Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emisja głosu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emisja głosu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kręci się :)

Jest tak:


a była tak :)))
Niestety, trzeba się poświęcić i zjeść 4 desery Bakomy.
Pudełka umyć, na ich dnie przykleić kółka w czterech różnych kolorach.
Wyciąć kółko z brystolu, czymś je okleić. Kubeczki do podstawy można przykleić za pomocą dwustronnej taśmy klejącej. Całość przypinamy do podstawki zrobionej z korka ( według tej samej zasady robimy zabawkowe zegary). Naprawdę się kręci :)
Do czego można wykorzystać logopedyczną karuzelę?
Do mnóstwa zabaw i ćwiczeń:
Ćwiczenia różnicowania/utrwalania całego szeregu głosek np. sz,ż,cz,dż.
Nauki kolorów
Ćwiczeń sensorycznych (niestety te zdjęcia mi się nie udały :( )
Ćwiczeń płynności mowy: ze wylosowanych słów układamy zdania do ćwiczeń.
I właściwie do wszystkiego co nam fantazja podpowie.
Na koniec jedna z recenzji logopedycznej karuzeli :)
Kasia lat 6, zajęcia z płynności mowy:
"fajna ta karuzela, ale szkoda, że te desery to sama zjadłaś" :)))
Zjadłam, to fakt. Ale przecież miałam ku temu wyższy cel. W końcu nauka wymaga poświęceń ;)

środa, 13 lutego 2013

Emisja głosu


Większość z nas chciałaby mieć piękny głos, którym można by czarować pozostałą resztę ludzkości  ;)
Szkoda tylko, że większości przypadków nie lubimy i nie doceniamy naszych głosów.
Powodów jest mnóstwo. W naszej ocenie najczęściej głos jest: za wysoki, za niski, jest piskliwy, niewyraźny, słaby itd. Koronnym argumentem braku atrakcyjności głosu jest to jak brzmi nagrany. Tłumaczenie, że o taką ocenę głosu można pokusić się dopiero wtedy, kiedy jest nagrany w miarę profesjonalnych warunkach, z reguły jest mało przekonywujący.
Kiedy mówię komuś, że ma Pan/Pani bardzo ładny głos, najczęściej spotykam się ze zdziwieniem i zaprzeczeniem. A szkoda, bo często docenienie i polubienie własnego głosu daje nam poczucie większej pewności siebie.
Na trening emisji głosu trafiają najczęściej osoby, które albo zawodowo pracują głosem i mają z tym różne problemy albo przygotowują się bądź są trakcie studiów aktorskich czy dziennikarskich. Coraz częściej na takie zajęcia decydują się studenci logistyki, marketingu, prawa. Ostatnia grupa to ci, których na takie zajęcia wysłał foniatra.
I tutaj ciekawostka. Najliczniejszą grupą zawodową z chorobami narządu głosu są nauczyciele. O ile w indywidualnych treningach głosu chętnie uczestniczą wykładowcy akademiccy, to nauczycieli od przedszkolnych do licealnych jeszcze nie widziałam. Ciekawe, dlaczego? ;)
W większości przypadków trening emisji głosu składa się z tych samych elementów: pracy nad oddechem, sposobami radzenia sobie ze stresem, prawidłowej postawy ciała, nastawienia głosowego, wzmocnieniem głosu, czyli rezonansem i prawidłową artykulacją.
Ja zaczynam  inaczej, od pracy nad fonacją, czyli swobodnym tworzeniem dźwięku. Pracujemy też nad uzyskania prawidłowej, swobodnej postawy ciała. Później pracujemy nad żuchwą ;) ponieważ jej ruchy są ściśle związane z ruchami krtani i języka oraz warunkują otwieranie  ust do prawidłowej artykulacji samogłosek. Później ćwiczy się pracę krtani, języka i podniebienia miękkiego. Sprawa ćwiczeń oddechowych to odrębny temat. Na koniec składamy to wszystko w całość i uzyskujemy fantastyczną emisję głosu.
Za każdym razem i człowiekiem z którym współpracuję, jest to zupełnie inna praca, bo przecież każdy z nas jest inny, jedyny w swoim rodzaju. Staram się tak budować zajęcia, aby ten, kto do mnie trafia był zadowolony nie tylko z efektów ale też i z przebiegu naszych spotkań.
A do zadowolenia nie zawsze jest potrzebne przejście całego cyklu ćwiczeń. I chociaż czasami aż mnie skręca z żalu, bo wiem ile jeszcze można by wypracować, jednak szanuję to, że komuś wystarczy tylko nauczenie się w miarę prawidłowego oddychania do mówienia,  mówienia bez szczękościsku, czy radzenie sobie ze stresem podczas mówienia.
Następnym razem będzie o ćwiczeniach fonacyjnych :)


czwartek, 31 stycznia 2013

Emisja głosu - początek ;)




W zasadzie praca nad emisją głosu jest bardzo prosta.
Należy poświęcić odrobinę czasu, ciut poćwiczyć i już! Mamy głos jak dzwon ;)
Tak przynajmniej myśli większość osób, które takie próby podejmuje. Ot, znak naszych czasów, ma być szybko, bez wysiłku i podane na tacy.
Niestety, tak się nie da. Trzeba porządnie popracować, żeby mieć efekty. Zniechęcające na pewno jest także to, iż większość tego, co można przeczytać na temat głosu jest niewiarygodnie nudne.
Przebrnęłam przez ogromną ilość dostępnych książek i wcale się nie dziwię, że emisja głosu mało kogo interesuje. Mnie też do dzisiaj pewnie guzik by to interesowało, gdyby nie przypadek, a właściwie doskonałe poczucie humoru moich koleżanek. Dziewczyny dla żartu zgłosiły mnie, w ramach praktyk, do prowadzenia zajęć właśnie z emisji na innych kierunkach.  
Zaczynając studia logopedyczne chciałam pracować z dorosłymi, ale w zakresie terapii afazji a nie emisji głosu. Aby nie wyjść na gamonia musiałam, chcąc nie chcąc, do tych zajęć się porządnie przygotować. Zaczęłam szukać i czytać, aż powoli zaczął mnie ten temat wciągać. Ogromnie dużo nauczyła mnie także Pani Danuta Dudzińska – Wieczorek, która miała dla mnie czas, chęci i przede wszystkim cierpliwość.
Pomimo, że nauka dotyczyła jedynie głosu w mowie, a nie w śpiewie - wyobraźcie sobie zajęcia prowadzone przez doskonałą śpiewaczkę operową z kimś absolutnie pozbawionym talentu muzycznego. A do tego w moim wypadku Stwórca wykazał się niezwykłym poczuciem humoru. Nie potrafię powtórzyć prostej melodii, lecz doskonale słyszę jak ją morduję, ponieważ podobno mam bardzo dobry słuch muzyczny ;))))
Cóż, nie można mieć wszystkiego. Jednak wiele można się nauczyć.
Aby to co piszę mogło być przydatne dla tych co chcą poćwiczyć, będę opisywać  zajęcia z wymyśloną klientką. Jeszcze tylko muszę ją jakoś nazwać i od następnego postu zaczniemy ćwiczyć :) 
Myślę, że bardzo dobrym rozwiązaniem byłyby też konkretne pytania przez Was zadawane.

niedziela, 30 grudnia 2012

Kariera ;)

Mam zajęcia z bardzo fajnym nastolatkiem. Chłopak jest bardzo inteligenty ( nie mylić z pracowity, to w końcu nastolatek ;)) i ma niesamowite poczucie humoru.
W ramach przerwy w ćwiczeniach,  pytam w nawiązaniu do rozmowy z poprzedniego spotkania:
"Wymyśliłeś już co chcesz robić zawodowo, może  jakie studia chcesz wybrać?"
Młody na to:
"Tak, wszystko przemyślałem. Chcę zostać Ojcem Chrzestnym, tylko jeszcze muszę sobie kota skombinować! Jak to przeanalizowałem, to tylko przestępczość zorganizowana ma przyszłość w tym kraju"

A to ilustracja tak w nawiązaniu ;)
Może młody kiedyś ministrem zostanie :)


A tak logopedycznie i na marginesie.
Młody jest żywym dowodem na to, że nawet przy niezbyt dobrych warunkach anatomicznych
(zgryz potężnie otwarty w trakcie leczenia ortodontycznego, zaburzona realizacja głosek: s, z, c, dz, ś, ź, ć, dź, sz, ż, cz, dż,) i mądrej, konsekwentnej mamie można wypracować całkiem niezłą artykulację i sensowne tempo mowy.
A moim marzeniem jest jeszcze pomóc mu (wymusić szantażem ;) polubić czytanie książek. 
Takie mam skrzywienie, że każdy z kim pracuje czytać musi  i to coś innego niż posty na FB.

piątek, 28 grudnia 2012

"Musisz mi pomóc" Edward Stachura


Dzisiaj miałam zajęcia z bardzo sympatyczną licealistką.
Zasada jest taka, że jak już ją wymęczę przez większą część zajęć ćwiczeniami artykulacyjnymi, na koniec pracujemy na tekście, który sama wybierze.
Poza sporą ilością wad artykulacyjnych, pięknym uśmiechem, ogromną wrażliwością, cechą charakterystyczną mojej klientki jest także umiłowaniem do wierszy miłosnych.
I tutaj zaczyna się problem ;)
Ja z moim cynicznym podejściem do życia nie nadaję się specjalnie do pracy z takim rodzajem poezji ;))
Jednak  dzisiaj Madzia wyciągnęła ze swoje magicznej teczki wiersz, który poruszył nawet moje kamienne serce ;)
Tym bardziej, że przypomniała mi się interpretacja Anny Marii Jopek i Michała Żebrowskiego


  

Edward Stachura
"Musisz mi pomóc"

Kocham za siebie, kocham za ciebie,
Kocham jeden za dwoje.
Słońce po niebie, księżyc po niebie,
Gwiazdy po niebie, chmury po niebie —
Wszystko spoczywa na mojej głowie!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoją miłością musisz mi pomóc;
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągać kochane ręce
Musisz!

Sam nie podołam, sam nie dam rady
Unieść tyle miłości.
Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce,
Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle,
Sił mi brakuje, o pomoc proszę!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoja miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoja miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie mocniej,
Żebym się nie mógł w głęboka wodę
Rzucić!

I jak tu się nie wzruszyć? :)

A tak na marginesie, za każdym razem kiedy oglądam prace Goyi Rose nieodparcie kojarzą mi się one z poezją. Z takim niezwykle wrażliwym spojrzeniem na świat przynależnym poetom właśnie :)
Marzy mi się, że kiedyś będę mogła pracować z tomikiem poezji z ilustracjami Goyi :)

Dzisiaj z innej beczki ;)


Tak się zastanawiam, co mam zrobić.
Szyć lubię, żartować również i o tym miał być ten blog.
Jednak dobrze znam się na logopedii, szczególnie tej medialnej.
Nie chcę zakładać kolejnego bloga, jednak często mam ochotę napisać coś na temat emisji głosu, nauki poprawnej artykulacji ( nauka dykcji to dopiero kolejny poziom) czy komunikacji jako takiej.
Miałabym także ochotę podręczyć rodziców, dzieląc się wiadomościami na temat profilaktyki rozwoju mowy.
Jeżeli uważacie, że łączenie tych zakresów tematycznych jest błędne, podzielcie się ze mną proszę Waszymi opiniami w komentarzach. Może lepiej jednak założyć oddzielny blog?
Chciałaby opisać jak może wyglądać praca nad emisją głosu, artykulacją i płynnością.
Pracować można zarówno nad niepłynnością jak i przyspieszonym tempem mowy - plagą naszych czasów.
Chciałbym podzielić się z Wami wiedzą o tym jak radzić sobie ze stresem, jak nauczyć się oddychać optymalnie i jak zacząć mówić to co chcemy i jak chcemy powiedzieć :)
Co sądzicie o tym pomyśle?

piątek, 9 listopada 2012

Gacek - Andrzej Waligórski

"Latał sobie z radarem pewien gacek młody
 I po drodze omijał przeróżne przeszkody,
 Lecz właśnie gdy się cieszył, że je tak omija,
 Wpadłszy na jedną z przeszkód rozbił sobie ryja."

z Bajek Babci Pimpusiowej
Andrzej Waligórski
Jak się jest logopedziną ze starą maszyną, to można sobie gacusia uszyć




czwartek, 25 października 2012

Mistrzowie słowa - druga część kolecji


Uwielbiam kolekcję "Mistrzowie Słowa".
Pierwsza część serii "Mistrzowie słowa" składała się z 27 dzieł literackich w znakomitych interpretacjach wybitnych polskich aktorów.
Słuchając tych nagrań możemy wiele nauczyć się o środkach ekspresji: tempie, pauzach, dynamice i czasie trwania elementów składniowych wypowiedzi. Jest to także ogromne źródło wiedzy o interpretacji głosowej (akcent, melodia, rytm). Wszystkie te elementy składają się na dobrze wyemitowany tekst.
Dla tych, którzy jednak nie mają zamiaru specjalizować się w tworzeniu i emisji komunikatów ikonograficzno-werbalnych ;), jest to okazja do posłuchania dzieł literackich czytanych przez znakomitych polskich aktorów.  

Na drugą część kolekcji czekam z niecierpliwością. 

W kolekcji ukażą się:
1. "Pod słońcem Toskanii" Danuta Stenka - 05 października 2012
2. "Mistrz i Małgorzata" Wiktor Zborowski - 12 października 2012
3. "Pani Bovary" Małgorzata Kożuchowska - 19 października 2012
4. "Paragraf 22" Krzysztof Globisz - 26 października 2012
5. "Rozważna i romantyczna" Teresa Budzisz Krzyżanowska - 02 listopada 2012
6. "Wielki Gatsby" Marcin Dorociński - 09 listopada 2012
7. "Tajemniczy Ogród" Maja Komorowska - 16 listopada 2012
8. "Ja Klaudiusz" Mirosław Baka - 23 listopada 2012
9. "Niewidzialny" Agata Kulesza - 30 listopada 2012
10. "Dmuchnij pan w Balonik" Jan Kobuszewski - 07 grudnia 2012
11. "Wichrowe Wzgórza" Anna Seniuk - 14 grudnia 2012
12. "Znachor" Jan Nowicki - 21 grudnia 2012
13. "Emma" Anna Dereszowska - 28 grudnia 2012
14. "Przygody Tomka Sawyera" Artur Barciś - 04 stycznia 2013
15. "Podróże Guliwera" Robert Więckiewicz - 11 stycznia 2013
16. "Dziewczęta z Nowolipek" Zofia Kucówna - 18 stycznia 2013
17. "Pan Samochodzik" Wojciech Malajkat - 25 stycznia 2013
18. "Kubuś Fatalista" Cezary Pazura - 01 lutego 2013
19. "Piękni Dwudziestoletni" Borys Szyc - 08 lutego 2013
20. Niespodzianka - Magdalena Cielecka - 15 lutego 2013 

Polecam!


środa, 17 października 2012

Andrzej Waligórski

Uwielbiam twórczość Andrzeja Waligórkiego.
I bardzo często wykorzystuję ją w pracy ( oczywiście tylko z pełnoletnimi klientami ) :)
np. w ćwiczeniach fonacyjnych albo płynności mowy.

Dzisiaj tylko ułamek z morza powodów do śmiechu :)


Bajeczki Babci Pimpusiowej (tylko malutka część)

Raz lubieżny lis niecnota
Dorwał małą mysz u płota.
Ale poczuł się bezsilny,
Bo był niekompatybilny. 

Siedziała zającowa raz na kretowisku,
A zając to zobaczył i bęc ją po pysku.
Za co bijesz? - jęknęła nieszczęsna kobieta.
Bo znam ja - odrzekł zając - tego świnię kreta. 

Kiedyś tak muchę tse-tse niecnotę przyparło,
Że z jednym samcem tse-tse pognała na tarło.
Dalej zetseć się z tsaskiem (strasny to wysiłek),
Ona tse-tse, on tse-tse, aż się starli w pyłek. 

Wszedł mrówkojad do knajpy wśród przyjaciół grona
I pyta: - Czy są świeże mrówki faraona?
Na to wchodzi faraon. Też by sobie pojadł,
Więc pyta: - Czy dziś w karcie jest świeży mrówkojad? 

Doniósł struś, że mu żonę poderwał koliber.
Milicjant w śmiech: - On ma przecież za mały kaliber.
Struś wtedy poruszył cały komisariat:
- Owszem, kaliber mały, lecz koliber - wariat. 

Gonił kiedyś struś strusię przez pola i lasy,
Więc strusia, by się schować, wepchła głowę w piasek.
Struś, który znał konwencję, zbytnio się nie pieścił.
Zawołał: - Nic nie widzę! I biedną zbezcześcił. 

Raz gronkowiec złocisty wyjechał w Bieszczady.
Wraca, patrzy, a żonę rwie mu krętek blady.
- Jak mogłaś? rzekł gronkowiec, we łzach topiąc smętek
- Wszak on brzydki i blady. - Blady, ale krętek! 

Napadł na turystkę
Jeden niedźwiedź dziki.
Trafił na artystkę,
Musi brać zastrzyki. 

Spowiadał się baca,
Jak Kaśkę obracał.
Nie będę Wam dukał,
Czym mu ksiądz odstukał. 


Przyszedł gość do doktora, biada na swe zdrowie.
- Jakaś mi żaba - mówi - wyrosła na głowie.
- Umówmy się - odrzekło to zwierzę niegłupie -
Nie ja jemu na głowie, lecz on mnie na dupie

Siedziały raz dwie myszy popod polną miedzą.
Siedzą tak sobie, siedzą, siedzą, siedzą, siedzą,
Siedzą, siedzą, wtem nagle w srogi wigor wpadły!
Jak nie hycną do góry... i z powrotem siadły. 

Bajki pochodzą ze strony którą stworzyli miłośnicy twórczości Waligórkiego:
Polecam, bo kto dziś tak pisze?

I na koniec moja ulubiona ;D
"Dziadziuś"


piątek, 5 października 2012

Wczoraj ponownie byłam gościem Radia Łódź :)


Audycja, w której brałam udział tym razem dotyczyła tematu dysleksji.
Jako logopeda wiem, że m.in dzieci z opóźnionym rozwojem mowy są często zagrożone ryzykiem dysleksji. Mówię o tym przy każdej okazji, ale rodzice wolą wierzyć, że dziecko z problemów samo wyrośnie. Nie wyrośnie i jeżeli nie udzielimy pomocy terapeutycznej, to problem będzie tylko z wiekiem narastał.
Bardzo dobrym źródłem wiedzy na temat dysleksji oraz miejsc gdzie można szukać pomocy jest strona Polskiego Towarzystwa Dysleksji:
 

A tutaj można posłuchać audycji, której gościem byłam :) 

Ps. wielu moich znajomych stwierdziło, że mój głos dobrze brzmi w radiu :)))
Oświadczam, co następuje: w trakcie rozmów na antenie stosuję dokładnie te sama zasady, których uczę na zajęciach z emisji głosu  :)))

radio_dysleksja by eduszka

niedziela, 23 września 2012

Na emisji głosu to się każdy zna ;)


Przynajmniej bardzo wielu święcie w to wierzy :)))
Ja się nie znam, ja się cały czas uczę o głosie i o mowie. Przezornie zakładam, że tego wcielenia może mi zabraknąć, aby poznać się do końca. 
Ponieważ emisja głosu, oprócz pracy :
- z niepłynnościami mowy ( bardzo powiązane z emisją głosu)
- z dziećmi z rozszczepami ( emisja głosu też się przydaje,poza tym bardzo lubię pracować z tymi dzieciakimi i dorosłymi też)
- afatykami ( lubię i już)
jest tym co lubię najbardziej, uczenie się jest  przyjemnością.
Wyznaję zasadę, że jeżeli już się uczyć, to z dobrych książek.
Wiem, wiem to prehistoryczne podejście. Dzisiaj powszechnym źródłem wiedzy wszelakiej jest Wikipedia i profesor Google.
Natomiast ja, jako miłośniczka archeologicznych rozwiązań edukacyjnych  polecę książkę:

Książka mało znana, a szkoda. Jest naprawdę bardzo dobra.
Szczególnie dla tych, co mają jednak pewne wątpliwości co do posiadanej wiedzy z emisji głosu.
Bardzo dobrze opisano w niej cykl oddechowy i appoggio oddechowe.
Jak słyszę, że trzeba oddychać przeponą, żeby dobrze mówić, to moja przepona mi się skręca, a jak powszechnie nie wiadomo, ruchy przepony są niezależnie naszych chęci i woli!!!
Bardzo dobrze opisany jest proces fonacji, i wiele innych tematów. Jakich,  można się przekonać czytając książkę.
Poza tym, można w niej znaleźć bardzo dobrych ćwiczeń – przetestowanych najpierw na mnie, później na moich klientach. Dla początkujących dołączona świetna pomoc - płyta CD z ćwiczeniami.

sobota, 22 września 2012

Maksymalnie NIE!perfekcyjna pani domu i logopedka zresztą też ;)))


Tak to ja  i  wcale się tego nie wstydzę :)))
Dom to nie muzeum, tylko miejsce w którym czuć dobrze ma się nasza rodzinna banda i nasi przyjaciele.
A jak trzeba w tym domu zrobić tort dla zorganizowanej grupy nastolatek,  to się nie ma co bawić, tylko nabyć zestaw prefabrykatów, wstać rano ( pośpiech świetnie zagłusza wyrzuty sumienia, co ja tym biednym daję dzieciom do jedzenia) i zrobić tak:
Mieszamy, układamy, szybko, szybko, bo zaraz do gabinetu trzeba jechać i wychodzi takie coś:

Na szczęście żyjemy w czasach, w których na pierwszym miejscu stawia się  wygląd :)))
W przypadku mojego zacięcia do pieczenia i gotowania to małe błogosławieństwo.
Potem szybko, szybko, jedne zajęcia, drugie, trzecie z takim fajnymi przystojniakami. 
Pracuje mi się bardzo dobrze, chłopaki ćwiczą fantastycznie (dzisiaj :))), postępy są. 
Regres następuje tylko w temacie mojego podnoszenia się z koca, bo mi coś w krzyżu przeskoczyło i sarnia gracja też popytkała gdzieś daleko i dawno. A z koca dlatego, że to się dużo lepiej sprawdza.
Młodym się wydaje, że się bawią a ja podstępnie, niby przypadkiem wywołuję głoski ;))) 
Robi się bałagan maksymalny, bo dzieciaki mogą bawić się czym chcą. 
I tak się bawię, wywołuję albo utrwalam, dziadków edukuję co, jak, dlaczego i kiedy ćwiczyć. 
Pełna euforia. Aż w pewnym momencie babcia mi przerywa i mówi: wie Pani, ma Pani rację oczywiście (miło mi) ale ja to tak kocham tych mi moich wnusiów i tak się cieszę jak ich widzę, że już męczyć ich nie będę.
Z wrażenia, aż mi w krzyżu wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Nie napiszę co sobie pomyślałam, ale warto się domyślić ;)))
Tutaj pojawi się apel: jeżeli zależy Wam na zdrowiu i równowadze psychicznej logopedy Waszego dziecka, nie mówcie głośno takich rzeczy :D
 Ps. sądząc po mlaskach dochodzących z pokoju solenizantki ciasto przypadkiem wyszło też i smaczne :)

piątek, 21 września 2012

Logopedyczna teoria spiskowa ;)


Już wiem co się dzieje z częścią naszych pieniędzy znikających w czarnej dziurze, powszechnie znanej jako NFZ!
Jestem pewna, że organizowane są tajne szkolenie dla lekarzy na temat: "Jak szybko i skutecznie podkopać opinię logopedy i nauczyciela"
A działa to tak:
Dzieciak długo nie mówi, za to  wydaje trudne do zinterpretowania dźwięki.
Matka dzieciaka pyta lekarza: „Co ja mam zrobić, bo Misia albo Miś jeszcze nie mówi, a przecież już powinien.”
I tutaj pojawia się doskonale wyćwiczona przez wiele godzin tajnych szkoleń odpowiedź:
„A nic nie robić, czekać, ma jeszcze czas, samo zacznie mówić! Nie ma co panikować proszę Matki!”
Matka więc czeka, aż nastąpi ten moment cudu z uciszonym głosem intuicji, że jednak coś jest nie tak.
Czeka i czeka, a tu nic. Dzieciak nie gada, a jeżeli już to po swojemu, dla ogółu raczej niezrozumiale.
Swoje dokładają jeszcze babcie i ciocie, też pewnie na usługach NFZ . Ewentualnie własnej ignorancji.
Więc te babcie i ciocie powtarzają jak mantrę:  „Nie przesadzaj, samo zacznie mówić. Dziadzio Henio albo wujek Zdziś też nie mówił do piątego roku życia, a zobacz jak ładnie wyrósł!”
I tak doskonale uspokojone matki są materiałem kompletnie opornym do współpracy z logopedą, do którego są wysłane przez nauczycielki przedszkolne. Bo czas mijał i mała Misia albo Miś w międzyczasie zaczęli chodzić już do przedszkola.
Nie będę przepraszać jeżeli ten tekst kogoś uraził. Za to ucieszy mnie jeżeli chociaż jedną  mamę zmusi do upartego dążenie w wyjaśnianiu swoich wątpliwości dotyczących rozwoju dziecka.
Jedno też chcę wyjaśnić: spotkałam wielu mądrych i oddanych swoje pracy lekarzy, ale jeszcze więcej takich, którzy problem opóźnionego rozwoju mowy bagatelizują.
Nie tylko z resztą ja, jest to problem z którym boryka się wielu logopedów i nauczycieli.
W razie wątpliwości, zawsze mogę być przecież złośliwą logopedką, która czepia się biednego dziecka, proponuję zajrzeć do książek:

 

poniedziałek, 17 września 2012

Słonioszycie z Koalą ;)

Bardzo spodobała mi się akcja Fundacji Słonie na Balkonie -Setki SŁONI dla DZIECIAKÓW 
Fundacja Słonie na Balkonie
 Razem z Przedszkolem Koala zorganizowaliśmy dzisiaj szycie słoni.
 Plakat zapowiadający akcję wyglądał tak ;)))) 
To wybitne dzieło szans na wygranie konkursu na plakat roku raczej nie miało, ale uwagę niewątpliwie przykuwało :))) 


Samo szycie wyglądało tak:

Czy to na pewno słoń?

Może i słoń ;) 
Obok mnie Eduszka, czyli mój niezawodny pomocnik :)

Ja "wykańczam" dzieła dzieciaków, Edika utyka :)

Łatwo się nie poddam, odnajdę najlepsze rozwiązanie techniczne! :)

 Porażeni wielkością ostatniego słonia - słoń w dalszym ciągu w szyciu!

 Nie, no co to ma być??? Ja protestuję :)

Jutro wynik będzie lepszy, wykonamy 200 % normy!

Szyło się miło, ale popołudnie się skończyło... cdn :)


czwartek, 13 września 2012

Folklorystycznie = fantastycznie :)

Na tym zdjęciu jest i folklorystycznie i fantastycznie :)


Niestety, to nie ja. To moja przyjaciółka Ania, która ma szczęście mieć tatę tworzącego tak piękne stroje ludowe.  Poza tym Ania jest świetnym logopedą i nie tańczy w Mazowszu ;)))
Z prezentu, który dostałam od Pana Andrzeja Jagody uszyłam takie współczesne torby:


Nadal prosto i oszczędnie, bo żal mi pięknych tkanin. Ostatnia torba materiał tła ma cały ślicznie niebieski, ciemna smuga to efekt moich wyjątkowych zdolności fotograficznych :))))

Poniżej tylko niewielka próbka pięknych prac powstających w  Rękodziele Artystycznym i Ludowym Pana Andrzeja Jagody. Nie mam zbyt dużej (jeszcze) wiedzy na temat polskiego folkloru. Po prostu zawsze mi się podobały polskie stroje ludowe. Kolorowe, niesamowicie starannie wykonane. O haftach nie wspomnę - dla mnie to wyżyny rękodzielnictwa :)
Szyjąc moje torby przekonałam się jak trudnym materiałem do szycia są wełniane pasiaki, a robię z nich tylko niewielkie wstawki.  A tutaj takie cudne całe stroje :)











Czy to nie jest piękno w czystej postaci? Mam na myśli wszystkie zdjęcia, nie tylko to z Anią ;)))

Na koniec nie mogłam się powstrzymać: 
Futrzak - nowy członek rodziny Jagodów  w którym rodzina Kaczmarkiewiczów jest nieprzytomnie zakochana :)


A gdyby ktoś był zainteresowany jak wygląda pies neurotyk, to tutaj przykład. 
Nasza Odżo, klika ładnych lat temu zabrana ze schroniska.


wtorek, 11 września 2012

Co się z nami dzieje???

Może ktoś mi odpowie co się z nami, podobno ludźmi cywilizowanymi dzieje???
Dzisiaj byłam świadkiem i uczestnikiem smutnej sceny.
Przystanek tramwajowy na który najczęściej chodzę jest umieszczony na mostku. Z jednej strony zejście na osiedle, z drugiej do parku. Przy tym od strony parku pełno ławek.
Na przystanku pełno ludzi - jak wiadomo rozkłady MPK są wieszane w ramach żartu serwowanego korzystającym z usług tej przedziwnej instytucji.
I przez ten mostek/przystanek przechodziły, z osiedla do parku, dwie sympatyczne misie. Dziewczyneczki najwyżej z trzeciej klasy. Obie prowadziły rowery. Jedną z nich na schodach do parku rower pokonał i zaczął ją ciągnąć w dół. Mała zaczęła krzyczeć i płakać. Pobiegłam, żeby jej pomóc, przytrzymać rower a małą pozbierać.
Coś mnie zastanowiło w momencie, kiedy sytuacja już była opanowana.
Nikt!!! więcej nie kwapił się do pomocy!!! Wszystkie głowy, puste głowy, były odwrócone w drugą stronę. Zarówno te na przystanku, i te w parku
Już mnie nie dziwi, chociaż nadal oburza, migracja lemingów w stronę wyjścia w tramwaju, którym akurat nie będzie wysiadała kobieta z wózkiem. Często dziewczyny są zdziwione, kiedy pytam czy chcą pomocy.
Nadal drażni mnie brak zdolności fonacji słowa przepraszam, kiedy ktoś chce mnie minąć w sklepie a zamiast tego trąca wózkiem.
Jednak to, że nie chce się pomóc dziecku, po prostu mnie przeraża!
To, że pomagam, nie wynika z wychowania, że tak należy. Wynika z głębokiej wiary w to, iż żyjemy wśród ludzi między innymi po to, aby choć trochę dbać o siebie nawzajem.
Staram się tak traktować innych jak sama chciałabym być traktowana.
Bardzo często nie jestem. Jednak poglądów nie zmienię.

sobota, 8 września 2012

Logopeda to ma klawe życie ;)

Klawe życie występuje czasami. W większości przypadków jest niespecjalnie klawe. Jednak w takich wypadkach należy odwołać się do filozofii buddyzmu zen ;)
Dziś jest fajnie.
W dniu dzisiejszym od mojej koleżanki/klientki Emili (lat 5,5) i i jej Mamy otrzymałam następujący prezent:

To jest język!!!! :)))
Cytując Mamę „ bo Pani ciągle mówi o języku” ;))), a Emilka dodała: „a mojego ciągle się ciepiaś (czepiasz)” Czepiam się, czepiam, ponieważ obie z jej Mamą chcemy, aby w momencie pójścia do szkoły była w jak najlepszej kondycji artykulacyjnej. 
Poza tym, dziewczyny sekundują moim projektowo-szyjąco- biżuteryjnym odlotom i doszły do wniosku, słusznego w pełni, że taki prezent będzie dla mnie odpowiedni.
Jest  nie tylko odpowiedni, jest wzruszający i cudowny!

A co do moich twórczych, innych stanów świadomości ;) wyszło ostatnio tyle: 
 Kwiat niewiadomego zastosowania.

Naszyjnik, wiadomego zastosowania.

 Coś, co sama testuję jako wisiorek, spotyka się z aplauzem widowni ;)
Coś, co Mama Emili będzię testowała jako wisiorek.


Naszyjnik - wyszedł spory, na wisiorek nie pasuje.

Ps. ponieważ moje skojarzenia nie zawsze mogą być czytelne: 
Tekst Andrzej Waligórski, ale o tym innym razem. 

Ps 2. za poprzedni post się wstydzę, taki jak nie mój, tylko Kasi T ;)

czwartek, 6 września 2012

Czasopochłaniacze :)

W opowiadaniu K.Bułyczowa "Skarbonka" kosmita zbiera niepotrzebny ludziom czas - opowiadanie przezabawne, jak wszystkie zresztą tego autora.
Moją skarbonką na czas są ostatnio wytwory butelkowe ;) Jak już zacznę eksperymentować, to nie mogę skończyć, a czas mija niepostrzeżenie!
To efekty ostatnich eksperymentów - jeszcze dobrze nie zrobiłam zdjęć, a już znalazły właścicielkę :)


A tutaj można znaleźć opowiadanie o skarbonce czasu :


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...