Strony

poniedziałek, 1 lipca 2013

Krótka historia spódnicy

W piątek było zakończenie roku szkolnego, więc w czwartek w nocy uszyłam spódnicę dla dzieciaka mojego nastoletniego. Przez większą część bycia matką może z dwa razy sugerowałam zmiany w doborze garderoby. Z reguły ubiera się jak chce i muszę przyznać, że bardzo fajnie potrafi komponować ciuchy. Z góry zaznaczam, po nas tego nie ma. I ten jeden jedyny raz wymarzyłam sobie jak mogłaby się ubrać, żeby mamusia była dumna z siebie i swojego wyczucia estetyki. Do spódnicy miała być jeszcze prosta biała bluzeczka i krótki  czarny sweterek. Całość w stylu lat 50-tych. Pomysł oczywiście wcześniej został zaakceptowany przez Edyśkę. Niestety, wraz z dojrzewaniem zaczęły się pojawiać momenty abnegacji tekstylnej ;) Tym razem pojawił się w piątek. Do ślicznej spódnicy dołączono rozciągnięte swetrzysko i nie było zmiłuj :))) Jednak spódnica podobno wszystkim się podobała.
Sama spódniczka została uszyta z cienkiej czarnej tkaniny niewiadomego składu i czarnej koronkowej firanki kupionej na ciuchach. Swoją drogą, jak myślicie kto i gdzie wykorzystuje firanki z czarnej koronki ;)))
Szyłam w swoim życiu różne ciuchy, ale spódnice marszczone w pasie, niby bardzo proste, zawsze stanowiły dla mnie zagadkę. Tak więc szyje je po mojemu, czyli od d...y strony ;)) Najpierw wycinam pasek, marszczę do szerokości paska i zszywam je razem. Potem dopiero trochę zszywam z tyłu i wszywam ekspres. Pokręcone, ale działa ;)
Uwolniłam tkaninę oczywiście. A koronkę to nawet dwa razy. Pierwszy raz uszyłam z niej czarną pelerynę do czarnej prostej sukienki na ostatkowe przebierańce. Niestety, zdjęcia nie mam.


29 komentarzy:

  1. że też Ci się chce taką spódnicę na pasku szyć! - podziwiam, bo wygląda oczywiście bardziej elegancko :-) ale mój leń kazałby mi gumkę w tunel wszyć i cześć ;-) Spódniczka piękna, nie przepadam za koronkami, ale jednak czarna coś w sobie ma... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mnie koronka najbardziej mi się podoba na takich młodych miśkach.
      Tu było za dużo materiału, tunelikiem nie dało się opękać :))) ale chodził mi po głowie taki pomysł!

      Usuń
  2. zazdroszcze Ci tego szycia jak się wziełam to maszyna się popsuła........samo przez sie mówi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) coś w tym musi być, ale nie poddawaj się walcz! Jesteś tak wszechstronnie uzdolniona, że i z szyciem sobie poradzisz!

      Usuń
  3. jejku jaka ładna!!!!!!!!!! na maksa dziewczęca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Bogu, Kobito, bo trochę Cię wessało gdzieś.
    Kocham wstawki z koronki, byle nie za wiele. Edysia Twój kunszt doceni za jakieś 5 lat. Całe życie marzyłam o spódnicy marszczonej w pasie, ech, ani wzrostu do tego, ani osiej talii...Tylko wąskie i wąskie, jeśli w ogóle spódnica (bardzo rzadko), co za nudy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co ma ciut mniej czasu, dlatego mnie wsysa.
      U mnie z koronką to różnie bywa. Jak tak sobie myślę, to chyba najbardziej pasują mi w aktualnej modzie młodzieżowej (dziewczyny takie fajne luźnie bluzki noszą) albo w już w takich maksymalnie eleganckich sukniach.
      Ja też nawet jak byłam chuda, to w takich kiecach wyglądałam... no w wąskich też muszę całe życie łazić :)))

      Usuń
  5. ah śliczna. też bym taką chciała :) a ta firanka super! pozazdrościć takiego łupu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, to faktycznie był łup :) do tej pory się z tego cieszę :)

      Usuń
  6. Jak byłam w pasie osa to takie marszczone nosiłam, teraz za chiny ludowe, bo wygladam jak....kotny pająk:))
    Dobrze mieć taka nadworną szwaczkę, mnie szyła teściowa, nawet łądnie, ale zawsze mi próbowała luzy szyć i musiałam się wykłócać o bardziej dopasowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, bo mnie Mama stroiła w tzw. bezrękawniki z jakichś starych płaszczysk, czy cóś. Nienawidziłam ich całom sobom, do dzisiaj nienawidzę kamizelek i wszystkiego, co nie ma rękawów!

      Usuń
    2. Mnemo ja za to teraz wyglądam tak, że unikam spotkań ze znajomymi sprzed trzech lat :( i mądrzy lekarze nie wiedzą skąd, a ja naprawdę tych tortów po nocach nie wcinam, o czym przekonany był jeden lekarzyna :)))
      Mnie nikt nigdy nic nie szył, bo w mojej rodzinie nikt nie potrafił guzika przyszyć;))
      Jak twierdziła moja mama, to moje szycie, dzierganie i haftowanie od małego było tylko kolejnym dowodem na to, że mnie w szpitalu podmienili :))
      Hana u mnie mąż ma takie traumatyczne wspomnienia :)) jemu babcia różne rzeczy przerabiała. Do tego stopnia źle to wspomina, że Edyśce nie mogłam nawet portek przedłużyć jak była mała, bo nie pozwolił :)))

      Usuń
    3. Może się hormonalia pokićkały? Ja to trochę za dużo żrę i to tego, co kiedyś nie tykałam (słodycze) ot cała prawda.
      Widać nasze mamy w nas bardzo wierzą, mi moja powtarzała, że "mnie diabeł zgubił w galopie", a co do traum dziecinnych to też je mam,np. dziergane galoty i swetry z piekielnie szorstkiej wełny brrrrr.

      Usuń
    4. Hormony tarczycy mam ok, teraz muszę na ginekologu wymusić skierowanie na takie dokładne badania hormonów w całym cyklu. Ja właśnie mało żrę a rosnę i to niestety w cielsko a w mądrość :))) Powiedzenie kupuję, jak znalazł dla moje chudej Zyzi :)))

      Usuń
  7. Czaderska spódnica! I bardzo przepraszam, ale z rozciągniętym swetrzyskiem brzmi super :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) teoretycznie to mogłoby wyglądać dobrze, ale musiałabyś zobaczyć ten zestaw :))) obraz nędzy i rozpaczy :D ja tylko czekam, kiedy mnie po którymś jej takim zestawie wezwą do szkoły i każą się tłumaczyć dlaczego dziecko jest zaniedbywane ;D

      Usuń
  8. "kto i gdzie wykorzystuje firanki z czarnej koronki" łooo bez takich pytań bo przychodzi mi na myśli tylko... dom pogrzebowy ;)
    Spódniczka bardzo fajna, niezłe cuda w tych zapasach chomikujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki
      Mnie akurat dom pogrzebowy nie wpadł do głowy, ale pomysł jest super :))
      Co do zapasów, mam jeszcze takie brązowe, paskudne, okropnie gryzące futerko od mojej mamo-teściowej. Już młodej zapowiedziałam, że jak z czymś podpadnie, to będzie jakaś kurteczka z tego :D

      Usuń
  9. A mnie burdel - za przeproszeniem Państwa! I flamenco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, mnie też!!! taki 'luksiusiowy' odrobinę burdel ;D
      a flamenco nie, ale w sumie jakby się zastanowić to można by te dwa skojarzenia połączyć, taki przybytek rozkoszy z tanecznymi atrakcjami :)))

      Usuń
  10. łaaaaaaaaał, przepiękna!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie, czarna firanka to trochę upiorna rzecz :D Ale spódniczka z niej przecudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki śliczne :) ale ta firanka dała spore pole do popisu dla wyobraźni ;D

      Usuń
  12. Fantastyczny wzór! Wyszła przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ekstra! Och, gdyby moja mama tak mi nocą szyła sukienki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z przyjemnością szyłabym jej więcej, ale nie młoda nie chce, woli kupne :(
      moja mama też nie szyła, nawet guzik stanowił problem. Właściwie to w mojej rodzinie tylko mnie bawi szycie.

      Usuń

Cieszę się, że mnie odwiedziłeś. Miło mi będzie, jeśli zostawisz komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...