A pomysł na nią powstał na nią w trakcie czytania wiersza Pani Małgorzaty Strzałkowskie "Kropa" i ćwiczeń "erki" przez pewną młodą damę :)
Torba uszyta z tkaniny drelichowej kupionej w sklepie jakby żywcem przeniesionym z czasów PRL-u. Wszystko się idealnie zgadza i wystrój i obsługa. Mniej więcej jak u Barei:
Tylko tam zamiast jedzenia są rodzinne awantury, a i klientowi może się oberwać, jeżeli przyjdzie w złym momencie ;)
Torba jest naprawdę wytrzymała, o oczywistej wyjątkowej estetyce nie wspominając ;)
Niestety, trzeba się poświęcić i zjeść 4 desery Bakomy.
Pudełka umyć, na ich dnie przykleić kółka w czterech różnych kolorach.
Wyciąć kółko z brystolu, czymś je okleić. Kubeczki do podstawy można przykleić za pomocą dwustronnej taśmy klejącej. Całość przypinamy do podstawki zrobionej z korka ( według tej samej zasady robimy zabawkowe zegary). Naprawdę się kręci :)
Do czego można wykorzystać logopedyczną karuzelę?
Do mnóstwa zabaw i ćwiczeń:
Ćwiczenia różnicowania/utrwalania całego szeregu głosek np. sz,ż,cz,dż.
Nauki kolorów
Ćwiczeń sensorycznych (niestety te zdjęcia mi się nie udały :( )
Ćwiczeń płynności mowy: ze wylosowanych słów układamy zdania do ćwiczeń.
I właściwie do wszystkiego co nam fantazja podpowie.
Na koniec jedna z recenzji logopedycznej karuzeli :)
Kasia lat 6, zajęcia z płynności mowy:
"fajna ta karuzela, ale szkoda, że te desery to sama zjadłaś" :)))
Zjadłam, to fakt. Ale przecież miałam ku temu wyższy cel. W końcu nauka wymaga poświęceń ;)
Jest taka strona z grami logopedycznymi, którą bardzo lubię. To mimowa.pl
Na szczęście dla mnie ;) uwielbiana jest także przez dzieci.
Są naprawdę w stanie porządnie popracować, aby ostatnie 10 minut zajęć mogły być przeznaczone na zabawę z Małą Mi :)
Gry te także świetnie sprawdzają się w warunkach domowych, jako zachęta do pracy nad ćwiczeniami artykulacyjnymi.
Na stronie Mimowy gier, zabaw i pomocy logopedycznych jest naprawdę dużo. Pogrupowane są według zaburzeń artykulacyjnych: seplenienie, reranie, kappacyzm oraz ćwiczenia aparatu artykulacyjnego.
Dużym atutem jest możliwość wykorzystania w trakcie ćwiczeń kamery internetowej jako lusterka. Dzieci bardzo lubią takie ćwiczenia. Zanim zaczęłam korzystać z pomocy mimowy.pl, sama tylko kamera podłączona do laptopa była już dużą atrakcją i skutecznie zachęcała do ćwiczeń.
Tak wyglądają ćwiczenia buzi i języka z Mimową - dobra zabawa gwarantowana :)
Ilości gier właściwie trudno się doliczyć.
W tej np. trzeba umieścić zwierzaki w nazwach których kryje się "sz" na odpowiednich piętrach domów.
Na parterze wyrazy z głoską "sz" na początku wyrazu (nagłos), pierwszym piętrze w środku wyrazu (śródgłos) i najwyżej te, które "sz" mają na końcu wyrazu, czyli w wygłosie.
Do każdej z gier dołączone są także materiały, które można wydrukować jako samodzielne ćwiczenia:
lub jako pomoc, która może być wykorzystywana na wiele różnych sposobów. Tak, jak karty do gry w wojnę:
Można je wykorzystać np. do losowania, ile razy dziecko ma powtórzyć sylabę z ćwiczoną głoską, ile słów lub ile zdań ułożyć w danym ćwiczeniu.
Karty z zagadkami dotyczącymi zawodów również dają ogromną liczbę możliwości:
Marynarz może przecież wyławiać z morza (pojemnik z piaskiem, kaszą) przeróżne przedmioty, których nazwy zawierają ćwiczone głoski (polisensoryka). Może snuć opowieści (wymyślane przez dziecko), które zawierają wyrazy z daną głoską (wyobraźnia, twórczość). Można także narysować miejsca, które odwiedził (grafomotoryka). Piekarz może z masy solnej lub plasteliny wygniatać pyszne bułki i ciasteczka (motoryka mała).
Dostępne są także gry na tablet i telefon, ale o tych wiem tylko z opowieści dzieciaków i rodziców, że są bardzo fajne.
Sami widzicie, że możliwości jest bardzo dużo. Spróbujcie zresztą sami :)
Ps. Post jest niesponsorowany! To efekt zauroczenia :D
Te małe dwie książeczki kupiłam sobie w... Biedronce za całe 4,99 każda! :D
Teoretycznie książeczki mają służyć do nauki rysowania, ale ja wykorzystam je zupełnie inaczej.
Ponieważ kontury rysunków są wypukłe (i brokatowe ;) ) dla mnie są bardzo dobrą pomocą w wielu ćwiczeniach logopedycznych. Korzystając z zasad nauczania polisensorycznego ( najlepiej przyswajane są informacje odbierane są wielokanałowo, za pomocą różnych zmysłów, elementów wzrokowych, słuchowych i kinestetyczno-dotykowych oraz motorycznych) wykorzystałam je do:
ćwiczeń płynności mowy w tym:
- ćwiczeń oddechowych - pamiętajmy, aby ćwicząc z dzieckiem zwracać na uwagę na delikatny wdech.
- przedłużania fonacji samogłosek - przed rozpoczęciem fonacji także zwracamy uwagę na prawidłowo wykonany wdech.
ćwiczeń artykulacyjnych - wdech i lekko przedłużone wybrzmiewanie sylaby z ćwiczoną głoską.
W trakcie ćwiczenia dziecko jednocześnie wybrzmiewa lub oddycha i przesuwa paluszkami po wypukłych konturach rysunku.
Kiedy nie byłam jeszcze szczęśliwą posiadaczką tych małych cudeniek, sama robiłam tego typu pomoce:
Wystarczyły obrazki do rysowania po śladzie i odrobina kleju z brokatem :)
Polecam zarówno książeczki, jak i wspólne z dzieckiem wykonywanie takich pomocy samodzielnie :)
Nie lubię zeszytów logopedycznych. Takich, jakie powinny
mieć dzieciaki w trakcie terapii. Nie lubię i już. Są nudne i kojarzą się z
odrabianiem zadanej pracy domowej. Próbowałam je zastępować: teczkami –
materiały się gubiły, segregatorami – zbyt duże i niewygodne. Doskonałe
rozwiązanie podsunęła mi moja koleżanka od dawna mieszkająca poza granicami
kraju. To lapbook. Prosta i ciekawa pomoc robiona wspólnie z dzieckiem. Szkoda, że w Polsce tak mało popularna. Okazała się genialnym rozwiązaniem! Dzieciaki
są zachwycone i nie ma już marudzenia, że trzeba się czegoś uczyć. Polecam
wszystkim rodzicom, których dzieci są w trakcie terapii logopedycznej. Można go wykonać samodzielnie od podstaw albo wykorzystać zwykłą papierową teczkę. Można zrobić jeden duży lapbook do szeregu głosek np: sz, ż, cz, dż lub tylko dla jednej głoski, tak jak poniżej.
A teraz: oficjalna prezentacja pierwszego lapbooka logopedycznego w Polsce ! ;)
Ten został stworzony dla miłośnika Angry Birds. Swoją drogą dobrze się złożyło, bo to przecież świnka zielona ;)
W środku są kieszonki na materiał obrazkowy i wyrazowy, wierszyki, opowiadania i ćwiczenia utrwalające ćwiczoną głoskę
Jest nawet prosta gra planszowa. Zasady bardzo proste: ile oczek wypadnie tyle słów powtarzamy, albo tworzymy z nimi zdania.
Są też oczywiście moje ulubione historyjki obrazkowe :)
Jest nawet malutka książeczka :)
Wykorzystać można dosłownie każdy kawałeczek miejsca. Z tyłu ściągi z ćwiczeniami.
Wszystkie obrazki trzeba pokolorować i przy okazji poćwiczyć małą motorykę.
Poniżej filmik z tutorialem jak zrobić lapbook.
Udanej zabawy i ćwiczeń.
Jeszcze podpowiedziany, też przez logopedkę, adres takiej strony, na której są gotowe szablony :)
Gumy Donald - słodki smak dzieciństwa. Przynajmniej mojego pokolenia.
Młodzi nie wiedzą co stracili ;)
A pamiętacie historyki z tych gum? I to wymienianie się?
Ja z sympatii i sentymentu używam m.in. tych historyjek na zajęciach. Historyjki uczą myślenia
przyczynowo-skutkowego. Aby ułożyć obrazki w poprawnej kolejności dziecko musi:
porównywać, analizować, wnioskować. Musi dostrzec szczegóły występujące na
poszczególnych obrazkach, porównać je, określić, czy są takie same, różne, czy
podobne a to uczy spostrzegawczości. I jest to też bardzo dobry temat do
rozmowy, a jak powszechnie wiadomo akurat w trakcie ćwiczeń dzieci zbyt rozmowne
nie są ;) Z roku na rok obserwuję też
coraz większe trudności dzieci (młodzieży/dorosłych także) w budowaniu zdań i dłuższych
wypowiedzi. Dlatego odpowiadając na pytania i samodzielnie opowiadając o tym,
co wydarzyło się w całej historyjce, dzieciaki rozwijają mowę i wzbogacają
zasób słownictwa. Ćwiczenia z historyjkami obrazkowymi w roli głównej mają
także wpływ na rozwój wyobraźni.
Polecam i życzę udanej zabawy z Waszymi dzieciakami :)
A to miejsce gdzie można ich znaleźć znacznie więcej:
Dzisiaj dalej o jąkaniu, a
właściwie o pozbywaniu się jąkania.
Jeżeli już dobrze przemyślałeś
kwestię wkładu (ogromnego) pracy własnej, to może warto przemyśleć jeszcze
kilka kwestii.
Zaczynasz szukać osoby, która
pomoże Ci w pracy nad płynnością. Jeżeli już kogoś sobie wybrałeś, to zadbaj
dla własnego dobra o kilka rzeczy:
Zapytaj o program terapii/plan
pracy. Dobrze byłoby, gdybyś taki program rozpisany i wydrukowany.
Daj się zdiagnozować. Trochę to
trwa, jest nudne, ale warto.
I tutaj uwaga! Nie daj się naciągać
na spędy i zbiorowe diagnozy w 5 minut.
I tak się dowiesz, że jąkasz się
niemiłosiernie i tylko turnus za parę tysięcy Cię ocali i przysporzy samych
sukcesów do końca życia.
Nie wierz w opowieści o samych
sukcesach. Wiem z własnego doświadczenia, że z tym bywa różnie z wielu przyczyn
leżących po obu stronach!
Omów z logopedą diagnozę i plan
pracy. Określ wyraźnie, co jest dla Ciebie niejasne i być może na ten moment
niewykonalne.
Poproś o informacje na temat
możliwych form pracy/terapii. To, że logopeda preferuje określone techniki czy
programy, nie zwalnia go szerszej wiedzy na ten temat.
Podchodź z dużą rezerwą do
podpisywania umów terapeutycznych, w których zawarte są wygórowane wymagania
dot. codziennych ćwiczeń. Bardzo łatwo będzie wtedy na Ciebie zrzuć ciężar
odpowiedzialności za brak wymiernych efektów.
Unikaj ludzi, którzy w pracy z
Tobą są wszechwiedzący, nieomylni i niechętni do dyskusji. Pamiętaj, to Ty
jesteś ekspertem od własnego życia.
Na koniec tego postu życzę Ci,
aby podjęty wysiłek w pracy nad płynnością przyniósł wymarzone efekty!
Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie:
Większość z nas chciałaby mieć piękny głos, którym można by
czarować pozostałą resztę ludzkości ;)
Szkoda tylko, że większości przypadków nie
lubimy i nie doceniamy naszych głosów.
Powodów jest mnóstwo. W naszej ocenie najczęściej głos jest:
za wysoki, za niski, jest piskliwy, niewyraźny, słaby itd. Koronnym argumentem
braku atrakcyjności głosu jest to jak brzmi nagrany. Tłumaczenie, że o taką ocenę
głosu można pokusić się dopiero wtedy, kiedy jest nagrany w miarę
profesjonalnych warunkach, z reguły jest mało przekonywujący.
Kiedy mówię komuś, że ma Pan/Pani bardzo ładny
głos, najczęściej spotykam się ze zdziwieniem i zaprzeczeniem. A szkoda, bo często docenienie i polubienie własnego głosu daje nam poczucie większej pewności siebie.
Na trening emisji głosu trafiają najczęściej osoby, które
albo zawodowo pracują głosem i mają z tym różne problemy albo przygotowują się bądź
są trakcie studiów aktorskich czy dziennikarskich. Coraz częściej na takie zajęcia decydują się studenci logistyki, marketingu, prawa. Ostatnia grupa to ci, których
na takie zajęcia wysłał foniatra.
I tutaj ciekawostka. Najliczniejszą grupą zawodową z chorobami
narządu głosu są nauczyciele. O ile w indywidualnych treningach głosu chętnie uczestniczą wykładowcy
akademiccy, to nauczycieli od przedszkolnych do licealnych jeszcze nie
widziałam. Ciekawe, dlaczego? ;)
W większości przypadków trening emisji głosu składa się z tych samych elementów:
pracy nad oddechem, sposobami radzenia sobie ze stresem, prawidłowej postawy
ciała, nastawienia głosowego, wzmocnieniem głosu, czyli rezonansem i prawidłową
artykulacją.
Ja zaczynam inaczej, od pracy nad fonacją, czyli swobodnym tworzeniem dźwięku. Pracujemy też nad uzyskania prawidłowej, swobodnej postawy ciała. Później pracujemy nad żuchwą ;) ponieważ jej ruchy są ściśle związane z ruchami krtani i języka oraz warunkują otwieranie ust do prawidłowej artykulacji samogłosek. Później ćwiczy się pracę krtani, języka i podniebienia miękkiego. Sprawa ćwiczeń oddechowych to odrębny temat. Na koniec składamy to wszystko w całość i uzyskujemy fantastyczną emisję głosu.
Za każdym razem i człowiekiem z którym współpracuję, jest to zupełnie inna praca, bo przecież
każdy z nas jest inny, jedyny w swoim rodzaju. Staram się tak budować zajęcia, aby ten,
kto do mnie trafia był zadowolony nie tylko z efektów ale też i z przebiegu naszych spotkań.
A do zadowolenia nie zawsze jest potrzebne przejście całego cyklu ćwiczeń. I chociaż czasami aż mnie skręca z żalu, bo wiem ile
jeszcze można by wypracować, jednak szanuję to, że komuś wystarczy tylko nauczenie
się w miarę prawidłowego oddychania do mówienia, mówienia bez szczękościsku, czy radzenie sobie ze stresem podczas mówienia.
Następnym razem będzie o ćwiczeniach fonacyjnych :)
W
zasadzie praca nad emisją głosu jest bardzo prosta.
Należy
poświęcić odrobinę czasu, ciut poćwiczyć i już! Mamy głos jak dzwon ;)
Tak
przynajmniej myśli większość osób, które takie próby podejmuje. Ot, znak naszych czasów, ma
być szybko, bez wysiłku i podane na tacy.
Niestety, tak się nie
da. Trzeba porządnie popracować,
żeby mieć efekty. Zniechęcające na pewno jest
także to, iż większość tego, co można przeczytać na temat głosu jest
niewiarygodnie nudne.
Przebrnęłam przez ogromną
ilość dostępnych książek i wcale się nie dziwię, że emisja głosu mało kogo
interesuje. Mnie też do dzisiaj pewnie
guzik by to interesowało, gdyby nie przypadek, a właściwie doskonałe poczucie
humoru moich koleżanek. Dziewczyny dla żartu zgłosiły mnie, w ramach praktyk,
do prowadzenia zajęć właśnie z emisji na innych kierunkach.
Zaczynając studia
logopedyczne chciałam pracować z dorosłymi, ale w zakresie terapii afazji a nie
emisji głosu. Aby nie wyjść na gamonia musiałam, chcąc nie chcąc, do tych
zajęć się porządnie przygotować. Zaczęłam szukać i czytać, aż
powoli zaczął mnie ten temat wciągać. Ogromnie dużo nauczyła mnie także Pani
Danuta Dudzińska – Wieczorek, która miała dla mnie czas, chęci i przede wszystkim
cierpliwość.
Pomimo, że nauka dotyczyła
jedynie głosu w mowie, a nie w śpiewie - wyobraźcie sobie zajęcia prowadzone
przez doskonałą śpiewaczkę operową z kimś absolutnie pozbawionym talentu
muzycznego. A do tego w moim wypadku Stwórca wykazał się niezwykłym poczuciem
humoru. Nie potrafię powtórzyć prostej melodii, lecz doskonale słyszę jak ją
morduję, ponieważ podobno mam bardzo dobry słuch muzyczny ;))))
Cóż, nie można mieć wszystkiego.
Jednak wiele można się nauczyć.
Aby to co piszę mogło być przydatne dla tych co chcą poćwiczyć, będę opisywać zajęcia z wymyśloną klientką. Jeszcze tylko muszę ją jakoś nazwać i od następnego postu zaczniemy ćwiczyć :) Myślę, że bardzo dobrym rozwiązaniem byłyby też konkretne pytania przez Was zadawane.
Mam zajęcia z bardzo fajnym nastolatkiem. Chłopak jest bardzo inteligenty ( nie mylić z pracowity, to w końcu nastolatek ;)) i ma niesamowite poczucie humoru.
W ramach przerwy w ćwiczeniach, pytam w nawiązaniu do rozmowy z poprzedniego spotkania:
"Wymyśliłeś już co chcesz robić zawodowo, może jakie studia chcesz wybrać?"
Młody na to:
"Tak, wszystko przemyślałem. Chcę zostać Ojcem Chrzestnym, tylko jeszcze muszę sobie kota skombinować! Jak to przeanalizowałem, to tylko przestępczość zorganizowana ma przyszłość w tym kraju"
A to ilustracja tak w nawiązaniu ;)
Może młody kiedyś ministrem zostanie :)
A tak logopedycznie i na marginesie.
Młody jest żywym dowodem na to, że nawet przy niezbyt dobrych warunkach anatomicznych
(zgryz potężnie otwarty w trakcie leczenia ortodontycznego, zaburzona realizacja głosek: s, z, c, dz, ś, ź, ć, dź, sz, ż, cz, dż,) i mądrej, konsekwentnej mamie można wypracować całkiem niezłą artykulację i sensowne tempo mowy.
A moim marzeniem jest jeszcze pomóc mu (wymusić szantażem ;) polubić czytanie książek.
Takie mam skrzywienie, że każdy z kim pracuje czytać musi i to coś innego niż posty na FB.
Dzisiaj miałam zajęcia z bardzo sympatyczną licealistką.
Zasada jest taka, że jak już ją wymęczę przez większą część zajęć ćwiczeniami artykulacyjnymi, na koniec pracujemy na tekście, który sama wybierze.
Poza sporą ilością wad artykulacyjnych, pięknym uśmiechem, ogromną wrażliwością, cechą charakterystyczną mojej klientki jest także umiłowaniem do wierszy miłosnych.
I tutaj zaczyna się problem ;)
Ja z moim cynicznym podejściem do życia nie nadaję się specjalnie do pracy z takim rodzajem poezji ;))
Jednak dzisiaj Madzia wyciągnęła ze swoje magicznej teczki wiersz, który poruszył nawet moje kamienne serce ;)
Tym bardziej, że przypomniała mi się interpretacja Anny Marii Jopek i Michała Żebrowskiego
Edward Stachura
"Musisz mi pomóc"
Kocham za siebie, kocham za ciebie,
Kocham jeden za dwoje.
Słońce po niebie, księżyc po niebie,
Gwiazdy po niebie, chmury po niebie —
Wszystko spoczywa na mojej głowie!
Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoją miłością musisz mi pomóc;
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągać kochane ręce
Musisz!
Sam nie podołam, sam nie dam rady
Unieść tyle miłości.
Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce,
Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle,
Sił mi brakuje, o pomoc proszę!
Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoja miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz!
Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoja miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie mocniej,
Żebym się nie mógł w głęboka wodę
Rzucić!
I jak tu się nie wzruszyć? :)
A tak na marginesie, za każdym razem kiedy oglądam prace Goyi Rose nieodparcie kojarzą mi się one z poezją. Z takim niezwykle wrażliwym spojrzeniem na świat przynależnym poetom właśnie :)
Marzy mi się, że kiedyś będę mogła pracować z tomikiem poezji z ilustracjami Goyi :)
Pierwsza część serii "Mistrzowie słowa" składała się z 27 dzieł literackich w znakomitych interpretacjach wybitnych polskich aktorów. Słuchając tych nagrań możemy wiele nauczyć się o środkach ekspresji: tempie, pauzach, dynamice i czasie trwania elementów składniowych wypowiedzi. Jest to także ogromne źródło wiedzy o interpretacji głosowej (akcent, melodia, rytm). Wszystkie te elementy składają się na dobrze wyemitowany tekst. Dla tych, którzy jednak nie mają zamiaru specjalizować się w tworzeniu i emisji komunikatów ikonograficzno-werbalnych ;), jest to okazja do posłuchania dzieł literackich czytanych przez znakomitych polskich aktorów.
Na drugą część kolekcji czekam z niecierpliwością.
W kolekcji ukażą się:
1. "Pod słońcem Toskanii" Danuta Stenka - 05 października 2012
2. "Mistrz i Małgorzata" Wiktor Zborowski - 12 października 2012
3. "Pani Bovary" Małgorzata Kożuchowska - 19 października 2012
4. "Paragraf 22" Krzysztof Globisz - 26 października 2012
5. "Rozważna i romantyczna" Teresa Budzisz Krzyżanowska - 02 listopada 2012
6. "Wielki Gatsby" Marcin Dorociński - 09 listopada 2012
7. "Tajemniczy Ogród" Maja Komorowska - 16 listopada 2012
8. "Ja Klaudiusz" Mirosław Baka - 23 listopada 2012
9. "Niewidzialny" Agata Kulesza - 30 listopada 2012
10. "Dmuchnij pan w Balonik" Jan Kobuszewski - 07 grudnia 2012
11. "Wichrowe Wzgórza" Anna Seniuk - 14 grudnia 2012
12. "Znachor" Jan Nowicki - 21 grudnia 2012
13. "Emma" Anna Dereszowska - 28 grudnia 2012
14. "Przygody Tomka Sawyera" Artur Barciś - 04 stycznia 2013
15. "Podróże Guliwera" Robert Więckiewicz - 11 stycznia 2013
16. "Dziewczęta z Nowolipek" Zofia Kucówna - 18 stycznia 2013
17. "Pan Samochodzik" Wojciech Malajkat - 25 stycznia 2013
18. "Kubuś Fatalista" Cezary Pazura - 01 lutego 2013
19. "Piękni Dwudziestoletni" Borys Szyc - 08 lutego 2013
20. Niespodzianka - Magdalena Cielecka - 15 lutego 2013
Audycja, w której brałam udział tym razem dotyczyła tematu dysleksji.
Jako logopeda wiem, że m.in dzieci z opóźnionym rozwojem mowy są często
zagrożone ryzykiem dysleksji. Mówię o tym przy każdej okazji, ale rodzice wolą
wierzyć, że dziecko z problemów samo wyrośnie. Nie wyrośnie i jeżeli nie
udzielimy pomocy terapeutycznej, to problem będzie tylko z wiekiem narastał.
Bardzo dobrym źródłem wiedzy na temat dysleksji oraz miejsc gdzie można szukać pomocy jest strona Polskiego Towarzystwa Dysleksji:
Książka mało znana, a szkoda. Jest naprawdę bardzo dobra.
Szczególnie dla tych, co mają jednak pewne wątpliwości co do
posiadanej wiedzy z emisji głosu.
Bardzo dobrze opisano w niej cykl oddechowy i appoggio
oddechowe.
Jak słyszę, że trzeba oddychać przeponą, żeby dobrze mówić,
to moja przepona mi się skręca, a jak powszechnie nie wiadomo, ruchy przepony
są niezależnie naszych chęci i woli!!!
Bardzo dobrze opisany jest proces fonacji, i wiele innych
tematów. Jakich,można się przekonać
czytając książkę.
Poza tym, można w niej znaleźć bardzo dobrych ćwiczeń –
przetestowanych najpierw na mnie, później na moich klientach. Dla
początkujących dołączona świetna pomoc - płyta CD z ćwiczeniami.
Dom to nie muzeum, tylko miejsce w którym czuć dobrze ma się
nasza rodzinna banda i nasi przyjaciele.
A jak trzeba w tym domu zrobić tort dla zorganizowanej grupy nastolatek, to się nie ma co bawić, tylko nabyć zestaw prefabrykatów,
wstać rano ( pośpiech świetnie zagłusza wyrzuty sumienia, co ja tym biednym daję
dzieciom do jedzenia) i zrobić tak:
Mieszamy, układamy, szybko, szybko, bo zaraz do gabinetu
trzeba jechać i wychodzi takie coś:
Na szczęście żyjemy w czasach, w których na pierwszym
miejscu stawia się wygląd :)))
W przypadku mojego zacięcia do pieczenia i gotowania to małe
błogosławieństwo.
Potem szybko, szybko, jedne zajęcia, drugie, trzecie z takim
fajnymi przystojniakami.
Pracuje mi się bardzo dobrze, chłopaki ćwiczą fantastycznie (dzisiaj :))),
postępy są.
Regres następuje tylko w temacie mojego podnoszenia się z koca, bo
mi coś w krzyżu przeskoczyło i sarnia gracja też popytkała gdzieś daleko i dawno.
A z koca dlatego, że to się dużo lepiej sprawdza.
Młodym się wydaje, że się bawią
a ja podstępnie, niby przypadkiem wywołuję głoski ;)))
Robi się bałagan maksymalny,
bo dzieciaki mogą bawić się czym chcą.
I tak się bawię, wywołuję albo utrwalam,
dziadków edukuję co, jak, dlaczego i kiedy ćwiczyć.
Pełna euforia. Aż w pewnym
momencie babcia mi przerywa i mówi: wie Pani, ma Pani rację oczywiście (miło
mi) ale ja to tak kocham tych mi moich wnusiów i tak się cieszę jak ich widzę,
że już męczyć ich nie będę.
Z wrażenia, aż mi w krzyżu wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Nie napiszę co sobie pomyślałam, ale warto się domyślić ;)))
Tutaj pojawi się apel: jeżeli zależy Wam na zdrowiu i równowadze psychicznej logopedy Waszego dziecka, nie mówcie głośno takich rzeczy :D
Ps. sądząc po mlaskach dochodzących z pokoju solenizantki ciasto przypadkiem wyszło też i smaczne :)