Słonie uszyte w ramach akcji "Setki słoni dla dzieciaków". Uszyte także w ramach recyklingu z jeansów.
Szmaciaki dla dzieciaków, a dla nieco starszych z Bajeczek Babci Pimpusiowej A.Waligórskiego króciutki wierszyk:
"Prosiła glizda słonia raz w nietrzeźwym stanie:
- Strasznie mnie plecy swędzą, podrap mnie kochanie.
Słoń podrapał i ryknął śmiechem jak armata:
- Stara, co się wygłupiasz, coś taka plaskata?"
:D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą andrzej waligórski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą andrzej waligórski. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 kwietnia 2015
niedziela, 9 grudnia 2012
Słoń
Dzisiaj uszyłam sobie słonika :)
Słonik powstał ze starych spodni mojego męża.
Leżały sobie te portki na górze materiałów i czekały na pocięcie. I dzisiaj się doczekały.
Złapałam, szczególnie się im nie przyglądąc, pociachałam i zadowolona zaczęłam szyć.
W pewnym momencie spojrzałam na kanapę z materiałami i dopiero wtedy zorientowałam się, że tam były dwie pary spodni, ale tylko jedna do pociachania, druga jak najbardziej dobra i w użyciu .
Cóż trzeba było zebrać się w sobie i sprawdzić co pocięłam w euforii twórczej :)))
Na szczęście oberwało się starym portkom.
Oczywiście nie będę wspominała o bezsensowności próśb kierowanych do rodzinki: tutaj proszę nic mi nie kłaść ;) Może jak faktycznie kiedyś komuś coś przytnę lub wytnę przez przypadek, to zaczną słuchać starej matki i żony!
A tutaj słonik pozuje z przepięknym kotem stworzonym przez Goyę Rose której prace uwielbiam, wszystkie, bez wyjątku :)
A tutaj o słoniu z Bajek Babci Pimpusiowej Andrzeja Waligórskiego :)
"Prosiła glizda słonia raz w nietrzeźwym stanie:
- Strasznie mnie plecy swędzą, podrap mnie kochanie.
Słoń podrapał i ryknął śmiechem jak armała:
- Stara, co się wygłupiasz, coś taka plaskata?"
Słonik powstał ze starych spodni mojego męża.
Leżały sobie te portki na górze materiałów i czekały na pocięcie. I dzisiaj się doczekały.
Złapałam, szczególnie się im nie przyglądąc, pociachałam i zadowolona zaczęłam szyć.
W pewnym momencie spojrzałam na kanapę z materiałami i dopiero wtedy zorientowałam się, że tam były dwie pary spodni, ale tylko jedna do pociachania, druga jak najbardziej dobra i w użyciu .
Cóż trzeba było zebrać się w sobie i sprawdzić co pocięłam w euforii twórczej :)))
Na szczęście oberwało się starym portkom.
Oczywiście nie będę wspominała o bezsensowności próśb kierowanych do rodzinki: tutaj proszę nic mi nie kłaść ;) Może jak faktycznie kiedyś komuś coś przytnę lub wytnę przez przypadek, to zaczną słuchać starej matki i żony!
A tutaj słonik pozuje z przepięknym kotem stworzonym przez Goyę Rose której prace uwielbiam, wszystkie, bez wyjątku :)
A tutaj o słoniu z Bajek Babci Pimpusiowej Andrzeja Waligórskiego :)
"Prosiła glizda słonia raz w nietrzeźwym stanie:
- Strasznie mnie plecy swędzą, podrap mnie kochanie.
Słoń podrapał i ryknął śmiechem jak armała:
- Stara, co się wygłupiasz, coś taka plaskata?"
Etykiety:
andrzej waligórski,
bajeczki babci pimpusiowej,
humor,
logopeda,
logopedia,
Łódź,
łucznik 466,
maszyna do szycia,
szycie,
wykrój zabawka,
zabawka handmade
piątek, 9 listopada 2012
Gacek - Andrzej Waligórski
"Latał sobie z radarem pewien gacek młody
I po drodze omijał przeróżne przeszkody,
Lecz właśnie gdy się cieszył, że je tak omija,
Wpadłszy na jedną z przeszkód rozbił sobie ryja."
z Bajek Babci Pimpusiowej
Andrzej Waligórski
I po drodze omijał przeróżne przeszkody,
Lecz właśnie gdy się cieszył, że je tak omija,
Wpadłszy na jedną z przeszkód rozbił sobie ryja."
z Bajek Babci Pimpusiowej
Andrzej Waligórski
,
Jak się jest logopedziną ze starą maszyną, to można sobie gacusia uszyć
środa, 17 października 2012
Andrzej Waligórski
Uwielbiam twórczość Andrzeja Waligórkiego.
I bardzo często wykorzystuję ją w pracy ( oczywiście tylko z pełnoletnimi klientami ) :)
np. w ćwiczeniach fonacyjnych albo płynności mowy.
Dzisiaj tylko ułamek z morza powodów do śmiechu :)
I bardzo często wykorzystuję ją w pracy ( oczywiście tylko z pełnoletnimi klientami ) :)
np. w ćwiczeniach fonacyjnych albo płynności mowy.
Dzisiaj tylko ułamek z morza powodów do śmiechu :)
Bajeczki Babci Pimpusiowej (tylko malutka część)
Raz lubieżny lis niecnota
Dorwał małą mysz u płota.
Ale poczuł się bezsilny,
Bo był niekompatybilny.
Dorwał małą mysz u płota.
Ale poczuł się bezsilny,
Bo był niekompatybilny.
Siedziała zającowa raz na kretowisku,
A zając to zobaczył i bęc ją po pysku.
Za co bijesz? - jęknęła nieszczęsna kobieta.
Bo znam ja - odrzekł zając - tego świnię kreta.
A zając to zobaczył i bęc ją po pysku.
Za co bijesz? - jęknęła nieszczęsna kobieta.
Bo znam ja - odrzekł zając - tego świnię kreta.
Kiedyś tak muchę tse-tse niecnotę przyparło,
Że z jednym samcem tse-tse pognała na tarło.
Dalej zetseć się z tsaskiem (strasny to wysiłek),
Ona tse-tse, on tse-tse, aż się starli w pyłek.
Że z jednym samcem tse-tse pognała na tarło.
Dalej zetseć się z tsaskiem (strasny to wysiłek),
Ona tse-tse, on tse-tse, aż się starli w pyłek.
Wszedł mrówkojad do knajpy wśród przyjaciół grona
I pyta: - Czy są świeże mrówki faraona?
Na to wchodzi faraon. Też by sobie pojadł,
Więc pyta: - Czy dziś w karcie jest świeży mrówkojad?
I pyta: - Czy są świeże mrówki faraona?
Na to wchodzi faraon. Też by sobie pojadł,
Więc pyta: - Czy dziś w karcie jest świeży mrówkojad?
Doniósł struś, że mu żonę poderwał koliber.
Milicjant w śmiech: - On ma przecież za mały kaliber.
Struś wtedy poruszył cały komisariat:
- Owszem, kaliber mały, lecz koliber - wariat.
Milicjant w śmiech: - On ma przecież za mały kaliber.
Struś wtedy poruszył cały komisariat:
- Owszem, kaliber mały, lecz koliber - wariat.
Gonił kiedyś struś strusię przez pola i lasy,
Więc strusia, by się schować, wepchła głowę w piasek.
Struś, który znał konwencję, zbytnio się nie pieścił.
Zawołał: - Nic nie widzę! I biedną zbezcześcił.
Więc strusia, by się schować, wepchła głowę w piasek.
Struś, który znał konwencję, zbytnio się nie pieścił.
Zawołał: - Nic nie widzę! I biedną zbezcześcił.
Raz gronkowiec złocisty wyjechał w Bieszczady.
Wraca, patrzy, a żonę rwie mu krętek blady.
- Jak mogłaś? rzekł gronkowiec, we łzach topiąc smętek
- Wszak on brzydki i blady. - Blady, ale krętek!
Wraca, patrzy, a żonę rwie mu krętek blady.
- Jak mogłaś? rzekł gronkowiec, we łzach topiąc smętek
- Wszak on brzydki i blady. - Blady, ale krętek!
Napadł na turystkę
Jeden niedźwiedź dziki.
Trafił na artystkę,
Musi brać zastrzyki.
Jeden niedźwiedź dziki.
Trafił na artystkę,
Musi brać zastrzyki.
Przyszedł gość do doktora, biada na swe zdrowie.
- Jakaś mi żaba - mówi - wyrosła na głowie.
- Umówmy się - odrzekło to zwierzę niegłupie -
Nie ja jemu na głowie, lecz on mnie na dupie.
- Jakaś mi żaba - mówi - wyrosła na głowie.
- Umówmy się - odrzekło to zwierzę niegłupie -
Nie ja jemu na głowie, lecz on mnie na dupie.
Siedziały raz dwie myszy popod polną miedzą.
Siedzą tak sobie, siedzą, siedzą, siedzą, siedzą,
Siedzą, siedzą, wtem nagle w srogi wigor wpadły!
Jak nie hycną do góry... i z powrotem siadły.
Siedzą tak sobie, siedzą, siedzą, siedzą, siedzą,
Siedzą, siedzą, wtem nagle w srogi wigor wpadły!
Jak nie hycną do góry... i z powrotem siadły.
Bajki pochodzą ze strony którą stworzyli miłośnicy twórczości Waligórkiego:
Polecam, bo kto dziś tak pisze?
I na koniec moja ulubiona ;D
"Dziadziuś"
Etykiety:
andrzej waligórski,
bajeczki babci pimpusiowej,
ćwiczenia fonacyjne,
emisja głosu,
fonacja,
głos,
humor,
jąkanie,
logopeda,
logopedia,
Łódź,
płynność mowy,
terapia jąkania,
terapia logopedyczna
Subskrybuj:
Posty (Atom)
