byłby bardzo przydatny w momentach, kiedy przychodzi mi coś licytować na Allegro.
Coś we mnie wstępuję, tudzież wyłazi z zakamarków podświadomości i licytuję, aż wygram!
Właśnie w takim napadzie "muszę wygrać" stałam się posiadaczką dwóch archiwalnych roczników Burdy: 95 i 96 rok.
Nówki sztuki, nieśmigane, ale pełnoletnie.
Moje własne zbiory zaczynają się od 1997 roku, więc dlaczego nie zagracić sobie jeszcze bardziej chałupy i kupić kolejnych 24 egzemplarzy? ;D
Te Burdy z 90-tych lat chyba lubię najbardziej. Nie ma problemów z tym, czy będzie pasować, czy nie. Trzeba było tylko pamiętać, żeby z reguły brać wykrój o rozmiar mniejszy niż faktycznie posiadany i już.
Żeby zamortyzować koszty chwilowej niepoczytalności, coś z tych gazet chciałam uszyć.
A że ostatnio jestem w fazie wyszywania góry nazbieranych szmat, wpadłam na genialny sposób, jak się pozbyć różnych cienkich bawełenek.
Uszyję sobie piżamkę! Ja wymyśliłam, tak zrobiłam.
"MójCiOn" jak zobaczył, zbladł i stwierdził, że jeżeli ja w tym będę spać, to dzisiaj jego głowa boli ;)))
Cóż, o gustach się nie dyskutuje! ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spodenki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spodenki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 sierpnia 2013
niedziela, 28 lipca 2013
Gacie po tacie ;)
Prawie po tacie, bo po taty siostrze. Szwagierka dawno temu spodnie wyrzuciła, mama/babcia przechwyciła i zostawiła z nadzieją, że jeszcze może kiedyś, komuś się przydadzą, aż w końcu trafiły do mnie - "przecież szyjesz" ;D U mnie też swoje odleżały, aż w końcu dzisiaj, prawdopodobnie w wyniku przegrzania styków w mózgownicy ( kto normalny szyje w jedyny wolny dzień w tygodniu, w ponad 30-stopniowym upale?) uszyłam z tych starych długich ciocinych spodni krótkie gacie dla mojej Żyrafki :)
Portki uszyte są teoretycznie z wykroju Burdy. Teoretycznie, ponieważ przeróbek wykroju było chyba więcej niż samego szycia. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w Burdzie dobry wykrój na chudzieńką nastolatkę ;D
Ciemnie plamy na chudych nóżynach (na rękach też) to ślady po poparzeniu prawie miesiąc temu! Barszczem Sosnowskiego. Edyśka była wtedy w długich spodniach i miała sporo szczęścia, bo tylko niewielkie poparzenia. Goi się długo i paskudnie.
Przeszycia na kieszeniach i dołach nogawek zrobione są jasno fioletową nitką, czego oczywiście na zdjęciach nie wydać. A ekspres jest dobrany do nici i też fioletowy, ale musicie mi uwierzyć na słowo - nie zrobiłam zdjęcia ;)
Szyłam na moim staruszku Singerze 834, ale w dalszym ciągu marzy mi się Singer 9960:)
A to taki optymistyczny akcent ( ze szczególną dedykacją miłośników "Gry o Tron") ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

