Ta uszyta została z wielkie chustki.
Właściwie to spódnica trzy w jednym. W zależności, co się przesunie na przód ;)
Kiedy za pierwszym razem pokazałam chustę mojej Chudzinie z propozycją przeróbki na spódnicę lub sukienkę usłyszałam: "eeeee matka no coś Ty?! jak to będzie wyglądać?"
Nie, to nie. Dzisiaj rano usiadłam i sobie samej uszyłam z niej spódnicę. Miałam ją na sobie niecałą minutę, tyle, co do przymierzenia. Potem poszłam ją pokazać Edyśce. I to był błąd ;) Misi oczy się zaświeciły i stwierdziła: "ale fajna,to dla mnie?" I zanim zdążyłam coś powiedzieć już siedziała w środku mojej spódnicy.
No co miałam zrobić? Zwęziłam gumkę w kiecce i uszyłam jeszcze przepaskę na włosy dla kudłatej, z tego co zostało. I tak "wystylizowane"moje dziecię poszło dyndać na huśtawkach ze swoimi psiapsiółkami.
Poza tym uszyłam jeszcze taką, ale już tylko dla mnie!
Okazało się jednak, że jak się ma hektar tyłka do obszycia, to nie ma co liczyć na to, że w takiej spódnicy nie będzie człowiek wyglądał jak namiot cyrkowy ;)) Tak więc uszyłam, przymierzyłam i natychmiast sprułam ją z jednej strony. Zwęziłam porządnie, zszyłam znowu i teraz jest dobrze, ale zdjęć już nie miałam siły robić w tym upale.
I uszyłam jeszcze taką:
Komu przypadnie w udziale, to jeszcze kwestia dyskusji ;) ale jak znam życie, to Miśka ją podwędzi. Tutaj nastąpiło mega uwolnienie tkaniny, bo nasza mama trzymała ten materiał w szafie ponad 30 lat!
A wszystkie trzy uszyłam dzisiaj od rana. Dla zajęcia czymś głowy, żeby się nie denerwować.
Wczoraj pozbyliśmy się samochodu. Nie z własnej woli. Ktoś wjechał w tył naszej pomarańczowej torpedy i po aucie.
Dodatkowo w ramach gratisów okazało się, że mam tydzień "urlopu" bo moja praca akurat nie jest potrzebna. Z tym tylko, że za to wolne oczywiście płacone nie mam!
* Konstrukcja młotka- u mnie w domu, jak ktoś nie mógł czegoś pojąć, to się mówiło:
" no coś Ty, przecież to jak konstrukcja młotka, już prościej się nie da, młotku jeden" :)))
Pewnie nie ja jedna czuję się jak tak kukurydza ;)
Może to jest pomysł, jak doczekać końca upałów? :)
Kadr z filmu Upał z 1964, reż. Kazimierz Kutz




































