Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2025

Torba - projekt - recycling 😃

Torba shopperka, recycling jeansów, wymiary 45 x 45 cm.

Podszewka bawełna haft projek własny.

Cena: 100 zł 




Po wielu latach powrót do pasji projektowania i tworzenia😃



sobota, 30 lipca 2016

Ozdobne ściegi maszynowe

Czy i po co takie ściegi są potrzebne? Jeżeli szyje się tylko ubrania to moim zdanie nie. Jeśli lubi się marnować czas na szycie średnio potrzebnych pierdół  to są wręcz niezbędne :D
Możliwości ich wykorzystania są ogromne a wydaje mi się, że chyba mało popularne.
Ja bardzo lubię tak sobie siedzieć przy maszynie i dłubać różne wzroki. Sprawdzać i kombinować w jakich zestawieniach kolorystycznych będą fajnie wyglądać.


Koszyki na różne kosmetyczne drobiazgi
Kawałek jeansu może zmienić się nie do poznania przy zastosowaniu ściegów ozdobnych
Można sobie wykombinować bardziej lub mniej udane podkładki pod kubki


  albo uszyć zwykłą siatę zakupowa, która dzięki kolorowym ściegom jest mniej ponura
Bardzo fajnie takie ściegi sprawdzają się przy ożywianiu zwykłej gładkiej pościeli czy obrusów.
A Wy czy lubicie i wykorzystuje wszystkie bajery co fabryka dała w Waszych maszynach?

Ps. Oczywiście przy okazji uwolniłam tkaniny :)

sobota, 2 lipca 2016

Banda gałganiarzy :D

Jest gorąco, a mnie oczywiście wtedy zbiera się na szycie!
No i szyję :) oczywiście zwierzaki, które później wciskam tym, których lubię. Na pocieszenie dodam, że lepsze to, niż gdybym z sympatii obdarowywała ciastami własnej produkcji :D




Zaczęłam nawet kombinować z szyciem lalek, ale to są na razie efekty prób i błędów:



Przy okazji napadu kompulsywnego szycia przekonałam się do mojej Juki, ale o tym następnym razem :)
Ostatnio bardzo mnie rozbawiła moja koleżanka. Nie mogła uwierzyć, że to ja uszyłam myszy. A nie mogła, bo jak stwierdziła " jakim cudem to zrobiłaś, przecież ty nie masz kompletnie cierpliwości!" :D
Dodam tylko, że znamy się  z pracy, a tam faktycznie cierpliwość u mnie nie występuje ;)

wtorek, 31 maja 2016

Nowy gatunek ;)

Do tej pory jak się z psem wyszło do parku na spacer to można było spotkać mnóstwo wiewiórek.
A dzisiaj okazało się, że jakiś nowy gatunek się zalęgł ;D
Nawet udało mi się zrobić zdjęcie tego zwierzaka!
O taki miś z jeansów i koszuli :)
To pewnie przez tą chemię w jedzeni takie stwory się lęgną ;)

ps. ale talent do fotografii to ja mam, nie da się ukryć :D
Miś tak naprawdę jest w takim kolorze jak na pierwszym zdjęciu.

sobota, 25 kwietnia 2015

Ciąg dalszy

szycia z tego, czego Ci u mnie dostatek ;)


Kiedyś kupiłam przemysłowe szpulki nici w kolorach neonowych. Bez powodu i przyczyny. Ot tak, bo mi potrzeba było koloru. Leżały i leżały, w końcu się doczekały. Najpierw wyszyłam nimi kamyki na kosmetyczkach z poprzedniego postu. Użyłam ich także do przeszycia torby. Na zdjęciach nie widać, ale dało to taki fajny, wiosenny efekt.
Ps.
Z dzisiejszych zajęć:
rozmowa nr 1
Mati:a ja też mam w przedszkolu huśtawki! (w odniesieniu do historyjki obrazkowej)
Ja: o to Ci zazdroszczę, też bym się chętnie pohuśtała
Mati: Ty??? Taka duża!!! przecież by się połamały!
rozmowa nr 2
Klient, młody chłopak opowiada mi ramach ćwiczeń mowy czynnej: w przyszłą środę idę na nowych Avengersów...
ja: jako to nowych?! to są nowi Avengersi i ja to przegapiłam!?
Mina klienta - bezcenna :D

piątek, 24 kwietnia 2015

Prawie...

Prawie, prawie przestałam palić. Nie wiem już który to raz. A jak wiadomo, prawie robi wielką różnicę. Więc guzik mi z tego wychodzi i nadal tkwię w szponach nałogu. I własnej głupoty. Ale kiedy rzucam, to koniecznie muszę się czymś zająć. Czymś, co daje efekty szybko i bez specjalnego wysiłku. Jak np. szycie kosmetyczek:


Te dwie pierwsze to wynik jeszcze jednej próby nauki pikowania z wolnej ręki. Dwie kolejne, to wynik eksperymentów z szyciem z usztywnieniem i bez usztywnienia. Szyjąc z grubszego jeansu można sobie darować spokojnie owatę, kosmetyczki i tak trzymają kształt. Wszystkie cztery i jeszcze torba, która się szyję są również wynikiem prób utylizacji portkowych filetów, których mam w nadmiarze. Gdyby starczyło mi cierpliwości na szycie, to jeansu z odzysku starczyłoby na namiot i to całkiem spory :)

czwartek, 23 kwietnia 2015

Moce przerobowe :)

Moce przerobowe aktualnie mam niewielkie. Spodni do przerobienia duuużo, czasu mało.
To kolejne efekty wykorzystania/przerabiania niepotrzebnych jeansów:
misiek i kosmetyczka.


Uszyłam jeszcze sobie spódnicę w której (o dziwo, bo za noszeniem jeasu nigdy nie przepadałam) bardzo fajnie mi się chodzi.
Moja rodzina boi się, że niedługo wszystko u nas będzie z jeansu ;)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Słonie :)

Słonie uszyte w ramach akcji "Setki słoni dla dzieciaków". Uszyte także w ramach recyklingu z jeansów.
Szmaciaki dla dzieciaków, a dla nieco starszych z Bajeczek Babci Pimpusiowej A.Waligórskiego króciutki wierszyk:

"Prosiła glizda słonia raz w nietrzeźwym stanie:
- Strasznie mnie plecy swędzą, podrap mnie kochanie.
Słoń podrapał i ryknął śmiechem jak armata:
- Stara, co się wygłupiasz, coś taka plaskata?"
 :D

piątek, 28 listopada 2014

To by było na tyle ;)

Po pierwsze w kwestii tego, na co mnie stać jeżeli chodzi o szycie patchworków. Podziwiam i  zachwycam się pracami innych, uczę się i próbuję, ale efekty są mizerne. Zszycie dziewięciu kwadratów w miarę równo to już szczyt moich możliwości. Przy większej ilości elementów wszystko mi się kićka i knoci. Do pikowania też nie mam zdolności. Powoli godzę się z faktem, że mogę zostać jedynie "miszczem potforkuf" a nie patchworków.
Poniżej torba z maksimum moich patchworkowych możliwości :D

Po drugie, w kwestii szycia toreb na kiermasz szkolny mojego osobistego dziecięcia. Życie matki nastolatki obfituje w niespodzianki ;) Przez ponad tydzień było: szyj mamo, szyj. A wczoraj: "e... tego... no... już nie szyj, nie potrzeba, plany się zmieniły". I tak zostałam z kilkoma uszytymi torbami i górą wyfiletowanych jeansów.  I co ja, naiwna bida, mam teraz zrobić?
To też jedna z uszytych toreb, na szczęście znalazła już właścicielkę.
Torby uszyły: w większości Łusia - Łucznik 466, odrobinę żuk - Juki HZLK 85, ja tylko się obijałam i robiłam dobre wrażenie przy maszynach ;)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Jak się nie śpi, to się ma ;)

Czasami, naprawdę czasami, bezsenność daje wymierne korzyści.
Na przykład w postaci kolejnych toreb:




Te też miały być na kiermasz szkolny Miśki, ale tak się jakoś nie złożyło.
Ta z kwiatkami  wzięła udział w wymianie barterowej z przesympatyczną panią ze sklepu z ciuchami, w którym w zeszłym tygodniu kupiłam jeansy po złociszu i z nich te torby poszyłam. Po uszyciu miałam pokazać co z tego wyszło. W związku z tym, że torbiszony bardzo się spodobały, dzisiaj zrobiłyśmy wymianę: torba z kwiatkami za wielką torbę jeansów do przerobienia :)
A ta druga tak mi się dobrze nosiła jak latałam po osiedlowych krzakach, żeby zrobić zdjęcia, że już została ze mną! Zresztą dzisiaj się poddałam. Zamiast się czaić, część zdjęć zrobiłam na żywopłocie pod własną klatką schodową. A że wcześniej zaliczyłam parę biegów po schodach na różne piętra wznosząc starszym sąsiadkom zakupy, dziwne kombinacje z torbą na krzakach i aparatem położono na karb prawdopodobnego szoku po sporym wysiłku fizycznym ;)
No nic, poszyje się następne. Całe noce przede mną.

Torby uszyły: Łusia (Łucznik 466) i żuk (Juki HZL85)- wzorki.

piątek, 21 listopada 2014

W akcie desperacji ;)

Wzięłam dziecko, psa i poszłam niby to na spacer do parku w krzakach robić zdjęcia nowo uszytym torbom. Światła jest tak mało, że o zrobieniu zdjęć w domu nie ma mowy. Na szczęście przy parku jest taki rów w którym kiedyś były tory kolejowe! i można w miarę szybko i bez zbytniego obciachu cyknąć kilka zdjęć :)
Ta uszyta jest ze czegoś, co udaje zamsz i jest bardzo miłe w dotyku. Przepikowana ściegiem prostym nićmi w różnych kolorach.
 Ta uszyta ze spodni kupionych w lumpku za złocisza i resztki materiału ze spódnicy. A spódniczek mam coraz więcej, bo znowu zaczęłam szyć sobie ciuchy :)
Torby powstały z myślą o konkursie Eti, ale kiedy kończę jedną, mam już pomysł na kolejną :)
Obie wezmą chyba udział w kiermaszu w szkole mojej Miśki, o ile tej jasnej nie przytuli wcześniej moja siostra ;)
Obie torby uszyła Łusia / Łucznik 466.

wtorek, 18 listopada 2014

Czasopochłaniacze ;)

Trochę tkaniny z odzysku, nici w różnych kolorach i powód do zajęcia sobie czymś czasu gotowy!
A co tam, że mnóstwo innych, ważniejszych rzeczy do zrobienia czeka w kolejce ;)








poniedziałek, 3 listopada 2014

Stojak na nici i Łucznik 466

Szyję korzystając z dużych przemysłowych szpul nici, które kupuję w hurtowni za ...ok. 3 zł za sztukę.
Jednak szycie z użyciem tych dużych szpul jest często kłopotliwe i wymaga poprowadzenia nici ze szpulki na wysokość uchwytu w maszynie. Chciałam taki stojak najzwyczajniej kupić, ale po pierwsze miałam kłopot ze znalezieniem takiego, a jak już się znalazł to cena mnie nie zachwyciła - ponad 40 zł z kosztem przesyłki. Więc poszłam do Jysku, kupiłam stojak do papierowych ręczników za całe 5 zł :) przypięłam u góry spinacz do papieru i proszę mam super stojak! Mam nadzieję, że mój pomysł przyda jeszcze komuś :)

Teraz druga sprawa.
Zapomnieć, że się ma maszynę to już szczyt burżujstwa, prawda?
Ostatnio czytając posty Aty o reanimacji jej Łucznika 466 zaczęłam się zastanawiać, gdzie jest moja Łusia, którą trzy lata temu dostałam od mamy i dzięki której w ogóle wróciłam do szycia po wieloletniej przerwie.
Okazało się, że stała dokładnie tam gdzie ją dwa lata temu upchnęłam, czyli w najgłębszym zakamarku pralni. W pierwszym odruchu pomyślałam, że po co ma tak bezużytecznie stać, odsprzedam ją komuś. Jednak szkoda mi się jej zrobiło, bo teraz stanowi już pamiątkę po mamie. Tak z sentymentu ją włączyłam i zaczęłam na niej szyć. I wiecie co? Fantastycznie sobie radzi z każdym rodzajem tkaniny :)
Łusia może i ma tylko dwa ściegi ale za to szyje mi wszystkie tkaniny i pięknie pikuje.  Łuczniku naszyłam już w ciągu ostatnich dni naprawdę sporo ciuchów i różnych drobiazgów:


I wiecie co? Coraz bardziej jestem przekonana o tym, że jeżeli ktoś zaczyna dopiero przygodę z szyciem to taki stary Łucznik będzie w sam raz. Trzeba tylko takie odszukane w domu (swoim, albo babci albo jakiejś ciotki) cacko oddać na chwilę do mechanika, żeby wyczyścił i wyregulował a potem szyć, szyć, szyć :)

poniedziałek, 15 września 2014

Stopka do haftowania kwiatów

to takie coś jak na zdjęciu poniżej na zdjęciu. Wzór na kosmetyczce wyszyty tymże ustrojstwem.
Szału nie ma i jak zwykle reklamy pokazują tę lepszą wersję rzeczywistości ;) 
Dla tych, co przypadkiem chcieliby się skusić na nią, kilka uwag praktycznych: haftować można tylko na porządnie usztywnionej tkaninie, więc do ozdabiania np. ubrań już się nie nadaje. Na moim żuku muszę używać porządnych nici do haftu, bo inaczej przepuszcza ścieg. Nie wiem, czy jest to wina samej stopki czy raczej maszyny. Stawiam na żuka (Juki HZL K85), który jest niezwykle kapryśny i humorzasty.  I to tempo...trzeba wyszywać woooolno. Szyjąc, sama siebie miałam ochotę pytać jak ten osioł ze Shreka "daleko jeszcze?". Jeżeli mamy zwykłą maszynę bez przedłużonego ramienia, to można ozdabiać tylko nieduże kawałki tkaniny. Materiał kręci się tyłu i przy większej jego płaszczyźnie guzik z tego wychodzi a nie kwiatki ozdobne. Materiał trzeba wyjmować spod tej stopki bardzo ostrożnie, co już samo w sobie nie jest proste, ponieważ przestrzeni między nią a maszyną jest niewiele. Dodatkowo jeżeli ciut za mocno się pociągnie nitkę to marszczy się od razu materiał. Według mnie jest to gadżet dla bardzo, bardzo cierpliwych.

Za to na mojej coraz bardziej ukochanej Necchi wyszyłam i uszyłam sobie kosmetyczkę dla siebie:
 Za każdym razem jak coś na niej szyję to  sobie myślę: jaka ja byłam durna, że ją chciałam sprzedać!
Co do wzoru haftu mogłabym powiedzieć, że jest mój autorski ;) ale prawda jest taka, że mi się popierdzieliły krzywiki przy składaniu i wyszedł taki przypadkiem.

A dla mojej Miśki machnęłam piórniczek z tym, że na żuku.
Na żywo wygląda dużo ładniej, uwierzcie mi na słowo :) 

wtorek, 2 września 2014

"Nikt nie spodziewa się

Hiszpańskiej Inkwizycji" oraz fali kosmetyczek :D
Póki co, koniec tortur miękkich poduszeczek. Teraz będę się znęcać nad Wami mięciutkimi kosmetyczkami!


Wraz z końcem wakacji nastąpił ostry zwrot w moich fiksacjach. Teraz dla odmiany szyję kosmetyczki. A nikt się tego nie spodziewał! A skoro już ich dużo mam, to część chętnie rozdam! (ależ subtelny rym mi wyszedł ;) ) Jest ich pięć, więc szanse wygrania są spore.
I tak do rozdania będą następujące kosmetyczki:






Zainteresowane proszone są o:
- zgłoszenie chęci udziału w komentarzach, (napiszcie, którą kosmetyczkę chciałybyście dostać), 
- dołączenie do obserwatorów
- polubienie Eduszki na FB (jak się funkcjonuje na FB),
- umieszczenie podlinkowanego zdjęcie w miarę widocznym miejscu u siebie na blogu,
- jak ktoś nie ma bloga, to tylko się zgłasza w komentarzach.
Losowanie odbędzie się 1 października. 

Mój ukochany Monty Python i Hiszpańska Inkwizycja :D
 
 
A wiecie, że istnieje The Michael Palin Centre for Stammering Children? Fantastyczna metoda pracy z jąkającymi się. Na szczęście coraz bardziej popularna w Polsce. To tak na marginesie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...