Strony

czwartek, 8 sierpnia 2013

"Konstrukcja młotka" ;)

Konstrukcja młotka jest prosta* , tak jak tych spódnic. Już prościej się nie da ;D
Ta uszyta została z wielkie chustki.


Właściwie to spódnica trzy w jednym. W zależności, co się przesunie na przód ;)
Kiedy za pierwszym razem pokazałam chustę mojej Chudzinie z propozycją przeróbki na spódnicę lub sukienkę usłyszałam: "eeeee matka no coś Ty?! jak to będzie wyglądać?"
Nie, to nie. Dzisiaj rano usiadłam i sobie samej uszyłam z niej spódnicę. Miałam ją na sobie niecałą minutę, tyle, co do przymierzenia. Potem poszłam ją pokazać Edyśce. I to był błąd ;) Misi oczy się zaświeciły i stwierdziła: "ale fajna,to dla mnie?" I zanim zdążyłam coś powiedzieć już siedziała w środku mojej spódnicy.
No co miałam zrobić? Zwęziłam gumkę w kiecce i uszyłam jeszcze przepaskę na włosy dla kudłatej, z tego co zostało. I tak "wystylizowane"moje dziecię poszło dyndać na huśtawkach ze swoimi psiapsiółkami.

Poza tym uszyłam jeszcze taką, ale już tylko dla mnie!

Okazało się jednak, że jak się ma hektar tyłka do obszycia, to nie ma co liczyć na to, że w takiej spódnicy nie będzie człowiek wyglądał jak namiot cyrkowy ;)) Tak więc uszyłam, przymierzyłam i natychmiast sprułam ją z jednej strony. Zwęziłam porządnie, zszyłam znowu i teraz jest dobrze, ale zdjęć już nie miałam siły robić w tym upale.
I uszyłam jeszcze taką:
Komu przypadnie w udziale, to jeszcze kwestia dyskusji ;) ale jak znam życie, to  Miśka ją podwędzi. Tutaj nastąpiło mega uwolnienie tkaniny, bo nasza mama trzymała ten materiał w szafie ponad 30 lat!
A wszystkie trzy uszyłam dzisiaj od rana. Dla zajęcia czymś głowy, żeby się nie denerwować.
Wczoraj pozbyliśmy się samochodu. Nie z własnej woli. Ktoś wjechał w tył naszej pomarańczowej torpedy i po aucie.
Dodatkowo w ramach gratisów okazało się, że mam tydzień "urlopu" bo moja praca akurat nie jest potrzebna. Z tym tylko, że za to wolne oczywiście płacone nie mam!

* Konstrukcja młotka-  u mnie w domu, jak ktoś nie mógł czegoś pojąć, to się mówiło:
 " no coś Ty, przecież to jak konstrukcja młotka, już prościej się nie da, młotku jeden" :)))

Pewnie nie ja jedna czuję się jak tak kukurydza ;)
Może to jest pomysł, jak doczekać końca upałów? :)

Kadr z filmu Upał z 1964, reż. Kazimierz Kutz

25 komentarzy:

  1. Błagam ani słowa o pogodzie ,znienawidziłam ją bo
    A dwa dni w pracowni nie miałam prądu ,a to dzięki cholernej wtorkowej nawałnicy z gradem
    B szlag trafił część posadzonych kwiatów- a to dzieji jak wyżej
    C topię się we własnym pocie
    D dziś znów dupnie nawałnica więc pewnie będzie powtórka z rozrywki. Już grzmi
    W ramach terapi jadę w sobotę na super koncert metalowy i mam zamiar cofnąć się w rozwoju...
    Kieca cudna ,nie dziewię się ,że Mloda ją rąbnęła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierdziu, ale Ci się trafiło! U nas na razie nie ma burz, jest tylko cholernie gorąco.
      Koncertu zazdroszczę!
      Dzięki :)

      Usuń
  2. Kocham ciepełko, ale to, co jest wczoraj i dzisiaj to już przesada, dla tych, co kiszą się w chałupie i robocie. Dziś o 18:00 za oknem miałam ponad 50 stopni, słonko jeszcze przyświecało. W wannie letnia woda a ja do niej, co chwilka siup. Nie wiem, jak możesz szyć, ja od samego siedzenia jestem cała mokra. Takie spódniczki dobre na upał, zwiewne, zasłaniają słońce. Eduszka, jak ją sobie wyżej podciągnie bedzie miec kieckę bez ramiączek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. !!! 50 stopni !!!
      ja też co chwila łażę pod prysznic, ale mało to daje.
      Ze mnie też się lało, ale już wolałam myśleć o szyciu niż o życiu ;)
      O kiecy jej mówiłam, ale uparte na razie woli spódniczkę ;D

      Usuń
    2. Założy kieckę, jak Jej urośnie to-co-wiesz.

      Usuń
    3. :))) może szybciej się skusi.

      Usuń
  3. Kiecka pierwsza klasa:) Kiedyś były takie ze sznurkami - owijało się na półtora raza i zawiązywało w pasie. Jak wiatr zawiał to rozporek do samego pępka się miało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam! ganiałam w takich, jak byłam piękna, młoda i na studiach :)))
      dzięki śliczne :)

      Usuń
  4. Sama bym Ci podebrala ta spodniczke :) Mi od jakichs trzech dni chodzi po glowie uszycie spodniczki co bedzie ,albo dluga od pasa ,albo sobie na biust zaciagne i bede miala jak biegac po mieszkaniu :):) Suuper spodniczki :):) haha smieszna ta kukurydza :) Pozdrawiam Cie Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dzięki! taki model jest naprawdę bardzo praktyczny i fajnie się go nosi. I szyje się chwilę, co jest chyba najważniejsze w taką pogodę!

      Usuń
  5. Spódnica z chusty wymiata!!! Przeprzeprzepiękna! :-) Nawet nie mam zastrzerzeń do niebieskiego koloru, który niechętnie noszę - tą spódnicę założyłabym natychmiast :-) Dwie pozostałe spódnice też fajne :-) Ja już nie mogę się doczekać półrocznych upałów tutaj u mnie, ja je uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nawet Miśka na jej rzecz odstąpiła na chwilę od fazy pomarańczowej :))
      Ja to wolę nawet nie myśleć, jakie upały muszą być tak u Ciebie! Dobrze, że jesteś ciepłolubna :)

      Usuń
  6. U ciebie mówiło się młotka a u nas ..proste jak konstrukcja cepa .
    Młoda wystylizowała się pięknie ...spódnica urocza i wcale się nie dziwię ,że ja " przytuliła " :)
    Jak nie płaca - to wypoczywaj twórczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas cep też był znany, ale w domu królowało powiedzenie z młotkiem, bo jak kiedyś stwierdziła moja mama, cep ze względu na części ruchome jest jednak bardziej skomplikowany :))
      Staram się twórczo wypoczywać, ale bardziej chyba chodzę wkurzana całą moją zawodową sytuacją niż nastawiona na tworzenie :(
      Dzięki w imieniu młodej :)

      Usuń
  7. u nas też cep królował, a spódnice rewelacyjne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki śliczne :)
      cep, jak okazuje, to bardzo popularne narzędzie nawet współcześnie :)

      Usuń
  8. Ja tam na pogodę nie narzekam, u nas jak zawsze bryza morska dba o nasze samopoczucie :D Podziwiam Cię za to ranne szycie! Spódnica maxi jak najbardziej na topie, też coś było przebąkiwane od córy w kwestii max:) Uwielbiam trzydziestoletnie materiały! U mnie mama na razie zamknęła sezam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łoj, zazdroszczę tej bryzy, jak mam tylko bryzę prysznicową, ale też jest ok :))
      Wkurzona byłam, to szyłam.
      Nasza mama to się ponad rok zbierała, żeby je upłynnić :D

      Usuń
  9. Jesteś mistrzynią! W taki upal uszyć trzy spódnice!!! Spódnica z chusty jest świetna, wcale się nie dziwie, ze została porwana przez latorośl, tez bym w niej pochodziła. W pozostałych również, bo to mój ulubiony fason. :D A może byś się w nich pokazała? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) w tej chwili została mi już tylko jedna, ta czarna :) i z ogromną przyjemnością Ci ją zaprezentuję przy jakiejś kawce :)

      Usuń
  10. oo ciekawe materiały, zwłaszcza ten pierwszy z chusty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  11. Mnie się podobają wszystkie trzy!
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mnie odwiedziłeś. Miło mi będzie, jeśli zostawisz komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...