Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tilda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2013

aaa! myszy wróciły!

Jak w temacie. Myszy wróciły, ponieważ mam jakiś mysi sentyment ostatnio.

 

Szyjąc myszy przypomniała mi się baśń Andersena "Zupa z kołka od kiełbasy".
A zaraz potem pomyślałam, że dzieci bardzo często nie znają bajek i baśni, na których jeszcze moje pokolenie się wychowywało. Często zdarza mi się usłyszeć podczas zajęć, kiedy próbuję porozmawiać z dzieckiem na temat najbardziej wydawałoby się popularnych bajek: oj, wie pani, tego on/ona nie zna.
I wtedy robi mi się po prostu smutno. Wiem, że świat się zmienia i z postępem się nie wygra, ale od czasu do czasu można przecież coś dziecku poczytać. Sporo jest akcji społecznych zachęcających do czytania, ale mam wrażenie, że niewiele z tego wynika.
A jakie są Wasze obserwacje? I jakie są Wasze ulubione bajki z dzieciństwa?
I żeby nie było tak bardzo poważnie, na koniec:

Oj nie, przepraszam, na koniec to ja się muszę pochwalić moim dziełem wybitnym w zakresie szydełkomanii ;)
Wiem, że szczyt wzornictwa to nie jest, ale jest pierwsza rzecz, jaką udało mi się zrobić na szydełku.
Przy okazji mąż wykazał refleksem, z prędkością światła informując mnie, że i owszem bardzo to ładne, ale gdyby przyszło mi do głowy próbować mu dziergać podobny, to on to oczywiście docenia, ale etui mu nie jest potrzebne, a i mojego czasu szkoda. Osobiście mu się dziwię, nie chcieć takie go cuda ?! ;D

poniedziałek, 14 października 2013

Misie Zdzisie ;)

Jeden Zdziś ;)

Dwa Zdzisie :)


Zdzisie są wygimnastykowane i utalentowane, w związku z powyższym mają w planach karierę w jakimś durnym programie TV, który przyniesie im i mnie, sławę i pieniądze ;)
Na początek szpagat,


w razie gdyby to nie wystarczyło, może być jeszcze stanie na jednej ręce ;)


Na koniec sweet focia:

Z serdecznymi pozdrowieniami od Zdzisiów  ;)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Misiaki bliźniaki

Ostatnio kupiłam zasłonę w słodką różową kratkę. Kratka okazała się słodka i różowa dopiero po porządnym praniu. Wcześniej zasłona była szaro-różowa  plus miejscami wypłowiała od słońca. Jednak tak mnie jakoś zauroczyła, szczególnie haftowanymi kwiatami, że zaryzykowałam. Okazało się, że do odzyskania jest parę ładnych metrów materiału za... niecałe 12 zł :)
Uszyłam z niej na razie dwa miśki. Jeden był zamówiony jeszcze przez uszyciem. Los drugiego jest na razie nieznany ;) Wykrój nóg i łapek zrobiłam sama.Chociaż, ile można zrobić różnych kształtów kończyn szmacianych ;) Tułów to lekko przerobiony wzór mojego królika z dorysowaną głową miśka Tildy. Taka tildzio-hybrydzia ;)

A tutaj śliczny haftowany kwiat
Wracając ze sklepu znalazłam przy krawężniku, w błocie centa :)
Mój mąż się śmieje, że z tymi uszkodzonymi nerwami wzrokowymi to jakaś podejrzana historia. Podobno zawsze zobaczę to, czego nie potrzeba (czytaj: dowody tego, że coś z młodą narozrabiali ) albo wypatrzę takie maleństwo!  

Gdyby ktoś miał ochotę uszyć misiaka, proszę - jest wykrój :)
 I jeszcze jedno. Być może, jest to sprawa powszechnie znana, ale ja dobrodziejstwo nici poliamidowych odkryłam dopiero niedawno. Do szycia ręcznego drobnych elementów zabawek są genialne. Świetnie też mocuje się nimi szmaciane kończyny :)

Ps. Oczywiście uwolniłam tkaniny :)

I jeszcze drobna edycja postu, ale nie mogłam się powstrzymać. Jakby ktoś moje dziecko podejrzał ;)))

 Rysunek pochodzi z kapitalnego bloga http://zrujnowani.blogspot.com/

środa, 5 grudnia 2012

Tilda Mikołaj ( w krawacie i bez)

Tildo - fascynacji ciąg dalszy.

Jak powszechnie wiadomo, Mikołaj w krawacie jest mniej awanturujący się.
I dopytujący się: a byłaś/eś grzeczny? a pracowity? itd.
Mikołaj w krawacie uprzejmie rozdaje upragnione prezenty, nie zadając zbędnych pytań.




Temu krawat się nie dostał, ponieważ zachciało mi się zrobić wzorek na koszulinie.
Ponieważ Łusia posiada aż dwa ściegi, więc zaszalałam z zygzakiem.
Brak krawata został zrekompensowany zarządzaniem kasą na prezenty.

Tak w ogóle, to chłopaki nie tylko śpią ale też siedzą na niezłej kasie, wszyscy trzej:


W sumie jakby im się dobrze przyjrzeć to bardziej są podobni do  hrabiego Monte Christo zaraz po ucieczce z więzienia albo do  Toma Hanksa w filmie Cast Away, niż do Mikołaja ale teraz to już trudno.

A na tych krasnalkach ćwiczyłam sobie szycie tildzianych wzorów.





Gdyby ktoś miał ochotę któregoś przygarnąć, to zapraszam, za 25 zeta + 9,50 złocisza dla Poczty Polskie.
Powody podane w poprzednim poście.

Życzę wszystkim wspaniałych Mikołajkowych prezentów, ale dla Was a nie od Was ;)

Sobie życzę żeby mi wreszcie ból kręgosłupa przeszedł, bo póki co wyglądam jak  Quasimodo.
Podobno trudne sytuacje w życiu są po to, żeby docenić te dobre.
To ja teraz ogromnie cenię:
- możliwość kręcenie głową w dowolnym kierunku,
- robienie prawą ręką tego co się chce, właściewie czegokolwiek po prostu,
- spanie w dowolnie wybranej pozycji  (normalny sen cenię od wielu lat - kto miał do czynienia z bezsennością, wie o czym mówię)
- jazdę tramwajem ( prawa jazdy nie mam, bo  lekko ślepa jestem ;)) ) bez syku bólu przy każdym mocniejszym bujnięciu.
Ale ja mam wymagania :)))

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Tilda króliki

Tildnęło mnie nieco.
Obiecywałam sobie, że nie będę szyła nic tildzianego, ale nie wytrzymałam.
Mój powrót do szycia zaczął się właśnie od książki "Dekoracje na Boże Narodzenie".
Kupiłam ją na przełomie maja i czerwca, więc rodzina miała niezły ubaw ze mnie.
W mojej ulubionej księgarni DeFacto, dwie panie które ją prowadzą, także zajmują się szyciem, haftowaniem i papierową wikliną. I właśnie anioł uszyty przez jedną z nich, pilnujący książek, tak mnie zachwycił, że znów  nabrałam chęci do szycia.
Tutaj można zobaczyć prace 'sprawczyni' całego zamieszania. Na złożenie bloga na razie nie daje się namówić.
http://www.facebook.com/MojeSzycieSprawdzaj

Poza tym podstępny plan był taki, że szyć miałyśmy razem z moim osobistym dziecięciem.
Póki co ja szyję, młoda ocenia i doradza lub odradza.
Jednak pierwsze efekty szycia były, jakby to określić, estetyczne inaczej :)) więc obraziłam się na zabawki i zaczęłam szyć torby. Szyłam te torby i szyłam i się w końcu znudziłam. Zaczęłam sama kombinować z wykrojami na szmaciaki, aż w końcu cichcem wróciłam do Tildy. Na jak długo nie wiem, pewnie dopóki mi się nie znudzi. Na szczęście ostatnio wychodzą mi te szmaciaki już ciut lepiej :)





Te już były w poprzednim poście, ale mam taką zabawę z oswajaniem fotoszopa, że wkleję je jeszcze raz :)




Zabawek chyba jeszcze trochę poszyję, m.in. za sprawą Pani Małgosi, mamy pewnego przystojnego Adrianka, która obdarowała mnie dwoma workami  resztek materiałów - ogromne podziękowania :)
Przy okazji worków dowiedziałam się jak dobrze wychowana jest moja przyjaciółka.
Worki trzeba było zanieść do samochodu, więc MJ próbowała  zabrać je osobiście argumentując:
"daj, daj, ja je wezmę, rodzice mnie uczyli, że starszym trzeba pomagać!" :)))
Mojej odpowiedzi cytować nie będę, nie wypada ;)
I takie to są skutki przyjaźnienia się z obywatelką kilkanaście lat młodszą!
Jednak dzięki MJ m.in. trochę mi łatwiej zrozumieć moje dziecko, bo dzięki Ani do wielu rzeczy ja nabieram dystansu, a dzieciak unika moich pretensji  - dzięki MJ :)

ps.   uwolniłam tkaniny w ramach świetnego pomysłu właścicielki Zapomnianej Pracowni , ale przy takich
       zapasach to się szybciej emerytury od ZUS-su doczekam niż deficytu w materiałach :)))

ps2. Królika oddam w dobre ręce za 25 zeta + koszt myta dla Poczty Polskiej.
        Dlaczego? ano dlatego, że prowadzenie jednoosobowej działalności w tym dziwnym kraju jest raczej
        sposobem dorobienia niż zarobienia. A jak jeszcze trzeba płacić pełny ZUS to już jest formą
        wyrafinowanego samobójstwa finansowego.
        Poza tym szukam pracy na etat.

środa, 28 listopada 2012

niedziela, 21 października 2012

Tilda - Miś w wersji maxi :)

Miśka Tildy i poducha powstały dla małej Iguni. Misia jest jest w wersji maxi, ma ponad 50 cm.








Zdjęcia, jak zwykle... Oczywiście to wszystko przez aparat ;)))

Ta misia jest uszyta tylko do przytulania i trenowania rzutów w dal, oraz sprawdzania jak szybko dorosły jest w stanie podnieść i oddać miśka :)
Jednak przytulanka, a szczególnie ta uszyta wspólnie z dzieckiem może spełniać  rolę terapeuty. Dzieci chętnie słuchają  bajek terapeutycznych opowiadanych przez pluszaki.



Może także być pomocna w terapii logopedycznej. Dzieci chętnie uczą swojego przyjaciela  jak ma mówić poprawnie ;)
PS.
Misia i poduszka są uszyte z sukienki kupionej kiedyś na ciuchach. Kolor bardzo mi spodobał, chociaż wtedy nie miałam pojęcia co z niej uszyję. Aplikacje i sukienka miśki uszyta z tkaniny, którą dostałam od Mamy z jej prehistorycznych zapasów.
Komplet przytulaczy uszyty w ramach akcji uwolnij tkaniny :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...