uszyłam z niej na razie dwa miśki. Jeden był zamówiony jeszcze przez uszyciem. Los drugiego jest na razie nieznany ;) Wykrój nóg i łapek zrobiłam sama.Chociaż, ile można zrobić różnych kształtów kończyn szmacianych ;) Tułów to lekko przerobiony wzór mojego królika z dorysowaną głową miśka Tildy. Taka tildzio-hybrydzia ;)

A tutaj śliczny haftowany kwiat
Wracając ze sklepu znalazłam przy krawężniku, w błocie centa :)
Mój mąż się śmieje, że z tymi uszkodzonymi nerwami wzrokowymi to jakaś podejrzana historia. Podobno zawsze zobaczę to, czego nie potrzeba (czytaj: dowody tego, że coś z młodą narozrabiali ) albo wypatrzę takie maleństwo!  

Gdyby ktoś miał ochotę uszyć misiaka, proszę - jest wykrój :)
 I jeszcze jedno. Być może, jest to sprawa powszechnie znana, ale ja dobrodziejstwo nici poliamidowych odkryłam dopiero niedawno. Do szycia ręcznego drobnych elementów zabawek są genialne. Świetnie też mocuje się nimi szmaciane kończyny :)

Ps. Oczywiście uwolniłam tkaniny :)

I jeszcze drobna edycja postu, ale nie mogłam się powstrzymać. Jakby ktoś moje dziecko podejrzał ;)))

 Rysunek pochodzi z kapitalnego bloga http://zrujnowani.blogspot.com/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...