Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fonacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fonacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

Mała Mi :)

Jest taka strona z grami logopedycznymi, którą bardzo lubię. To mimowa.pl
Na szczęście dla mnie ;) uwielbiana jest także przez dzieci. 
Są naprawdę w stanie porządnie popracować, aby ostatnie 10 minut zajęć mogły być przeznaczone na zabawę z Małą Mi :)
Gry te także świetnie sprawdzają się w warunkach domowych, jako zachęta do pracy nad ćwiczeniami artykulacyjnymi.
Na stronie Mimowy gier, zabaw  i pomocy logopedycznych jest naprawdę dużo. Pogrupowane są według zaburzeń artykulacyjnych: seplenienie, reranie, kappacyzm oraz ćwiczenia aparatu artykulacyjnego.
Dużym atutem jest możliwość wykorzystania w trakcie ćwiczeń kamery internetowej jako lusterka. Dzieci bardzo lubią takie ćwiczenia. Zanim zaczęłam korzystać z pomocy mimowy.pl, sama tylko kamera podłączona do laptopa była już dużą atrakcją i skutecznie zachęcała do ćwiczeń.
Tak wyglądają ćwiczenia buzi i języka z Mimową - dobra zabawa gwarantowana :)

http://www.mimowa.pl/

http://www.mimowa.pl/

Ilości gier właściwie trudno się doliczyć.

http://www.mimowa.pl/
W tej np. trzeba umieścić zwierzaki w nazwach których kryje się "sz" na odpowiednich piętrach domów.
Na parterze wyrazy z głoską "sz" na początku wyrazu (nagłos), pierwszym piętrze w środku wyrazu (śródgłos) i najwyżej te, które "sz" mają na końcu wyrazu, czyli w wygłosie.
Do każdej z gier dołączone są także materiały, które można wydrukować jako samodzielne ćwiczenia:
http://www.mimowa.pl/
lub jako pomoc, która może być wykorzystywana na wiele różnych sposobów. Tak, jak karty do gry w wojnę:
Można je wykorzystać np. do losowania, ile razy dziecko ma powtórzyć sylabę z ćwiczoną głoską, ile słów lub ile zdań ułożyć w danym ćwiczeniu.
Karty z zagadkami dotyczącymi zawodów również dają ogromną liczbę możliwości:
Marynarz może przecież wyławiać z morza (pojemnik z piaskiem, kaszą)  przeróżne przedmioty, których nazwy zawierają ćwiczone głoski (polisensoryka). Może snuć opowieści (wymyślane przez dziecko), które zawierają wyrazy z daną głoską (wyobraźnia, twórczość). Można także narysować miejsca, które odwiedził (grafomotoryka). Piekarz może z masy solnej lub plasteliny wygniatać pyszne bułki i ciasteczka (motoryka mała).
Dostępne są także gry na tablet i telefon, ale o tych wiem tylko z opowieści dzieciaków i rodziców, że są bardzo fajne.
Sami widzicie, że możliwości jest bardzo dużo. Spróbujcie zresztą sami :)
http://www.mimowa.pl/
Ps. Post jest niesponsorowany! To efekt zauroczenia :D

niedziela, 23 marca 2014

Takie małe, brokatowe i cieszy ;)

Te małe dwie książeczki kupiłam sobie w... Biedronce za całe 4,99 każda! :D




Teoretycznie książeczki mają służyć do nauki rysowania, ale ja wykorzystam je zupełnie inaczej.
Ponieważ kontury rysunków są wypukłe (i brokatowe ;) ) dla mnie są bardzo dobrą pomocą w wielu ćwiczeniach logopedycznych. Korzystając z zasad nauczania polisensorycznego ( najlepiej przyswajane są informacje  odbierane są wielokanałowo,  za pomocą różnych zmysłów, elementów wzrokowych, słuchowych i kinestetyczno-dotykowych oraz motorycznych) wykorzystałam je do:
ćwiczeń płynności mowy w tym:
- ćwiczeń oddechowych - pamiętajmy, aby ćwicząc z dzieckiem zwracać na uwagę na delikatny wdech.
- przedłużania fonacji samogłosek - przed rozpoczęciem fonacji także zwracamy uwagę na prawidłowo wykonany wdech.
ćwiczeń artykulacyjnych - wdech i lekko przedłużone wybrzmiewanie sylaby z ćwiczoną głoską.
W trakcie ćwiczenia dziecko jednocześnie wybrzmiewa lub oddycha i przesuwa paluszkami po wypukłych konturach rysunku.
Kiedy nie byłam jeszcze szczęśliwą posiadaczką tych małych cudeniek, sama robiłam tego typu pomoce:


Wystarczyły obrazki do rysowania po śladzie i odrobina kleju z brokatem :)
Polecam zarówno książeczki, jak i wspólne z dzieckiem wykonywanie takich pomocy samodzielnie :)

poniedziałek, 17 marca 2014

Jaaamnik

Uszyłam (tak, stał się cud i usiadłam do maszyny ;) ) dłuuuugaśnego jamnika dla dzieciaków na zajęcia  terapii niepłynności.
Jamnik dlatego jest tak długi, ponieważ będzie pomagał w zwalnianiu tempa mowy i nauce prawidłowej fonacji.

 
 

Jeżeli się nie szyje, można takiego jamnika wydrukować i też będzie fajną pomocą na zajęciach :)

Ja jakoś te jamniki darzę jednak szczególną sympatią ;)  
Wykrój na jamnika, trzeba go oczywiście przedłużyyyyć!

środa, 26 lutego 2014

Kto pamięta?

Gumy Donald - słodki smak dzieciństwa. Przynajmniej mojego pokolenia.
Młodzi nie wiedzą co stracili ;)
A pamiętacie historyki z tych gum? I to wymienianie się?





Ja z sympatii i sentymentu używam m.in. tych historyjek na zajęciach. Historyjki uczą myślenia przyczynowo-skutkowego. Aby ułożyć obrazki w poprawnej kolejności dziecko musi: porównywać, analizować, wnioskować. Musi dostrzec szczegóły występujące na poszczególnych obrazkach, porównać je, określić, czy są takie same, różne, czy podobne a to uczy spostrzegawczości. I jest to też bardzo dobry temat do rozmowy, a jak powszechnie wiadomo akurat w trakcie ćwiczeń dzieci zbyt rozmowne nie są ;)  Z roku na rok obserwuję też coraz większe trudności dzieci (młodzieży/dorosłych także) w budowaniu zdań i dłuższych wypowiedzi. Dlatego odpowiadając na pytania i samodzielnie opowiadając o tym, co wydarzyło się w całej historyjce, dzieciaki rozwijają mowę i wzbogacają zasób słownictwa. Ćwiczenia z historyjkami obrazkowymi w roli głównej mają także wpływ na rozwój wyobraźni.
Polecam i życzę udanej zabawy z Waszymi dzieciakami :) 

A to miejsce gdzie można ich znaleźć znacznie więcej:

http://bajkidladzieci.13tka.com/historyjki-obrazkowe.php?page=index

poniedziałek, 17 lutego 2014

W żóóółwim tempie ;)

Jak powszechnie wiedzą logopedzi, jednym z wielu elementów pracy w terapii jąkania jest zwolnienie tempa mowy. Dla kogoś kto to czyta, a logopedą nie jest, w skrócie: zwalniamy tempo mowy poprzez wydłużanie samogłosek.
Logopedzi wiedzą również, że pomocy do pracy w terapii jąkania jest brak. A jak czegoś nie ma, to można kombinować i zrobić takie materiały samemu :)
Kto najlepiej kojarzy się dzieciom z poowoolnyym tempem? Żółw i ślimak oczywiście.
Czego potrzebujemy?
Żółwia, ślimaka, kolorowego papieru, laminarki, nożyczek, kredek, taśmy z rzepem, krótkich tekstów/wierszy.
Dobrze jest jeszcze mieć argument, dla którego musimy koniecznie poświęcić dwa wieczory na bawienie się w prace ręczne. Najlepszym powodem jak zawsze, jest zaległa robota, która nad nami wisi ;)
Zwierząt wszelakich jest w internecie dostatek, ale mnie najbardziej spodobali się ci dwaj, bo im dobrze z oczu patrzy i mordki mają takie sympatyczne ;)
http://www.kolorowankimalowanki.pl/kolorowanki-zwierz%C4%99ta-domowe.html

http://www.kolorowankimalowanki.pl/kolorowanki-zwierz%C4%99ta-domowe.html
kolorowanki pochodzą ze strony: http://www.kolorowankimalowanki.pl/
Pomocników trzeba pokolorować, nakleić na kolorowy brystol i zalaminować albo okleić przezroczystą folią. Pomoce będą wtedy bardziej wytrzymałe i bez problemu przeżyją przyczepianie do nich dodatkowych elementów. Na końcu przycinamy wedle fantazji i przyklejamy kawałki taśmy z rzepem. Żeby zwierzaki były bardziej przestrzenne, zrobiłam dodatkowo okrągłe podstawki.

Teraz potrzebne na będą jeszcze teksty, na których będziemy ćwiczyć zwolnione tempo mowy. Ponieważ pracuję wg. metody dr Mieczysława Chęćka, zwolnione i płynne tempo mowy ćwiczę za pomocą tzw. mowy z gestem. Do zrobienia moich pomocy wykorzystałam książkę "Mówię wyraźnie" Pani Elżbiety Śnieżkowskiej Bielak.
 Dzięki tej książeczce mam aż: 296! różnych krótkich wierszyków, po kilkanaście dla każdej głoski :D

Pomoce te (zarówno zwierzaki jak i same wierszyki) można oczywiście wykorzystywać na wiele sposobów. Przede wszystkim już przy utrwalaniu prawidłowo już realizowanych przez dziecko głosek.

Oczywiście musiał się pojawić ulubiony gadżet logopedów ;) spinacz do bielizny. Dla niezorientowanych, to jest świetna pomoc do ćwiczeń motoryki małej (po ludzku: sprawności ruchowej palców i dłoni).
Na koniec jeszcze tylko małe wyjaśnienie. Pracę nad zwolnionym tempem mowy prowadzimy w kolejności: samogłoski, wyrazy, zdania, teksty. Tak więc ta pomoc logopedyczna (krótkie wiersze) przydatna jest już na pewnym etapie pracy z niepłynnością. Na początku będziemy wykorzystywać plakietki z samogłoskami i wyrazami. 
Miłej zabawy :)

piątek, 7 lutego 2014

Jąkania tylko dla dorosłych ciąg dalszy.


Dzisiaj dalej o jąkaniu, a właściwie o pozbywaniu się jąkania.
Jeżeli już dobrze przemyślałeś kwestię wkładu (ogromnego) pracy własnej, to może warto przemyśleć jeszcze kilka kwestii.
Zaczynasz szukać osoby, która pomoże Ci w pracy nad płynnością. Jeżeli już kogoś sobie wybrałeś, to zadbaj dla własnego dobra o kilka rzeczy:
Zapytaj o program terapii/plan pracy. Dobrze byłoby, gdybyś taki program rozpisany i wydrukowany.
Daj się zdiagnozować. Trochę to trwa, jest nudne, ale warto.
I tutaj uwaga! Nie daj się naciągać na spędy i zbiorowe diagnozy w 5 minut.
I tak się dowiesz, że jąkasz się niemiłosiernie i tylko turnus za parę tysięcy Cię ocali i przysporzy samych sukcesów do końca życia.
Nie wierz w opowieści o samych sukcesach. Wiem z własnego doświadczenia, że z tym bywa różnie z wielu przyczyn leżących po obu stronach!
Omów z logopedą diagnozę i plan pracy. Określ wyraźnie, co jest dla Ciebie niejasne i być może na ten moment niewykonalne.
Poproś o informacje na temat możliwych form pracy/terapii. To, że logopeda preferuje określone techniki czy programy, nie zwalnia go szerszej wiedzy na ten temat.
Podchodź z dużą rezerwą do podpisywania umów terapeutycznych, w których zawarte są wygórowane wymagania dot. codziennych ćwiczeń. Bardzo łatwo będzie wtedy na Ciebie zrzuć ciężar odpowiedzialności za brak wymiernych efektów. 
Unikaj ludzi, którzy w pracy z Tobą są wszechwiedzący, nieomylni i niechętni do dyskusji. Pamiętaj, to Ty jesteś ekspertem od własnego życia.
Na koniec tego postu życzę Ci, aby podjęty wysiłek w pracy nad płynnością przyniósł wymarzone efekty!

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie:
http://demostenes.eu/

Ten obrazek znalazłam na ich stronie :)
http://demostenes.eu/viewpage.php?page_id=26


środa, 13 lutego 2013

Emisja głosu


Większość z nas chciałaby mieć piękny głos, którym można by czarować pozostałą resztę ludzkości  ;)
Szkoda tylko, że większości przypadków nie lubimy i nie doceniamy naszych głosów.
Powodów jest mnóstwo. W naszej ocenie najczęściej głos jest: za wysoki, za niski, jest piskliwy, niewyraźny, słaby itd. Koronnym argumentem braku atrakcyjności głosu jest to jak brzmi nagrany. Tłumaczenie, że o taką ocenę głosu można pokusić się dopiero wtedy, kiedy jest nagrany w miarę profesjonalnych warunkach, z reguły jest mało przekonywujący.
Kiedy mówię komuś, że ma Pan/Pani bardzo ładny głos, najczęściej spotykam się ze zdziwieniem i zaprzeczeniem. A szkoda, bo często docenienie i polubienie własnego głosu daje nam poczucie większej pewności siebie.
Na trening emisji głosu trafiają najczęściej osoby, które albo zawodowo pracują głosem i mają z tym różne problemy albo przygotowują się bądź są trakcie studiów aktorskich czy dziennikarskich. Coraz częściej na takie zajęcia decydują się studenci logistyki, marketingu, prawa. Ostatnia grupa to ci, których na takie zajęcia wysłał foniatra.
I tutaj ciekawostka. Najliczniejszą grupą zawodową z chorobami narządu głosu są nauczyciele. O ile w indywidualnych treningach głosu chętnie uczestniczą wykładowcy akademiccy, to nauczycieli od przedszkolnych do licealnych jeszcze nie widziałam. Ciekawe, dlaczego? ;)
W większości przypadków trening emisji głosu składa się z tych samych elementów: pracy nad oddechem, sposobami radzenia sobie ze stresem, prawidłowej postawy ciała, nastawienia głosowego, wzmocnieniem głosu, czyli rezonansem i prawidłową artykulacją.
Ja zaczynam  inaczej, od pracy nad fonacją, czyli swobodnym tworzeniem dźwięku. Pracujemy też nad uzyskania prawidłowej, swobodnej postawy ciała. Później pracujemy nad żuchwą ;) ponieważ jej ruchy są ściśle związane z ruchami krtani i języka oraz warunkują otwieranie  ust do prawidłowej artykulacji samogłosek. Później ćwiczy się pracę krtani, języka i podniebienia miękkiego. Sprawa ćwiczeń oddechowych to odrębny temat. Na koniec składamy to wszystko w całość i uzyskujemy fantastyczną emisję głosu.
Za każdym razem i człowiekiem z którym współpracuję, jest to zupełnie inna praca, bo przecież każdy z nas jest inny, jedyny w swoim rodzaju. Staram się tak budować zajęcia, aby ten, kto do mnie trafia był zadowolony nie tylko z efektów ale też i z przebiegu naszych spotkań.
A do zadowolenia nie zawsze jest potrzebne przejście całego cyklu ćwiczeń. I chociaż czasami aż mnie skręca z żalu, bo wiem ile jeszcze można by wypracować, jednak szanuję to, że komuś wystarczy tylko nauczenie się w miarę prawidłowego oddychania do mówienia,  mówienia bez szczękościsku, czy radzenie sobie ze stresem podczas mówienia.
Następnym razem będzie o ćwiczeniach fonacyjnych :)


czwartek, 31 stycznia 2013

Emisja głosu - początek ;)




W zasadzie praca nad emisją głosu jest bardzo prosta.
Należy poświęcić odrobinę czasu, ciut poćwiczyć i już! Mamy głos jak dzwon ;)
Tak przynajmniej myśli większość osób, które takie próby podejmuje. Ot, znak naszych czasów, ma być szybko, bez wysiłku i podane na tacy.
Niestety, tak się nie da. Trzeba porządnie popracować, żeby mieć efekty. Zniechęcające na pewno jest także to, iż większość tego, co można przeczytać na temat głosu jest niewiarygodnie nudne.
Przebrnęłam przez ogromną ilość dostępnych książek i wcale się nie dziwię, że emisja głosu mało kogo interesuje. Mnie też do dzisiaj pewnie guzik by to interesowało, gdyby nie przypadek, a właściwie doskonałe poczucie humoru moich koleżanek. Dziewczyny dla żartu zgłosiły mnie, w ramach praktyk, do prowadzenia zajęć właśnie z emisji na innych kierunkach.  
Zaczynając studia logopedyczne chciałam pracować z dorosłymi, ale w zakresie terapii afazji a nie emisji głosu. Aby nie wyjść na gamonia musiałam, chcąc nie chcąc, do tych zajęć się porządnie przygotować. Zaczęłam szukać i czytać, aż powoli zaczął mnie ten temat wciągać. Ogromnie dużo nauczyła mnie także Pani Danuta Dudzińska – Wieczorek, która miała dla mnie czas, chęci i przede wszystkim cierpliwość.
Pomimo, że nauka dotyczyła jedynie głosu w mowie, a nie w śpiewie - wyobraźcie sobie zajęcia prowadzone przez doskonałą śpiewaczkę operową z kimś absolutnie pozbawionym talentu muzycznego. A do tego w moim wypadku Stwórca wykazał się niezwykłym poczuciem humoru. Nie potrafię powtórzyć prostej melodii, lecz doskonale słyszę jak ją morduję, ponieważ podobno mam bardzo dobry słuch muzyczny ;))))
Cóż, nie można mieć wszystkiego. Jednak wiele można się nauczyć.
Aby to co piszę mogło być przydatne dla tych co chcą poćwiczyć, będę opisywać  zajęcia z wymyśloną klientką. Jeszcze tylko muszę ją jakoś nazwać i od następnego postu zaczniemy ćwiczyć :) 
Myślę, że bardzo dobrym rozwiązaniem byłyby też konkretne pytania przez Was zadawane.

niedziela, 30 grudnia 2012

Kariera ;)

Mam zajęcia z bardzo fajnym nastolatkiem. Chłopak jest bardzo inteligenty ( nie mylić z pracowity, to w końcu nastolatek ;)) i ma niesamowite poczucie humoru.
W ramach przerwy w ćwiczeniach,  pytam w nawiązaniu do rozmowy z poprzedniego spotkania:
"Wymyśliłeś już co chcesz robić zawodowo, może  jakie studia chcesz wybrać?"
Młody na to:
"Tak, wszystko przemyślałem. Chcę zostać Ojcem Chrzestnym, tylko jeszcze muszę sobie kota skombinować! Jak to przeanalizowałem, to tylko przestępczość zorganizowana ma przyszłość w tym kraju"

A to ilustracja tak w nawiązaniu ;)
Może młody kiedyś ministrem zostanie :)


A tak logopedycznie i na marginesie.
Młody jest żywym dowodem na to, że nawet przy niezbyt dobrych warunkach anatomicznych
(zgryz potężnie otwarty w trakcie leczenia ortodontycznego, zaburzona realizacja głosek: s, z, c, dz, ś, ź, ć, dź, sz, ż, cz, dż,) i mądrej, konsekwentnej mamie można wypracować całkiem niezłą artykulację i sensowne tempo mowy.
A moim marzeniem jest jeszcze pomóc mu (wymusić szantażem ;) polubić czytanie książek. 
Takie mam skrzywienie, że każdy z kim pracuje czytać musi  i to coś innego niż posty na FB.

piątek, 28 grudnia 2012

"Musisz mi pomóc" Edward Stachura


Dzisiaj miałam zajęcia z bardzo sympatyczną licealistką.
Zasada jest taka, że jak już ją wymęczę przez większą część zajęć ćwiczeniami artykulacyjnymi, na koniec pracujemy na tekście, który sama wybierze.
Poza sporą ilością wad artykulacyjnych, pięknym uśmiechem, ogromną wrażliwością, cechą charakterystyczną mojej klientki jest także umiłowaniem do wierszy miłosnych.
I tutaj zaczyna się problem ;)
Ja z moim cynicznym podejściem do życia nie nadaję się specjalnie do pracy z takim rodzajem poezji ;))
Jednak  dzisiaj Madzia wyciągnęła ze swoje magicznej teczki wiersz, który poruszył nawet moje kamienne serce ;)
Tym bardziej, że przypomniała mi się interpretacja Anny Marii Jopek i Michała Żebrowskiego


  

Edward Stachura
"Musisz mi pomóc"

Kocham za siebie, kocham za ciebie,
Kocham jeden za dwoje.
Słońce po niebie, księżyc po niebie,
Gwiazdy po niebie, chmury po niebie —
Wszystko spoczywa na mojej głowie!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoją miłością musisz mi pomóc;
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągać kochane ręce
Musisz!

Sam nie podołam, sam nie dam rady
Unieść tyle miłości.
Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce,
Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle,
Sił mi brakuje, o pomoc proszę!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoja miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoja miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie mocniej,
Żebym się nie mógł w głęboka wodę
Rzucić!

I jak tu się nie wzruszyć? :)

A tak na marginesie, za każdym razem kiedy oglądam prace Goyi Rose nieodparcie kojarzą mi się one z poezją. Z takim niezwykle wrażliwym spojrzeniem na świat przynależnym poetom właśnie :)
Marzy mi się, że kiedyś będę mogła pracować z tomikiem poezji z ilustracjami Goyi :)

Dzisiaj z innej beczki ;)


Tak się zastanawiam, co mam zrobić.
Szyć lubię, żartować również i o tym miał być ten blog.
Jednak dobrze znam się na logopedii, szczególnie tej medialnej.
Nie chcę zakładać kolejnego bloga, jednak często mam ochotę napisać coś na temat emisji głosu, nauki poprawnej artykulacji ( nauka dykcji to dopiero kolejny poziom) czy komunikacji jako takiej.
Miałabym także ochotę podręczyć rodziców, dzieląc się wiadomościami na temat profilaktyki rozwoju mowy.
Jeżeli uważacie, że łączenie tych zakresów tematycznych jest błędne, podzielcie się ze mną proszę Waszymi opiniami w komentarzach. Może lepiej jednak założyć oddzielny blog?
Chciałaby opisać jak może wyglądać praca nad emisją głosu, artykulacją i płynnością.
Pracować można zarówno nad niepłynnością jak i przyspieszonym tempem mowy - plagą naszych czasów.
Chciałbym podzielić się z Wami wiedzą o tym jak radzić sobie ze stresem, jak nauczyć się oddychać optymalnie i jak zacząć mówić to co chcemy i jak chcemy powiedzieć :)
Co sądzicie o tym pomyśle?

środa, 17 października 2012

Andrzej Waligórski

Uwielbiam twórczość Andrzeja Waligórkiego.
I bardzo często wykorzystuję ją w pracy ( oczywiście tylko z pełnoletnimi klientami ) :)
np. w ćwiczeniach fonacyjnych albo płynności mowy.

Dzisiaj tylko ułamek z morza powodów do śmiechu :)


Bajeczki Babci Pimpusiowej (tylko malutka część)

Raz lubieżny lis niecnota
Dorwał małą mysz u płota.
Ale poczuł się bezsilny,
Bo był niekompatybilny. 

Siedziała zającowa raz na kretowisku,
A zając to zobaczył i bęc ją po pysku.
Za co bijesz? - jęknęła nieszczęsna kobieta.
Bo znam ja - odrzekł zając - tego świnię kreta. 

Kiedyś tak muchę tse-tse niecnotę przyparło,
Że z jednym samcem tse-tse pognała na tarło.
Dalej zetseć się z tsaskiem (strasny to wysiłek),
Ona tse-tse, on tse-tse, aż się starli w pyłek. 

Wszedł mrówkojad do knajpy wśród przyjaciół grona
I pyta: - Czy są świeże mrówki faraona?
Na to wchodzi faraon. Też by sobie pojadł,
Więc pyta: - Czy dziś w karcie jest świeży mrówkojad? 

Doniósł struś, że mu żonę poderwał koliber.
Milicjant w śmiech: - On ma przecież za mały kaliber.
Struś wtedy poruszył cały komisariat:
- Owszem, kaliber mały, lecz koliber - wariat. 

Gonił kiedyś struś strusię przez pola i lasy,
Więc strusia, by się schować, wepchła głowę w piasek.
Struś, który znał konwencję, zbytnio się nie pieścił.
Zawołał: - Nic nie widzę! I biedną zbezcześcił. 

Raz gronkowiec złocisty wyjechał w Bieszczady.
Wraca, patrzy, a żonę rwie mu krętek blady.
- Jak mogłaś? rzekł gronkowiec, we łzach topiąc smętek
- Wszak on brzydki i blady. - Blady, ale krętek! 

Napadł na turystkę
Jeden niedźwiedź dziki.
Trafił na artystkę,
Musi brać zastrzyki. 

Spowiadał się baca,
Jak Kaśkę obracał.
Nie będę Wam dukał,
Czym mu ksiądz odstukał. 


Przyszedł gość do doktora, biada na swe zdrowie.
- Jakaś mi żaba - mówi - wyrosła na głowie.
- Umówmy się - odrzekło to zwierzę niegłupie -
Nie ja jemu na głowie, lecz on mnie na dupie

Siedziały raz dwie myszy popod polną miedzą.
Siedzą tak sobie, siedzą, siedzą, siedzą, siedzą,
Siedzą, siedzą, wtem nagle w srogi wigor wpadły!
Jak nie hycną do góry... i z powrotem siadły. 

Bajki pochodzą ze strony którą stworzyli miłośnicy twórczości Waligórkiego:
Polecam, bo kto dziś tak pisze?

I na koniec moja ulubiona ;D
"Dziadziuś"


piątek, 5 października 2012

Wczoraj ponownie byłam gościem Radia Łódź :)


Audycja, w której brałam udział tym razem dotyczyła tematu dysleksji.
Jako logopeda wiem, że m.in dzieci z opóźnionym rozwojem mowy są często zagrożone ryzykiem dysleksji. Mówię o tym przy każdej okazji, ale rodzice wolą wierzyć, że dziecko z problemów samo wyrośnie. Nie wyrośnie i jeżeli nie udzielimy pomocy terapeutycznej, to problem będzie tylko z wiekiem narastał.
Bardzo dobrym źródłem wiedzy na temat dysleksji oraz miejsc gdzie można szukać pomocy jest strona Polskiego Towarzystwa Dysleksji:
 

A tutaj można posłuchać audycji, której gościem byłam :) 

Ps. wielu moich znajomych stwierdziło, że mój głos dobrze brzmi w radiu :)))
Oświadczam, co następuje: w trakcie rozmów na antenie stosuję dokładnie te sama zasady, których uczę na zajęciach z emisji głosu  :)))

radio_dysleksja by eduszka

niedziela, 23 września 2012

Na emisji głosu to się każdy zna ;)


Przynajmniej bardzo wielu święcie w to wierzy :)))
Ja się nie znam, ja się cały czas uczę o głosie i o mowie. Przezornie zakładam, że tego wcielenia może mi zabraknąć, aby poznać się do końca. 
Ponieważ emisja głosu, oprócz pracy :
- z niepłynnościami mowy ( bardzo powiązane z emisją głosu)
- z dziećmi z rozszczepami ( emisja głosu też się przydaje,poza tym bardzo lubię pracować z tymi dzieciakimi i dorosłymi też)
- afatykami ( lubię i już)
jest tym co lubię najbardziej, uczenie się jest  przyjemnością.
Wyznaję zasadę, że jeżeli już się uczyć, to z dobrych książek.
Wiem, wiem to prehistoryczne podejście. Dzisiaj powszechnym źródłem wiedzy wszelakiej jest Wikipedia i profesor Google.
Natomiast ja, jako miłośniczka archeologicznych rozwiązań edukacyjnych  polecę książkę:

Książka mało znana, a szkoda. Jest naprawdę bardzo dobra.
Szczególnie dla tych, co mają jednak pewne wątpliwości co do posiadanej wiedzy z emisji głosu.
Bardzo dobrze opisano w niej cykl oddechowy i appoggio oddechowe.
Jak słyszę, że trzeba oddychać przeponą, żeby dobrze mówić, to moja przepona mi się skręca, a jak powszechnie nie wiadomo, ruchy przepony są niezależnie naszych chęci i woli!!!
Bardzo dobrze opisany jest proces fonacji, i wiele innych tematów. Jakich,  można się przekonać czytając książkę.
Poza tym, można w niej znaleźć bardzo dobrych ćwiczeń – przetestowanych najpierw na mnie, później na moich klientach. Dla początkujących dołączona świetna pomoc - płyta CD z ćwiczeniami.

piątek, 21 września 2012

Logopedyczna teoria spiskowa ;)


Już wiem co się dzieje z częścią naszych pieniędzy znikających w czarnej dziurze, powszechnie znanej jako NFZ!
Jestem pewna, że organizowane są tajne szkolenie dla lekarzy na temat: "Jak szybko i skutecznie podkopać opinię logopedy i nauczyciela"
A działa to tak:
Dzieciak długo nie mówi, za to  wydaje trudne do zinterpretowania dźwięki.
Matka dzieciaka pyta lekarza: „Co ja mam zrobić, bo Misia albo Miś jeszcze nie mówi, a przecież już powinien.”
I tutaj pojawia się doskonale wyćwiczona przez wiele godzin tajnych szkoleń odpowiedź:
„A nic nie robić, czekać, ma jeszcze czas, samo zacznie mówić! Nie ma co panikować proszę Matki!”
Matka więc czeka, aż nastąpi ten moment cudu z uciszonym głosem intuicji, że jednak coś jest nie tak.
Czeka i czeka, a tu nic. Dzieciak nie gada, a jeżeli już to po swojemu, dla ogółu raczej niezrozumiale.
Swoje dokładają jeszcze babcie i ciocie, też pewnie na usługach NFZ . Ewentualnie własnej ignorancji.
Więc te babcie i ciocie powtarzają jak mantrę:  „Nie przesadzaj, samo zacznie mówić. Dziadzio Henio albo wujek Zdziś też nie mówił do piątego roku życia, a zobacz jak ładnie wyrósł!”
I tak doskonale uspokojone matki są materiałem kompletnie opornym do współpracy z logopedą, do którego są wysłane przez nauczycielki przedszkolne. Bo czas mijał i mała Misia albo Miś w międzyczasie zaczęli chodzić już do przedszkola.
Nie będę przepraszać jeżeli ten tekst kogoś uraził. Za to ucieszy mnie jeżeli chociaż jedną  mamę zmusi do upartego dążenie w wyjaśnianiu swoich wątpliwości dotyczących rozwoju dziecka.
Jedno też chcę wyjaśnić: spotkałam wielu mądrych i oddanych swoje pracy lekarzy, ale jeszcze więcej takich, którzy problem opóźnionego rozwoju mowy bagatelizują.
Nie tylko z resztą ja, jest to problem z którym boryka się wielu logopedów i nauczycieli.
W razie wątpliwości, zawsze mogę być przecież złośliwą logopedką, która czepia się biednego dziecka, proponuję zajrzeć do książek:

 

sobota, 8 września 2012

Logopeda to ma klawe życie ;)

Klawe życie występuje czasami. W większości przypadków jest niespecjalnie klawe. Jednak w takich wypadkach należy odwołać się do filozofii buddyzmu zen ;)
Dziś jest fajnie.
W dniu dzisiejszym od mojej koleżanki/klientki Emili (lat 5,5) i i jej Mamy otrzymałam następujący prezent:

To jest język!!!! :)))
Cytując Mamę „ bo Pani ciągle mówi o języku” ;))), a Emilka dodała: „a mojego ciągle się ciepiaś (czepiasz)” Czepiam się, czepiam, ponieważ obie z jej Mamą chcemy, aby w momencie pójścia do szkoły była w jak najlepszej kondycji artykulacyjnej. 
Poza tym, dziewczyny sekundują moim projektowo-szyjąco- biżuteryjnym odlotom i doszły do wniosku, słusznego w pełni, że taki prezent będzie dla mnie odpowiedni.
Jest  nie tylko odpowiedni, jest wzruszający i cudowny!

A co do moich twórczych, innych stanów świadomości ;) wyszło ostatnio tyle: 
 Kwiat niewiadomego zastosowania.

Naszyjnik, wiadomego zastosowania.

 Coś, co sama testuję jako wisiorek, spotyka się z aplauzem widowni ;)
Coś, co Mama Emili będzię testowała jako wisiorek.


Naszyjnik - wyszedł spory, na wisiorek nie pasuje.

Ps. ponieważ moje skojarzenia nie zawsze mogą być czytelne: 
Tekst Andrzej Waligórski, ale o tym innym razem. 

Ps 2. za poprzedni post się wstydzę, taki jak nie mój, tylko Kasi T ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...